Poziomy świadomości
na podstawie materiałów z indyjskich Wed
RYDWÓD CIAŁA
W Wedach indyjskich można znaleźć alegoryczny opis obrazu naszego ciała. Rydwan ciągnięty przez pięć koni: pięć koni to zmysły, lejce to umysł, rozum jest woźnicą. Dusza (świadomość) jest jeźdźcem w rydwanie. Jeżeli rydwan jest źle kontrolowany, podróż staje się niebezpieczna dla jeźdźca. Jeżeli woźnica nie zna interesów jeźdźca, to jeździec (dusza) staje się zbędny w tym rydwanie ciała. Ponieważ jego pragnienia są ignorowane, cierpi on przez całe życie.
„Ponad umysłem i zmysłami jest inteligencja, która określa kierunek aktywności ciała, a ponad inteligencją jest dusza. Dlatego jeśli dusza działa pod bezpośrednim kierownictwem Najwyższego Pana, to niższa inteligencja, umysł i zmysły naturalnie robią to samo”. /Bhagawadgita/
Atma jest duszą . Jej prawdziwą naturą jest wieczność, wiedza i szczęście. A jego fałszywa natura – tymczasowość, ignorancja i cierpienie – nazywana jest fałszywym ego, czyli ahankara.
Buddhi jest umysłem . Kontroluje umysł, sprawiając, że akceptuje on rzeczy pożyteczne, nawet jeśli są nieprzyjemne. Jego główną funkcją jest odrzucanie wszystkiego, co szkodzi celowi jego istnienia.
Manas jest umysłem . Główną funkcją umysłu jest wybór tego, co przyjemne dla zmysłów i odrzucenie tego, co nieprzyjemne.
Indriyani – uczucia . Zmysły są przyciągane przez przedmioty zmysłów tak jak żelazo jest przyciągane przez magnes. Ich naturą jest interesowanie się wszystkim.
„Naddusza jest pierwotnym źródłem wszystkich zmysłów, chociaż ich nie posiada… Chociaż zaopatruje każdą żywą istotę we wszystkie potrzeby życia, Pan nie jest przywiązany do niczego. Chociaż jest transcendentny do materialnych trybów, jest także ich panem” / Bhagavad-gita /
„W świecie materialnym istota żywa jest pod kontrolą swojego umysłu i zmysłów. W rzeczywistości czysta dusza pozostaje w tym świecie tylko dlatego, że jej umysł jest pod wpływem fałszywego ego, które próbuje panować nad naturą materialną. Dlatego umysł musi być wyszkolony, aby opierać się pokusom natury materialnej, a wtedy uwarunkowana dusza zostanie zbawiona”. /Bhagawadgita/
DUSZA I UCZUCIA
Głębię osobowości człowieka można badać „pionowo”, w dwóch kierunkach. Albo od góry, albo od dołu. Osobowość jest definiowana przez epitet „posiadający uczucia”. Przebywając w ciele materialnym, osobowość ta, czyli dusza, zaczyna postrzegać i poznawać świat od dołu, za pomocą niedoskonałych narządów zmysłów, polegając na najniższym poziomie świadomości, który jest dostępny nawet dla zwierząt. Inaczej mówiąc, człowiek od urodzenia podąża ścieżką błędów i posuwa się nią naprzód, eliminując po drodze różne niedociągnięcia. Ta oddolna ścieżka ostatecznie kończy się następującym błędnym wnioskiem: „Jestem ciałem i mam duszę (życie)”.
Jednakże poznanie siebie od góry do dołu jest nieomylne i prowadzi do innego wniosku: „Jestem duszą (życiem) i mam ciało”. Aby podążać prawdziwą drogą wiedzy, trzeba od samego początku wiedzieć, przynajmniej teoretycznie, że nie jestem ciałem, że jestem duchem, którego zrozumienie dane jest tylko człowiekowi. Jeśli zwierzę poznaje siebie od dołu, to wypada, aby człowiek poznał siebie od góry.
Zazwyczaj człowiek zaczyna rozumieć świat i siebie jak zwierzę, z poziomu zmysłów, polegając na narządach percepcji. Inaczej mówiąc, buduje swoje życie na podstawie tego, co widzi, słyszy, czuje zapachy, dotyka i smakuje, tak jak robi to normalne dziecko, które wszędzie raczkuje, rozgląda się, wszystko czuje, wkłada do buzi, słucha dźwięków i zapachów – w ten sposób poznaje świat. Takie bezpośrednie postrzeganie otoczenia w sanskrycie nazywa się pratyaksya. A pięć narządów percepcji nazywa się gyanendrias. Gyana to wiedza, a indriyani to uczucia. W ten sposób życie w ciele zaczyna doświadczać materialnego świata dźwięków, form, zapachów, dotyków i smaków. Funkcje zmysłów są bardzo proste. Na przykład, gdy otworzysz oczy, natychmiast zaczynają wędrować po kalejdoskopie kształtów i kolorów, zatrzymują się na chwilę, a następnie kierują się ku rzeczom najbardziej żywym i ekspresyjnym. Ucho funkcjonuje w ten sam sposób w obszarze dźwięków, nos w obszarze zapachów, a język już w obszarze smaku. Widzimy, że zmysły ulegają wpływowi magnetyzmu otaczających je obiektów i nieustannie poszukują najsilniejszych doznań. Uczucia zachowują się w ten sposób, ponieważ każde z nich pełni rolę przewodnika przyjemności i jest nierozerwalnie związane z pewnym elementem natury.
Ziemskie uczucia są przyciągane przez ziemskie żywioły dla własnej przyjemności. Na przykład słuch jest związany z żywiołem przestrzeni, dotyk z powietrzem, oko z żywiołem światła, język z wodą, a nos z żywiołem ziemi. Zatem funkcje każdego narządu zmysłu są zlokalizowane. Cieszą się w różny sposób: ucho tylko słyszy, skóra tylko dotyka, oko tylko widzi, język może tylko rozróżniać smaki i ciepło-zimno, a nos może tylko wąchać. Innymi słowy, działają w różnych wymiarach percepcji. Narząd słuchu może postrzegać to, czego oko nie widzi, czego język nie czuje i czego nos nie czuje. Ucho słyszy dźwięk.
Zatem słuch jest zmysłem bardziej subtelnym w percepcji niż dotyk, dotyk jest bardziej subtelny niż wzrok, wzrok jest bardziej subtelny niż smak, a węch jest uważany za najsilniejszy. Są to różne wymiary percepcji sensorycznej.
Przestrzeń można tylko usłyszeć. Odległość obiektu od nas można określić po prostu na podstawie dźwięku. Powietrze można usłyszeć i poczuć. Ogień można usłyszeć, dotknąć i zobaczyć. Wodę można usłyszeć, dotknąć, zobaczyć i posmakować. I w końcu ziemię można usłyszeć, dotknąć, zobaczyć, posmakować i powąchać. Pełna gama doznań kończy się na zapachu. A ziemia jest źródłem wszelkich smaków i wszelkich kształtów. Żyjemy w krainie, w której obecne są wszystkie smaki wrażeń.
Wiedzę zdobywaną za pomocą zmysłów nazywamy wiedzą dostępną zmysłom. Współczesna nauka opiera się na tej platformie wiedzy i każdy z nas, w prostocie duszy, posługuje się tą samą metodą zdobywania wiedzy. Jednakże ten poziom percepcji jest niedoskonały, gdyż nasze zmysły działają w niewyobrażalnie wąskim zakresie percepcji. Uczucia są niedoskonałe. Dlatego nauka stara się „ulepszyć” narządy percepcji za pomocą urządzeń: teleskopów, mikroskopów, nadajników, odbiorników fal elektromagnetycznych itd., itp. To co nazywamy protetyką. Ponieważ ludzkie zmysły ewidentnie nie wystarczają. Na przykład, jeśli w pomieszczeniu jest zbyt jasno, nic nie zobaczymy, ponieważ jaskrawe światło oślepi nasze oczy. A jeśli będzie bardzo ciemno, to również nic nie zobaczymy. Ale pomiędzy światłem i ciemnością udaje nam się coś dostrzec. Istnieją promieniowanie podczerwone, ultrafioletowe i inne, które są niedostępne dla naszego postrzegania. To samo dzieje się ze słuchem, smakiem i innymi zmysłami. Jest oczywiste, że nasza percepcja jest ograniczona do pewnego zakresu informacji przydzielonych nam przez naturę. Oznacza to, że platforma percepcji sensorycznej jest niedoskonała i nie może dać nam pełnego obrazu otaczającego nas świata . Istnieje wiele energii, które wykraczają poza percepcję zmysłów, ale są rejestrowane przez instrumenty, na przykład struktura materii na poziomie atomowym i molekularnym. Istnieją również energie, których nie da się zarejestrować żadnym urządzeniem. Nigdy nie dowiemy się o nich na podstawie doświadczenia, ani, mówiąc ściśle, eksperymentów.
Ważne jest, aby zrozumieć, że narządy zmysłów różnią się od ich właściciela i od osobowości. Na przykład, ktoś może stracić wzrok, ale nie oznacza to, że utracił zdolność widzenia. Możliwość widzenia jest zachowana, więc jeśli dana osoba otrzyma nowe oczy, będzie w stanie znowu widzieć. Jeśli dodasz mikroskop do swoich oczu, możesz zajrzeć do mikroświata. Ale tak jak mikroskop różni się od człowieka, tak też oko różni się od człowieka. Osobowość działa jako właściciel narządów zmysłów, które mogą utracić, przywrócić lub zmienić swoje zdolności. Za pomocą ptasiego oka można widzieć o wiele lepiej niż za pomocą ludzkiego wzroku, a dzięki skrzydłom można latać. Używając różnych ciał, w różnych życiach, dusza myśli o sobie inaczej i działa inaczej. Jestem ptakiem, jestem zwierzęciem, jestem człowiekiem… To znaczy, że osobowość różni się od ciała, ale go używa i niejako staje się od niego zależna, tak jak artysta jest zależny od jakości pędzla i płótna, jak rzeźbiarz jest zależny od jakości dłuta, albo jak programista jest zależny od rodzaju komputera.
Zatem ludzkie zmysły nie są wszechmocne. Ponadto bardzo szybko się męczą i nie są w stanie cieszyć się sobą zbyt długo. Efekt sytości pojawia się bardzo szybko. Ostre postrzeganie trwa chwilę, stopniowo zamieniając się w codzienność, a następnie w nudę. To męczące czuć ciągle to samo. Te same ubrania, ta sama muzyka, ten sam krajobraz za oknem, ta sama praca… Tak oto życie traci sens, a zmęczenie daje o sobie znać. Albo sytość. Nawet jeśli język rozkoszuje się ulubionym smakiem czekoladek, przyjemność ta nie może trwać długo, ponieważ ulubiony smak bardzo szybko zacznie budzić odrazę. Uczucia potrzebują odpoczynku i zmiany okoliczności. Praca i odpoczynek to reżim, w którym pracują przez całe życie.
Zmysły są drzwiami do otaczającego nas świata, przez które informacje przenikają głęboko do świadomości, do nowego wymiaru, który tworzy nowe doznania, ma zdolność i zdolność do tworzenia obrazów. Tam, głęboko, kryje się subtelniejsza i potężniejsza substancja – nasz umysł. Często nazywa się go szóstym, ukrytym zmysłem. W sanskrycie jego imię brzmi Manas.
Nawet tym mądrym ludziom, którzy wiedzą, że nie są tym grubym ciałem fizycznym, trudno jest odróżnić się od subtelnego ciała umysłu. To jest problem każdego myśliciela. Myśliciel jest tak pogrążony w aktywności umysłowej, że wydaje mu się, że umysł jest jego prawdziwym ja. Myślę, więc jestem. Aby poznać umysł, konieczne jest zrozumienie jego funkcji. Każdy w pewnym stopniu wie, czym są narządy zmysłów, lecz nie każdy wie, czym jest umysł, że jest on subtelniejszy i stoi ponad zmysłami. Działalność człowieka opiera się właśnie na platformie umysłu. Biolodzy uważają, że umysł mieści się w głowie człowieka, ale w rzeczywistości w głowie człowieka znajduje się tylko mózg. Umysł nie ma pochodzenia biologicznego. Mózg to nie umysł. To tylko biuro, w którym umysł pracuje. Na przykład komputer jest biurem, w którym działa energia elektryczna. Potrafi wyświetlać obrazki, drukować litery i odtwarzać dźwięki.
Ale w rzeczywistości wszystko to odbywa się za pomocą kontrolowanej energii elektrycznej. Poprzez poznanie funkcji umysłu możemy nad nim zapanować i go kontrolować. Jeśli nie rozpoznamy jego obecności, nieuchronnie znajdziemy się pod jego całkowitym wpływem, a nasze prawdziwe Ja utożsami się z nim i połączy się z nim.
FUNKCJE UMYSŁU
Główną funkcją umysłu jest kontrolowanie zmysłów. Umysł może na nie wpływać na dwa sposoby: sankalpa i vikalpa, czyli akceptacja i odrzucenie. Umysł akceptuje wszystko, co jest przyjemne dla zmysłów i odrzuca wszystko, co jest nieprzyjemne . Zatem umysł jest zainteresowany wyłącznie zadowoleniem zmysłów. Jeśli zmysły są szczęśliwe, to i umysł jest szczęśliwy.
Jeśli zmysły nie są zaspokojone, umysł również nie jest zaspokojony. Oznacza to, że jego główną funkcją jest służenie zmysłom. W tym miejscu umysł jest wadliwy, gdyż zaspokajając zmysły, może wyrządzić szkodę zdrowiu ciała lub innych osób. Umysł nie zna granic przyjemności. To znana wada. Dla zadowolenia zmysłów odrzuci nawet rzeczy pożyteczne.
Ludzie decydują się na przykład na picie alkoholu, palenie papierosów lub branie narkotyków. Robią to dla jakiegoś przyjemnego uczucia. Jednocześnie odrzucają zdrowy tryb życia i poszukiwanie Absolutnej Prawdy. Taka jest funkcja umysłu i jego naturalna wada.
W umyśle mogą zachodzić złożone operacje, ale, jak już powiedzieliśmy, istnieją tylko dwie podstawowe funkcje: akceptowanie tego, co przyjemne dla zmysłów, i odrzucanie tego, co nieprzyjemne. Pod tym względem umysł jest bardzo prosty. Choć może uciekać się do najbardziej pomysłowych wynalazków, aby osiągnąć swój cel, w rzeczywistości wszystko jest bardzo proste. W końcu zależy mu tylko na zadowoleniu uczuć. Tak działa każdy umysł, nawet ten bardzo złożony. Wszystko, co musi zrobić, to zrozumieć, jak przyjemne lub nieprzyjemne dla zmysłów może być to czy tamto. Jednak umysł jest zdolny do czegoś zadziwiającego – może jednocześnie postrzegać dźwięk, kształt, dotyk, smak i zapach. Dlatego też charakteryzują go subtelne, mieszane odczucia lub niewytłumaczalne uczucia. Ale najczęściej jest skłonny do odczuwania sympatii lub obrzydzenia: „Och! Jak ja to wszystko kocham! „Ale ja tego nie znoszę, nie chcę tego widzieć ani słyszeć!” W ten sposób objawia się dualizm umysłu i uczuć: przyjemne – nieprzyjemne, a to oznacza: złe – dobre, przyjaciel – wróg, chcę – nie chcę. Natomiast w przypadku substancji wyższej takie różnice nie występują. Jeśli więc widzimy coś przyjemnego lub nieprzyjemnego i dochodzimy do wniosku, że jedno jest dobre, a drugie złe, musimy wiedzieć, że to przemawia przez nas umysł. Na wyższym poziomie nie ma ani dobra, ani zła. To tylko zniekształcenie spowodowane percepcją sensoryczną.
Istnieje prawda, która nie jest ani dobra, ani zła, ponieważ jest absolutna. Gdy umysł uwolni się od wpływu zmysłów, jest w stanie zrozumieć jedność prawdy. Ale gdy podlega ono dualizmowi, wówczas prawdziwe i duchowe życie będzie bardzo trudne do zrozumienia przez umysł. Zobacz, jak umysł jest ciągle zdezorientowany i nie dostrzega prawdziwej rzeczywistości. Na przykład spośród wszystkich potraw wybierze wzrokiem i językiem tę najsmaczniejszą, mimo że może być szkodliwa. Będzie chciał pić wódkę, by doświadczyć smaku upojenia, mimo że istnieje ryzyko, iż stanie się alkoholikiem. Będzie czuł pociąg do pięknej kobiety i będzie chciał nawiązać z nią intymny kontakt, pomimo faktu, że jest już żonaty. Zatem umysł ma tendencję do nieustannego akceptowania i odrzucania. Ciągle przegląda przedmioty, zmieniając je w pogoni za czymś nowym. Kiedy zmysły nasycą się jakimś obiektem, umysł natychmiast zaczyna szukać czegoś nowego. Tę funkcję umysłu w Wedach nazywa się chanchala, co oznacza „przeskakiwanie z obiektu na obiekt”. Musi więc spędzić całe swoje życie na wiecznych tułaczkach i zmartwieniach, ponieważ nie jest w stanie ustalić ostatecznej prawdy za pomocą swoich narządów zmysłów.
Gdyby zmysły nie były nasycone, umysł byłby spokojny i zadowolony z tego, co ma.
Wracając do silnych uczuć, możemy teraz zobaczyć, jak niedoskonałe są one w przypadku człowieka.
U zwierząt są one znacznie lepiej rozwinięte. Wzroku orła nie można porównywać ze wzrokiem człowieka. Orzeł potrafi dostrzec mysz nawet z wysokości kilometra. Pies wyczuje zapach nawet kilka godzin po tym, jak ktoś przeszedł przez ten obszar. Świnia jest w stanie przyswoić każdy smak i strawić każdy rodzaj pokarmu. W pogoni za ofiarą gepard może osiągnąć prędkość nawet stu dwudziestu kilometrów na godzinę. Nietoperz może swobodnie poruszać się w locie w całkowitej ciemności. Zwierzęta mają wprawdzie silniejszą percepcję sensoryczną niż ludzie, ale ich zmysły nie są jednakowo rozwinięte – dominuje tylko jeden z nich, podczas gdy pozostałe są słabsze. Dlatego zwierzęta wyglądają na spokojniejsze – ich umysły skupiają się na jednej rzeczy. Umysł orła nastawiony jest bardziej na zdolność widzenia i zauważania, umysł psa na zdolność węchu, a umysł krowy na zdolność żucia i smakowania. Jednakże umysł ludzki odbiera informacje z pięciu źródeł jednocześnie, z równą siłą oddziaływania. Jego oczy, uszy, nos, język i skóra mają na niego równy wpływ. Dlatego umysł ludzki jest bardziej niespokojny niż umysł zwierzęcy, musi ciągle dokonywać wyboru spośród tego, co oferują mu wszystkie pięć zmysłów. Wedy porównują umysł do mężczyzny, który spotyka pięć żon naraz, z których każda pragnie go uwieść tylko sobą. Jak dokonać właściwego wyboru, nie naruszając interesów innych? Aby sprostać temu zadaniu, układa plany i ucieka się do podstępów. Łączy aktywność zmysłów ze swoją wyobraźnią, obiecując każdemu szczęście i zadowolenie w swoim czasie.
Łączy wszystkie obrazy i wrażenia, łączy je i wydaje się, że tworzy coś nowego. Umysł jest wielkim intrygantem. Na przykład, oko widziało tylko ziarnko złota i górę, ale umysł może stworzyć z tych obrazów złotą górę. Tworzy rzeczy niewidzialne i niesłyszane. Czy widziałeś róg królika? A może kwiaty na niebie? Umysł jest zdolny do syntezy i produkcji nowych form, nowych kombinacji dźwięków, zapachów, smaków itp. Ma skłonność do myślenia o wszystkim naraz i działa jako twórca wszystkiego, co istnieje. Ale czy warto wierzyć w złote góry stworzone przez umysł? W rzeczywistości zdolność syntezy została dana umysłowi dla poznania Jednej Całości, czyli Absolutnej Prawdy, a nie po to, aby oszukiwać siebie i innych. Prawdziwym celem umysłu jest połączenie wszystkiego z Bogiem.
To właśnie odróżnia istnienie człowieka od istnienia zwierząt. Ludzki umysł obdarzony jest subtelnymi energiami twórczymi, dzięki którym człowiek posiada bogaty świat wewnętrzny, wyobraźnię i zdolność tworzenia obrazów. Umysł staje się szczególnie zdolny, gdy kocha Boga i wszystkie żywe istoty. Dobrze pamięta miłość i zawsze jej szuka. Miłość nie tworzy tylko obrazów w umyśle, ale obrazy rzeczywiste i niewyobrażalne (pamiętaj: „Nie masz mocy miłości, żeby tworzyć…”).
Tym właśnie umysł ludzki różni się od umysłów innych gatunków życia, których umysły są zapominalskie, a miłość opiera się całkowicie na zaspokajaniu zmysłów. Dla zwierząt i owadów poszukiwanie miłości oznacza poszukiwanie pożywienia i seksu. Człowiek ma bardziej rozwiniętą subtelną część umysłu, dlatego jest w stanie odczuwać głębiej, doświadczać głębiej i tworzyć obrazy. Jego pragnienia i myśli są o wiele subtelniejsze. Dlatego w poszukiwaniu prawdziwej miłości człowiek na pewno zwróci się do Boga. Człowiek żyje z subtelniejszymi energiami materialnymi, które mogą zaprowadzić go na ścieżkę poszukiwań duchowych. W końcu ludzka dusza zdaje się unosić w tych subtelnych energiach. Żyje w wymiarze umysłu.
Wedy głoszą, że umysł jest tak potężny, że łatwiej powstrzymać huragan gołymi rękami, niż poskromić umysł. Każ mu przestać, niech milczał przez co najmniej pięć sekund, niech przestanie sobie czegokolwiek życzyć! Nie zatrzyma się nawet na sekundę. Okazuje się, że jest bardzo uparty i niezwykle silny. Umysł podlega wpływowi zmysłów, a umysł z kolei może oddziaływać na wszystkie zmysły. Myśli są w mocy ciała, a ciało jest w mocy myśli. Wszelkie myśli mają swoje odbicie w materii grubej. Na przykład, w stanie głębokiego snu hipnotycznego, osobie podaje się do zjedzenia cytrynę, ale mówi się jej, że to jabłko, a jej organizm będzie wydzielał kwas jabłkowy, a nie kwas cytrynowy . Kiedy umysł zostaje oszukany, jego oszustwo staje się rzeczywistością w wymiarze grubym. Inny przykład. Umysł zakochanej osoby sam produkuje do krwi substancje narkotyczne, a mężczyzna odczuwa przypływ szczęścia.
A umysł, który czuje zazdrość, popycha ciało do produkcji trucizny. Przestraszony umysł produkuje adrenalinę. Skąd w organizmie pochodzą te substancje? Są wytwarzane przez umysł . Dlatego możemy powiedzieć, że całe nasze ciało fizyczne zostało stworzone przez doświadczenia, myśli i pragnienia naszego umysłu. Umysł jest zarówno przyjacielem, jak i wrogiem istoty żywej. Kontrolowany umysł jest naszym najlepszym przyjacielem; jeśli nie jesteśmy kontrolowani, staje się naszym najgorszym wrogiem. Każdy smutek pochodzi z umysłu! Klasyka miała rację.
Pomimo swojej potęgi i gwałtownej siły umysłu, łatwo wpada w niezręczne sytuacje. Jest silny w przyjemnościach, lecz bezradny wobec cierpienia. Kiedy człowiek doświadcza bólu i rozpaczy, jego umysł zazwyczaj kieruje się ku wyższemu poziomowi. A ktoś stojący wyżej i głębiej będzie mu stamtąd robił wyrzuty, tak jak surowy lekarz wyrzuca choremu i nieszczęśliwemu:
„Chciałeś odnieść sukces i być szczęśliwym. Wiele zrobiłeś i wiele się starałeś. Udowodniłeś wszystkim, że Twoja droga jest tą właściwą. Ale mimo wszystko cierpisz. Nadal nie rozumiesz kim jesteś, dlaczego żyjesz i jaki jest twój ostateczny cel. Odpowiedz mi, dlaczego?
„Przyznaję się do swoich błędów. Wiem, że nic nie wiem. „Pomóż mi pozbyć się cierpienia” – umysł w rozpaczy przyznaje się do swojej niedoskonałości.
Takie pytania zadaje sobie zdrowy rozsądek, kiedy człowiek przeżywa kryzys w swoim życiu i nie potrafi znaleźć wyjścia przy pomocy umysłu. Gdyby człowiek działał wyłącznie pod wpływem impulsów umysłu i uczuć, byłby na zawsze zgubiony w tym świecie. Zdrowy rozsądek umiejscowiony jest ponad umysłem – jako wyższy autorytet, który potrafi dostrzec najwyższy cel życia, albo przynajmniej cel wyższy od tego, który istnieje. Ustanawia jednakowe normy i prawa dla wszystkich, bez względu na to, czy ludzkie emocje się temu podobają, czy nie; to znaczy, że ustanawia prawo . Ten zdrowy rozsądek Wedy nazywają buddhi, czyli rozumem.
BUDDI – UMYSŁ
Aby przekroczyć próg samopoznania, człowiek musi szczerze pragnąć urzeczywistnienia swojej natury duchowej. Prawdziwe, szczere pragnienie wiąże się z poświęceniem. Co można dla tego poświęcić? Prawdziwa moc pożądania zostanie udowodniona, gdy człowiek poświęci swoje uczucia i umysł w imię wyższej doskonałości. Trzeba ich oderwać od bezsensownego błądzenia w ciemnościach i domysłach i skierować głęboko w niebo.
Zagłębiając się w siebie, człowiek odkrywa w sobie coraz bardziej niewytłumaczalne i złożone zjawiska. Ale są one złożone i niewytłumaczalne tylko dla umysłu. Dlatego człowiek, który z przyzwyczajenia używa swoich niedoskonałych uczuć i umysłu, aby coś zrozumieć, popada jedynie w trudne sytuacje. Rzadko przecież odwołuje się do rozsądku, bo jest nieustannie zajęty swoimi zmysłowymi sprawami.
Umysł jest o wiele subtelniejszy i potężniejszy niż intelekt. Oznacza to, że bardzo trudno jest to pojąć umysłem. Jest jak rodzic, którego małym dzieciom trudno zrozumieć. Z jednej strony rodzice są przeszkodą dla wolnej woli dzieci, z drugiej jednak strony nie mogą się one obejść bez wsparcia i opieki rodziców. Umysł ma szczególny status i posiada szczególne moce. Jego naturą jest panowanie nad zmysłami i umysłem. W przeciwieństwie do umysłu, intelekt nie jest bezpośrednio pod wpływem zmysłów, dlatego jest w stanie właściwie ocenić funkcje i czynności umysłu poprzez obserwację z zewnątrz i podejmować ostateczne decyzje w oparciu o zrozumienie siebie jako całości. W ten sposób umysł ocenia wszystkie zdarzenia, które mają miejsce, nie z pozycji „przyjemnych” i „nieprzyjemnych”, lecz z pozycji korzystnych i niekorzystnych. Wszystko mierzy według potrzeb czystej świadomości, duszy, która jest tuż powyżej. Inaczej mówiąc, umysłem rządzi nie życie zmysłów, lecz życie duszy, czyli najwyższy cel życia. Wiadomo, że jeśli człowiekowi odebrany zostanie najwyższy cel życia, stopniowo traci on zdolność rozumu (woli) i zaczyna płynąć z nurtem pragnień swoich uczuć i kaprysów umysłu. Zrywając więź z duszą, umysł ginie, poddając się niedoskonałym, cielesnym pragnieniom. Dlatego też, dla swego zbawienia, musi on otrzymać wskazówki z góry, od niepojętej i błogosławionej duszy, aby przy pomocy jej potężnej wiedzy mógł utrzymać umysł i zmysły pod kontrolą. Umysł jest woźnicą rydwanu ludzkiego ciała, silne lejce to intelekt, a zmysły to niespokojne konie. Dusza jest jeźdźcem w tym złotym rydwanie, dlatego woźnica, wybierając kierunek, musi kierować się pragnieniami duszy, a nie pragnieniami koni, które w żaden sposób nie są związane z jeźdźcem. Tak więc panią ciała jest tak naprawdę dusza, a nie uczucia. Zatem umysł musi być przedstawicielem duszy przy podejmowaniu ważnych decyzji.
Przyjrzeliśmy się już trzem poziomom świadomości: poziomowi uczuć, poziomowi umysłu i poziomowi rozumu. Jeśli uwaga (świadomość) człowieka skupia się na uczuciach, ma on dwie możliwości. Pierwszą z nich jest umiejętność posługiwania się przedmiotami zmysłów, które przekształca w przedmioty swojego codziennego życia i kultury. Drugą jest umiejętność wykorzystania wyobraźni. Można tworzyć nieskończoną liczbę kreatywnych kombinacji form, przestrzeni środowiskowych, na przykład struktur architektonicznych, pięknych wnętrz, zastawy stołowej i mebli, pięknych obrazów, żyrandoli i rzeźb. Inaczej mówiąc, możesz w nieskończoność stwarzać warunki dla maksymalnego zaspokojenia swoich uczuć.
Jeśli dusza skieruje swoją świadomość na poziom umysłu, wówczas człowiek ma jeszcze jeden wybór. Pierwszy wybór został opisany powyżej – zwrócić się w dół, ku zmysłom, ku ich zdolności odczuwania przyjemności i wymyślania nowych możliwości szczęścia.
Nowy wybór jest następujący: można zwrócić się ku górze, ku rozsądkowi, który nie podąża za uczuciami i umysłem, i który zawsze proponuje trudną, pełną poświęceń, a czasem heroiczną drogę. Umysł jest gotowy do poświęceń dla dobra duszy. Chce dążyć do najwyższego celu. Ponieważ umysł wzywa do podążania pionowo w górę, a uczucia uporczywie ciągną pionowo w dół, w umyśle powstaje poważny konflikt wewnętrzny, pojawia się pewna dwoistość, a nawet „rozdarcie” osobowości. Ponieważ uczucia i rozum są ze sobą sprzeczne, jednostka znajduje się w trudnej sytuacji – rozczłonkowanie na części jest dla duszy czymś nienaturalnym. Przychodzą wątpliwości. I właśnie w wątpliwościach, w niemożności podjęcia decyzji, człowiek traci siebie, traci swoją wolność. Najczęściej w tej walce większość z nas ulega presji zmysłowych pragnień i ostatecznie oddaje się przyjemnościom zmysłów. „Puściwszy konie”, ludzie wybierają ścieżkę degradacji po prostu dlatego, że jest przyjemna.
Postanowiliśmy więc podnieść naszą uwagę, energię duszy, do poziomu buddhi, rozumu. Kiedy uwaga skupia się na umyśle, człowiek zyskuje jeszcze większą swobodę wyboru, ponieważ zyskuje zdolność komunikowania się ze swoim prawdziwym Ja, uświadamiając sobie, że jest duszą. Człowiek może zakosztować wieczności swojego bytu, otrzymując świętą wiedzę z góry, a jednocześnie może skierować tę wiedzę do umysłu i uczuć w formie wskazówek. Zdaje się, że przenika całą strukturę osobowości duchową wiedzą i błogością, jednocząc wszystko w jeden nastrój, w jedną całość. W ten sposób eliminowane są różnice i sprzeczności pomiędzy zmysłami, umysłem i intelektem. Rozum przezwycięża skomplikowany, sprzeczny umysł swoją uczciwością i prostotą. Podajmy typowy przykład:
„Weź lekarstwo, a choroba minie” – pyta Rozum.
„Nie mogę, smak jest obrzydliwy” – odpowiada Umysł dziecinnie, posłuszny sygnałowi zmysłów.
„Ale nie wyzdrowiejesz, a to oznacza, że będziesz cierpieć”.
„Nie, nie chcę cierpieć. A może powinnam wziąć inny lek, który ma lepszy smak? – kręci się pomysłowy Umysł.
„Choroba nie zniknie po zastosowaniu żadnego innego leku” – upiera się Reason.
„No to chociaż jedną kroplę?”
„Nie, mała dawka nie pokona choroby”.
„Co więc powinniśmy zrobić? „Sytuacja jest beznadziejna.”
„Jest wyjście – weź lekarstwo, a choroba minie”.
Okazuje się, że wyjście jest możliwe – tkwi ono w cierpliwości i woli, a nie w analizowaniu doznań.
Jak widać, rozum pokonuje umysł przy pomocy jednego niepodważalnego argumentu – faktu naukowego. W związku z tym wszelkie teorie umysłu tracą swą moc.
„Umieram, doktorze, proszę przedłużyć mi życie” – proszą żarliwie Umysł i Uczucia.
„To niemożliwe, każdy ma swój czas i dlatego każdy musi umrzeć” – wydaje swój werdykt zimny umysł Doktora.
„Co powinienem zrobić?” – jęczy.
„Pamiętaj o duszy. Jesteś duszą, która tak naprawdę nigdy nie umiera. Dla ciebie nie ma narodzin ani śmierci.
Poważny problem powstaje, gdy człowiek zaprzecza istnieniu duszy. W takim przypadku umysł całkowicie traci wolność wyboru.
Jego wybór pozostaje tylko na dole, gdzie zmuszony jest po prostu kierować się swoimi uczuciami i rozumem. Kierując się rozumem, kieruje swoją mocą ku osiągnięciu sławy, bogactwa i władzy, aby uwiecznić siebie w świecie śmiertelników, uwiecznić swoje materialne imię. Przykrywając się wzniosłymi sentymentami, takimi jak filantropia, komunizm, humanizm, a nawet altruizm, ostatecznie służy tym samym uczuciom i umysłowi. Dlatego też, nawet gdy tworzymy wielkie cywilizacje przy pomocy inteligencji materialnej, nie możemy znaleźć w nich ani jednej szczęśliwej i harmonijnej osobowości, ponieważ kochanka, dusza, która zna prawdziwe szczęście, została odrzucona i zapomniana.
Wszystko, co robi umysł jest praktyczne, możliwe do zastosowania i przydatne dla każdego, nawet jeśli komuś się to nie podoba. Na przykład każdy człowiek ma tendencję do łamania prawa. Prawie każdy lubi to robić ze względu na korzyści, jakie daje działalność przestępcza, i dreszcz emocji, jaki wtedy odczuwa.
Ale społeczeństwu jako całości, składającemu się z tych samych ludzi, się to nie podoba, ponieważ wskutek wzrostu przestępczości w społeczeństwie pojawia się nieufność do ludzi, wzrasta niepokój i strach, że każdy z nich może stać się ofiarą przestępstwa. Kiedy w społeczeństwie panuje niezdrowa atmosfera, ludzie zamykają się w sobie. Trudno im ze sobą współpracować.
Innymi słowy, istnieje siła całości, która ustanawia prawa służące oswajaniu zmysłów, tworzeniu sprzyjającej atmosfery w całym społeczeństwie, ucząc ludzi, aby czynili to, co jest pożyteczne dla wszystkich, co jest sprawiedliwe dla wszystkich, co jest czyste i co jest czynione z prawdziwą miłością do wszystkich. W tym tkwi siła rozumu.
Natomiast egoistyczne uczucia i umysł, gdy pozostawi się je samym sobie, mają skłonność do przemocy i występku.
Platforma racjonalnego rozumu może wydawać się zimna i nieczuła. Ale to nie jest do końca prawda; być może wręcz przeciwnie, jest to właśnie najgłębsza platforma umożliwiająca zrozumienie życia. A z różnych poziomów życie wygląda i jest przeżywane zupełnie inaczej. Z poziomu uczuć jest to jedno doświadczenie, z poziomu umysłu jest to kolejne, z poziomu rozumu jest to już trzecie. Weźmy na przykład miłość. Miłość jest bardzo atrakcyjna i uważana jest za jeden z najważniejszych celów naszego życia. Cel ten nie został przez nikogo wyznaczony, istnieje on naturalnie w sercu człowieka jako potrzeba duszy, której wszyscy chcemy doświadczyć – prawdziwej, czystej i jasnej.
Przeanalizujmy miłość w tych trzech różnych wymiarach świadomości. Z punktu widzenia uczuć, miłość to nic innego jak miłość do przyjemności węchu, smaku, koloru, dotyku itd. Wszystko co przyjemne przyciąga i budzi współczucie. Uwielbiamy piękne ubrania, modelowe fryzury, ekstrawaganckie buty i czarujące perfumy.
Ten, kto jest przyjemny dla naszych zmysłów, stopniowo staje się przyjacielem, a ten, kto jest nieprzyjemny, budzi wrogość i może stać się wrogiem.
Na przykład pies jest stałym przyjacielem swego pana, kocha go, a miłość tę podtrzymuje już sam zapach jego ciała i słony smak skóry jego rąk i twarzy. Jednak obcy pies, wyczuwający zapach innego właściciela, jest gotowy rozszarpać tę osobę na strzępy. Jak! To jest „obcy” zapach i smak! To jest ten dziwny rodzaj miłości, który powstaje na płaszczyźnie uczuć.
Inny przykład. Jeśli chcemy uczty dla zmysłów, możemy to zrobić bardzo prosto. Udasz się tam, gdzie są przyjemne, miękkie meble dla zmysłu węchu, gdzie panuje przyjazna atmosfera, gdzie jest piękne wnętrze i obrazy dla oczu, gdzie pod pięknymi sufitami wiszą błyszczące żyrandole, gdzie brzmi ekscytująca muzyka, którą uwielbiasz. Jak cudownie! I tam przygotowują pyszne dania… Czujesz się jak na wakacjach, prawda? To prawda, gdy stworzy się atmosferę zaspokojenia wszystkich zmysłów, człowiek odczuwa poczucie świętowania. Jest tworzony przez umysł. A potem robi coś nieoczekiwanego, a nawet oszałamiającego – łączy wszystkie te przyjemne sygnały i inspiracje z tajemniczym pięknem tego społeczeństwa. Stworzył jej boski obraz i od razu zaczął w niego wierzyć. Ta wiara nazywa się miłością pochodzącą z umysłu. Miłość wymyślona, albo iluzja miłości. Przygląda się uważnie i myśli: „O, jaka ona jest piękna, jaki nieziemski obraz!” A całą resztę po prostu wymyśla.
Miłość umysłu jest najwyższą rzeczywistością, dlatego pokonuje wszelkie przeszkody i iluzje. Istnieje słynna opowieść o miłości Buddy. Pewna kobieta o lekkich obyczajach zakochała się w nim, przyciągnięta jego olśniewającym wyglądem, nie zdając sobie sprawy z prawdziwej pozycji Buddy. Wyznała mu swoją miłość w obecności uczniów, wprawiając wszystkich w osłupienie. Budda odpowiedział życzliwym uśmiechem i… również wyznał swoją miłość.
Jednak gdy kobieta podeszła do niego, delikatnie powiedział jej, żeby się nie spieszyła, ponieważ jej miłość musi zostać wystawiona na próbę. Obiecał, że gdy wykaże jej miłość, sam ją odnajdzie i dotknie. Uczniowie byli przerażeni taką obietnicą, ponieważ mnich nie powinien dotykać ciała kobiety, a Budda zawsze dotrzymywał obietnic. Promieniując szczęściem kobieta odeszła i zaczęła czekać na to, co jej obiecano. Mijał czas i uczniom wydawało się, że wszystko między nimi już zapomniane i skończone, ale rok później Budda, jedząc obiad ze swoimi uczniami, nagle zerwał się na nogi i z głośnym okrzykiem: „Idę do was, idę!” pobiegł gdzieś. Gdy uczniowie go o to pytali, odpowiadał, że woła go jego ukochana kobieta. Uczniowie nie zdołali zatrzymać Buddy, lecz pobiegli za nim. Gdy dotarli na miejsce pierwszego spotkania, znaleźli tę kobietę leżącą na ziemi, dotkniętą strasznym trądem. Krew i ropa sączyły się z jej ciała, roznosząc dookoła smród. Widok tej kobiety przeraził uczniów.
Ale Budda podszedł do niej i wziął ją w ramiona. Powiedział: „Kocham cię i przyszedłem dotknąć twojego ciała. Gdzie są wszyscy ci, którzy wyznawali ci miłość i dotykali cię? Dlaczego nie przyjdą teraz? Uzdrowił ją z choroby i została jego wierną uczennicą. To mała ilustracja miłości na płaszczyźnie umysłu, która nie zależy od fizycznego stanu życia i jest bardzo podobna do świętej miłości rodzicielskiej.
Prawdziwa ludzka miłość jest miłością rozumu. Jej małżeństwo przechodzi przez poważne próby. Ważne jest, jak małżonkowie wypełniają swoje obowiązki, jak wspólnie pokonują trudności, pozostają wierni i jak zmierzają do jednego celu. Kochać inaczej jest błędem. Nie ma potrzeby robić z miłości modnej tragedii.
Aby uświadomić sobie niepojętość lub obecność boskości we wszystkim, co istnieje, należy otworzyć umysł na wyższą energię. Jak to osiągnąć? Po prostu przyznaj się do swoich niedoskonałości i przyjmij wskazówki zawarte w Piśmie Świętym. Innymi słowy, trzeba nauczyć się kontrolować swoje uczucia. To jedyny sposób na uwolnienie duszy spod władzy materialistycznej aktywności zmysłowej. Fakt, że uczucia mają tak potworną, nieodpartą siłę, wskazuje, że pochłonęły one lwią część energii duszy.
Trzy poziomy świadomości (uczucia, umysł i rozum), które rozważaliśmy tutaj, nie należą jeszcze do naszego prawdziwego Ja. Uczucia, umysł i rozum są jedynie pośrednimi przejawami życia. Pośrednio możemy powiedzieć, że jeśli istnieją uczucia i człowiek słyszy, to jest żywy, jest obecny w ciele. Nie świadczy to jednak o istnieniu samej istoty żywej, lecz na razie jedynie o jej obecności. Na przykład światło słoneczne wskazuje na obecność słońca, ale samo światło może znajdować się bardzo daleko od słońca. Światło jest zatem pośrednim dowodem na to, że słońce znajduje się gdzieś na niebie. Myśli są również pośrednim dowodem życia i świadomości.
Jeśli poprzez jogę podniesiemy naszą świadomość do poziomu rozumu, będziemy w stanie dostrzec trzy aspekty czasu: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Można je dostrzec jedynie z poziomu umysłu. Dlaczego, można się zastanawiać, rozum jest tak potężny? Jaka jest przyczyna jego wyższości? Głównym powodem jego wyjątkowej siły jest to, że potrafi oprzeć się wpływowi uczuć. To jest jedyny powód, dla którego jest tak silny. Jeśli jednak umysł nie jest pod wpływem zmysłów, to w jaki sposób i skąd czerpie wiedzę? A w jaki sposób przekazuje wiedzę?
Można to wyjaśnić na następującym przykładzie. Jeśli ktoś ma ból głowy i powie o tym wszystkim, to osoby wokół niego również otrzymają tę samą informację, chociaż nie można powiedzieć, że wszyscy inni też mają ból głowy. Tylko jedna osoba faktycznie odczuwa ból głowy. A wszyscy inni mogą jedynie zgadywać, w jakim stanie jest pacjent, na podstawie brzmienia jego głosu. Tak działa umysł. Widzimy, że wiedzę można zdobyć albo za pomocą rozumu, albo bezpośrednio za pomocą zmysłów.
W tym tkwi różnica. Kiedy ktoś ma ból głowy, to wie o tym i dlatego cierpi. A ten, kto po prostu o tym usłyszy, nie jest obciążony bólem głowy i może udzielić pomocy. Dlatego nawet doświadczony lekarz, jeśli jest poważnie chory, udaje się do innego lekarza, ponieważ jest uwarunkowany własną chorobą. Dlatego alkoholik nie jest w stanie nauczyć nikogo trzeźwego życia, narkoman nie jest w stanie pomóc innym narkomanom uwolnić się od nałogu narkotykowego, a ateista nie jest w stanie przekazać nikomu wiary i wiedzy o Bogu. Ich umysły są pochłonięte niższymi czynnościami zmysłów i umysłu.
Jeśli świadomość umiejscowiona jest na poziomie umysłu, to człowiek nie może zdobywać doświadczenia życiowego jedynie poprzez słuchanie i obserwowanie. Będzie musiał odnaleźć się w życiu, przeżywając ból i przyjemność. Przez całe życie będzie musiał szukać przyjemności i uciekać od kłopotów. Będzie kierował się swoimi uczuciami, kierował się umysłem przerażonym nieoczekiwanymi obrotami losu. Umysł bardzo boi się cierpienia i bólu, dlatego kieruje się ku wymyślonej przez siebie „świetlanej przyszłości”, w której nie ma starości, chorób, ani śmierci. Mimo że w świecie materialnym takie utopijne miejsce nie istnieje, człowiekowi wydaje się, że nigdy nie umrze ani nie zachoruje na nieuleczalną chorobę. Umysł, nie potrafiąc znaleźć wyjścia przed nieuchronnością losu, po prostu zamyka oczy na rzeczywistość i wyobraża sobie swoje przyszłe szczęście, nie wiedząc, że właśnie na tej wyimaginowanej ścieżce leży droga jego trudnego i nieuchronnego losu.
Istnieje opowieść o uczonym braminie, któremu astrolog w młodości przepowiedział szczęśliwy los, lecz zakończenie było tragiczne. Według przepowiedni, w przyszłości zostanie on osobistym nauczycielem syna królewskiego i nigdy nie zazna trudności ani kłopotów, żyjąc w dobrobycie i chwale. Ale śmierć spotka go w świętej rzece Ganges, w paszczy krokodyla! Wkrótce bramin został zauważony przez króla i zaczął nauczać księcia na dworze. Mały Książę rozpieszczał go i kochał go tak samo jak własnego ojca. Wszystko potoczyło się tak, że bramin nie miał powodu do narzekań w swoim losie… Jedyną rzeczą, której bardzo się bał i której starannie unikał, była kąpiel w Gangesie. Nie zbliżył się nawet do świętej rzeki, ale z daleka oddawał jej cześć.
Z biegiem czasu książę dorósł i przeobraził się w wesołego, skocznego młodzieńca, który uwielbiał kąpiele w Gangesie. Pewnego dnia syn króla zapytał swego guru: „Nauczycielu, dlaczego nigdy nie idziesz ze mną nad Ganges, skoro uczysz mnie kąpać się w świętej rzece każdego dnia?” Zawstydzony bramin unikał bezpośredniej odpowiedzi pod różnymi pretekstami, ale wbrew swojej woli został zmuszony do wyjawienia prawdy swojemu uczniowi: „Pewnego razu astrolog przepowiedział moją śmierć w Gangesie w paszczy krokodyla. Dlatego, mój drogi książę, unikam kąpieli w rzece”.
Zaskoczony książę zaśmiał się: „Od tylu lat pływam w Gangesie z przyjaciółmi i nigdy nie widzieliśmy tam krokodyli. Chodź ze mną, a sam zobaczysz”.
Chłopiec pociągnął nauczyciela za rękę i w końcu przekonał go, żeby po prostu stanął na brzegu i patrzył, jak dzieci bawią się w wodzie. Bramin musiał się zgodzić i zaczął obserwować, jak wiele osób wchodziło do świętej rzeki, aby się wykąpać. Bawiąc się, jego uczeń zaczął wołać do nauczyciela: „Chodź tu, baw się ze mną, nie bój się!” Wołał go i wołał, a potem wyszedł z wody i wciągnął nauczyciela do rzeki. Sięgały do kolan, a potem do pasa. „Widzisz, tu nie ma krokodyli. Chodźmy! Ale kiedy weszli do wody po piersi, książę nagle zamienił się w ogromnego i strasznego krokodyla i krzyknął: „Jestem twoim przeznaczeniem!” schwytał bramina i zaniósł go w głąb rzeki.
Każdy z nas, dokonując „właściwego” wyboru, podąża ku swojemu przeznaczeniu drogą, którą wskazuje nam umysł i uczucia. Nawet jeśli człowiek ostrożnie dobiera sobie partnerów życiowych na drodze do szczęścia, zawsze dostanie dokładnie to, co przygotował dla niego los.
Droga umysłu i uczuć oznacza, że dokądkolwiek człowiek pójdzie, na pewno dojdzie do tego, co przeznaczył mu los. Każdy mądry człowiek wie, że każda istota żywa podąża tą drogą – ze wszystkich sił dąży do tego, co przyjemne, unikając tego, co nieprzyjemne. Inni ludzie znają ten sekret karmy i potrafią budować swoje życie według innych praw: wewnętrznych, duchowych, niezależnych od okoliczności materialnych. Taką osobę nazywa się „panem uczuć”. To jest jego przewaga – jest bardziej wolny i dlatego może przekroczyć swoją karmę, przeznaczenie.
Umysł wykazuje więc zadziwiającą moc – człowiek otrzymuje możliwość kierowania swoim życiem, ale pod warunkiem, że poświęci interesy uczuć i umysłu.
RÓŻNICA MIĘDZY MATERIĄ A DUCHEM
Księżyc odbijający się w wodzie nabiera cech wody. W ghee nabiera właściwości masła, podobnego do złotej mgiełki. A odbijając się w marmurze, przybiera wzór przypominający marmurową strukturę.
Podobnie dusza, wchodząc w narządy zmysłów, czuje się ogarnięta tymi uczuciami. Wchodząc w atmosferę umysłu, odczuwa na sobie jego myśli i nastroje. A gdy dusza wniknęła do umysłu, może w końcu dostrzec różnicę między sobą a swoim odbiciem i poznać siebie.
Teraz spróbujemy porozmawiać o duszy. I od razu nasuwa się pytanie: czy to w ogóle możliwe? Przecież język, którym będziemy mówić o duszy, jest materialny, a umysł, którym próbujemy myśleć, także jest materialny! Natomiast duch, zgodnie z definicją, istnieje niezależnie od materii i jest poza nią. Już z tego powodu potrzebne są poszukiwania filozoficzne, nawet jeśli język wydaje się nam narzędziem niedoskonałym. Poszukiwania filozoficzne są refleksją w duchu wyrzeczenia się wszystkiego co materialne. Gdy wszystkie rzeczy materialne zostaną wyrzucone z umysłu, pozostaje ten, kto jest nosicielem wszystkich tych odrzuconych czynników – świadomość, lub świadome istnienie.
Musimy zatem oddzielić materię od ducha. Z reguły nikt nie chce się zgodzić z takim podziałem. On po prostu chce, aby duch współistniał z materią, z ciałem. Dlaczego, można się zastanawiać, rozdzielać te dwie kwestie?
Zwróćmy się jednak ku prawom natury – duch i materia muszą w pewnym momencie się rozdzielić. W życiu codziennym nazywa się to śmiercią. Śmierć oznacza, że osobowość i ciało zostają oddzielone, energia życiowa, czyli dusza, zostaje oddzielona od ciała fizycznego. Tutaj widzimy, że ciało jest tak naprawdę martwe, że nigdy nie było żywe.
Wydawał się żywy tylko dlatego, że wykazywał oznaki życia, ale w pewnym momencie to życie gdzieś zniknęło. „Już go nie ma” – mówimy ze smutkiem – „tego człowieka już nie ma, nie ma go już!” – Jak to możliwe, że go już nie ma? Jak odszedł? Gdzie? Jeśli myślisz, że to ciało, to znaczy, że nigdzie nie odszedł – ciało jest przed tobą, oto jest! „A kto wtedy odszedł?” „Duch odszedł” – wyjaśniasz – „poszedł gdzieś”. – „Widziałeś tego ducha?” – Nie, nigdy! – Dlaczego płaczesz? Czy płaczesz z powodu swojego ciała? Przecież ciało jest z tobą, ale nigdy nie widziałeś ducha. Po co płakać i się martwić?
Oto pytania, które zadają Wedy: „Dlaczego ludzie płaczą? A co z ciałem?
Ciało już jest! Nie straciliśmy ciała. Zgodnie z prawem zachowania energii, żaden składnik ciała nie zniknie. A duch… Jeszcze go nie widzieliśmy i nie wiedzieliśmy – nie płacz!”
Dusza nie jest zależna od pochodzenia ciała, jego narodowości, przekonań i religii. Obecność duszy można poznać po trzech oznakach, po trzech najgłębszych potrzebach każdej osobowości.
W sanskrycie brzmi to sat-chit-ananda – wieczność, wiedza, błogość. Są to cechy każdej żywej istoty, duszy. Tak jak Słońce promieniuje energią, światłem i ciepłem, tak dusza promieniuje wiecznością, wiedzą i szczęściem. Taka jest moc życia. I jej tragedia.
Im bardziej dusza oddaje się doczesnemu, materialnemu światu, tym większą tęsknotę odczuwa za światem wiecznym.
OSOBA
Przyjrzyjmy się pierwszej energii duszy, którą odziedziczyła ona po swoim źródle. Sat jest energią wieczności, która jest całkowicie duchowa. Nie ma w nim nawet cienia materialnego rozkładu. Nazywa się to także „energią podtrzymującą”. Zatem życie jest podtrzymywane przez życie, albo życie pochodzi z życia. Jednakże, gdy energia duchowa zostanie skierowana na poziom zmysłów i umysłu, przekształca się w materialną konieczność podtrzymywania życia w ciele. Co wspiera człowieka na poziomie materialnym? To jest zdrowie, dobre samopoczucie, obecność pieniędzy, rzeczy, jedzenia itd. W ten sposób objawia się pragnienie, by żyć jak najdłużej w tym ciele, pragnienie, którego nie da się powstrzymać.
Nawet umierając człowiek chce żyć, aby nie rozstawać się z tym, co zgromadził na podtrzymanie życia. Nie zgadza się ze śmiercią, chociaż bardzo cierpi. Jednakże żadne nagromadzenie materii nie jest w stanie podtrzymać życia jako takiego; podtrzymuje ono właśnie życie w ciele.
Dusza sama w sobie nie potrzebuje wsparcia, ponieważ jest duszą sedna, wieczną ze swej natury. Nie musi niczego nabywać i nie może niczego utracić, ponieważ jest samowystarczalna. Wszystko co do mnie należy, noszę ze sobą – to jest moja dusza. To dusza wspiera ciało, a nie odwrotnie. Nie pożywienie podtrzymuje życie ciała, lecz zdolność jego trawienia. Natomiast zdolność trawienia zależy od zdrowia, a zdrowie zależy od wysiłków podejmowanych, aby żyć prawidłowo, w sposób uregulowany. Oznacza to, że ostatecznie ciało jest wspierane przez ascezę , czyli dobrowolne, rozsądne ograniczenia potrzeb ciała. Kiedy człowiek wykonuje ascezę, jego ciało jest wspierane przez wewnętrzną energię emanującą z duszy, oczyszczając zmysły, umysł i intelekt. Dzięki temu całe ciało i umysł zyskują siłę, która nie jest uzależniona od kondycji fizycznej człowieka, takiej jak starość, choroba czy śmierć. Ta duchowa moc jest energią sat.
OSZUKIWAĆ
Drugą cechą duszy jest oszustwo. Chit jest światłem wiedzy, w którym nie ma cienia materialnej niewiedzy. Człowiek widzi za pomocą wiedzy, czyli świadomości, tak jak oczy widzą za pomocą światła. Dlatego mówi się: światło wiedzy. Jest to prawdą, ponieważ energia chit jest duchowym promieniowaniem duszy. Dusza nie potrzebuje żadnej wiedzy, poza wiedzą o sobie, ponieważ dusza jest prawdziwym „ja”. Wszystkiego uczy się sama i na swój własny sposób. Ona zawsze jest wyjątkowa i nieskazitelna. Jednakże, gdy ta prawdziwa pewność duszy zostanie przeniesiona na ciało materialne, rezultatem jest to, że człowiek wierzy w swój kapryśny umysł i zmysły jako najwyższy dowód. Każdy człowiek czuje, że wszystko, co dzieje się w jego niedoskonałym umyśle, jest bardzo cenne dla niego i dla wszystkich innych. Zauważono, że człowiek jest zawsze zaskoczony swoimi własnymi błędami, myśli, że to nie jego błąd. A on przyznaje się do tego z pewną niechęcią i goryczą. Jest to energia chit, która weszła w okoliczności materialne. Podobnie doskonała dusza poznaje wszystko sama przez się w świecie duchowym i tak samo niedoskonałe ciało materialne poznaje wszystko sama przez się w świecie materialnym. Wszystko co człowiek tu zna to tylko jego ciało i umysł. Jego osobiste życie w ciele jest tym, czego ciało doświadcza i co czuje, a nie tym, co się faktycznie dzieje.
Jeśli chodzi o czystą duszę, atmę, to ponieważ pozostaje ona w kontakcie z nieograniczoną Duszą Najwyższą, Paramatmą, jej indywidualność jest rzeczywista i nie wymaga dalszej opieki.
ANADA
Trzecia energia duszy. Ile pieniędzy potrzebujesz, aby być w pełni szczęśliwym?
To pytanie wywołuje uśmiech na Twojej twarzy, ponieważ każdy wie, że prawdziwego szczęścia nie można kupić za żadne pieniądze. Zabraknie środków materialnych. Ponieważ dusza składa się z energii zwanej ananda – nieograniczona, wzrastająca błogość.
Błogość będąca wynikiem obcowania z nieograniczoną Duszą Nadprzyrodzoną. Te relacje są super-materialne i nie ma w nich cienia zmęczenia czy strachu przed rozczarowaniem. Oboje, dusza i Naddusza, komunikują się w sferze wieczności i wiedzy. Jednak w naszym życiu stajemy przed poważnym problemem – wszelkie wysiłki zmierzające do zadowolenia duszy za pomocą środków materialnych nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Dlaczego?
Tak, ponieważ nie ma wystarczających zasobów. Współczesna cywilizacja stworzyła niemalże wszystkie możliwe warunki umożliwiające maksymalny komfort pracy i wypoczynku człowieka. Tak wiele powstało na tym obszarze we wszystkich większych miastach! Taki rozwój wydarzeń był możliwy tylko w fantastycznych marzeniach przeszłości. Jednakże człowiek nie jest zadowolony, dlatego przemysł, produkujący coraz to nowe, wygodniejsze projekty, rozwija się dalej i szybciej. Ludzie spieszą się, aby zaspokoić swoje uczucia, lecz uczucia nigdy nie zostają w pełni zaspokojone. Podobnie jak nie da się ugasić ognia dorzucając do niego drewna, tak też nie da się zaspokoić zmysłów po prostu dając im coraz więcej przyjemności. Ponieważ duszy brakuje prawdziwego, wielkiego szczęścia, ananda, tak jak rybie na lądzie brakuje wody. Kilka kropli wody nie pomoże rybie leżącej na lądzie. Ona marzy o oceanie.
Dusza wchodzi do ciała materialnego w całkowitym złudzeniu. Uważa, że ciało jest źródłem szczęścia, lecz w rzeczywistości ciało jest źródłem cierpienia. Ajurweda głosi, że gdy człowiek jest młody, wszystkie jego zmysły i części ciała: głowa, oczy, żołądek, kości, stawy, zęby (jednym słowem wszystko, co ma) są jego przyjaciółmi. Pomagają mu cieszyć się życiem. Kiedy jednak się starzeje, przyjaciele ci stają się jego wrogami, stając się źródłem cierpienia i choroby.
Możesz mieć silne, zdrowe i młode ciało, ale nawet ono jest bardziej przystosowane do cierpienia niż do przyjemności. Weźmy na przykład małą część tego fizycznego ciała, tylko jeden malutki palec. A teraz postarajmy się wyciągnąć z tego jak najwięcej przyjemności. Zrób mu masaż, zanurz go w ciepłej wodzie, możesz natrzeć go jakimś olejkiem aromatycznym, obetnij mu paznokcie, podrap go, trochę uszczypnij – wszystko to sprawi mu przyjemność. Teraz przyjrzyjmy się możliwościom z drugiej strony. Obliczmy, ile cierpienia można wydobyć z tego małego palca. Okazuje się, że jest to praktycznie nieograniczone. Weź cienką igłę i wbij ją raz pod paznokieć. Raz, a człowiek będzie kłamał i cierpiał całą noc. Jednym małym palcem można wycisnąć tyle cierpienia, że człowiekowi nie będzie chciało się żyć. Możemy zatem śmiało stwierdzić, że ciało fizyczne jest raczej stworzone do cierpienia, niż do przyjemności. Innymi słowy, ciało fizyczne nie jest źródłem przyjemności, jakiej od niego oczekujemy. Dlatego w życiu człowieka nadzieje się nie spełniają, musi on o wiele więcej cierpieć, niż żyć szczęśliwie. Tak samo jest na froncie psychicznym.
Ale dlaczego? Tak, ponieważ umysł zależy zarówno od cierpiących, jak i od odczuwających przyjemność narządów zmysłów, a także od stanu całego ciała fizycznego.
Oczywiście, umysł otrzymuje również informacje z góry, od intelektu, ale ponieważ jest on lubieżny, wszelkie instrukcje kierowane do niego wywołują w nim jedynie rozdrażnienie.
Idea sat-chit-ananda, czyli wieczności, wiedzy i szczęścia, jest w pełni akceptowana przez duszę, lecz jednocześnie odrzucana przez doświadczenie percepcji zmysłowej i materialny intelekt. Oczywiste jest, że wszyscy ludzie umierają i nikt nie posiada pełnej wiedzy, a także nikt nie może być w pełni szczęśliwy. To jest fakt. Nie można oczekiwać duchowych cech od ciała materialnego. Cechy ciała materialnego są przeciwne cechom duszy, w niej wszystko jest na odwrót – asat, acit i nirananda: istnienie tymczasowe, ignorancja i wzrost cierpienia. Zatem ciało materialne ma charakter zanikający. Wymaga to wiele wysiłku, aby utrzymać istnienie, utrzymać poziom wiedzy i zaspokoić rosnące potrzeby szczęścia.
Ale w tym niknącym ciele jest wieczna dusza, która promienieje radością, gdy słyszy o jego prawdziwych zaletach. Na samą myśl o wieczności, wiedzy i bezgranicznym szczęściu ogarnia ją ekscytacja.
Kiedy to ekscytujące szczęście przenika umysł, wtedy ludzie nazywają ten stan wiarą.
Wiara w siebie jako duszę jest pierwszym krokiem do samoświadomości. Niewiara jest wątpliwością, odwiecznym sporem rozumu z upartym umysłem, wynikającym z przywiązania do przyjemności zmysłowych. Jeśli zaś zmysły zajęte są aktywnością duchową, wówczas wiara powraca niemal natychmiast, gdyż dusza natychmiast zanurza całe ciało w stanie ekstatycznego szczęścia. A potem zadowolony umysł zaczyna sam szukać źródła tej błogości duszy – zaczyna szukać Duszy Najwyższej, czyli Boga, w swoim własnym sercu. Naddusza w sercu jest najwyższą wartością, którą każdy z nas naturalnie nosi w sobie. Nadludzka dusza mieszka w każdym z nas, lecz nie każdy o tym wie. Ludzie są zbyt pochłonięci materialnym „postępem”.
Wedy głoszą, że dusza nie potrzebuje ani jedzenia, ani snu, nigdy nie obawia się o swoje istnienie i świeci jaśniej niż światło słoneczne, mimo że jest niewielka. Jeżeli podzielisz ludzki włos na sto części, a następnie tę setną część podzielisz na kolejne sto części, to ta jedna dziesięciotysięczna będzie wielkością duszy. Z materialnego punktu widzenia jest niemal nikim i niczym, ale nawet będąc tak nieznaczącą pomimo swoich rozmiarów, jest bardzo potężna. Ona rozświetla całe ciało świadomością, jej obecność nadaje wszystkiemu wyższego znaczenia. W doczesnym świecie dusza jest jedyną trwałą wartością. A ludzkie ciało przesiąknięte jest tą wyższą energią – od grubych narządów zmysłów, aż po, jak to się mówi, głębię duszy.
Jeśli rozpatrujemy uczucia, umysł i rozum oddzielnie, to umysł okazuje się być ważniejszy od uczuć, a rozum okazuje się być ważniejszy od umysłu. Rozum jest zatem najlepszy ze wszystkich, uczucia zaś, przeciwnie, są najgorsze ze wszystkich. Umysł jest kapryśnym oszustem, ponieważ oszukuje zarówno zmysły, jak i umysł, działając najpierw w swoim własnym interesie, potem w swoim interesie. Jeśli jednak rozpatrzymy je pod bezpośrednim wpływem duszy, to wszystkie ulegają przemianie i stają się równie dobre. Wszystkie są dobre, gdy ich inspiracją jest jeden, wzniosły impuls. Uduchowione uczucia stają się przewodnikami szczęścia i wiedzy. Umysł uduchowiony uwalnia człowieka od wszelkich wątpliwości i problemów dualizmu, a umysł rozświetlony światłem duszy jasno realizuje cel, jaśniejąc błogością ducha. Kiedy nieśmiertelność, wiedza i szczęście przenikają ciało, wówczas w tej jedności ujawnia się tajemnica ludzkiej mocy.
Dusza to Jaźń, która istnieje tylko w chwili obecnej. Dla duszy nie ma podziału na przyszłość, przeszłość i teraźniejszość. Dusza istnieje tylko na płaszczyźnie czasu teraźniejszego. Czy byłem tam wczoraj? NIE. Zawsze jestem dzisiaj. Istnieję zawsze teraz. Nigdy tam nie byłem, ale zawsze tam będę. Aham brahmasmi. Oto formuła – jestem duchem.
Podajmy jasny przykład. Wyobraź sobie mężczyznę siedzącego na brzegu rzeki. Rzeka jest przepływem czasu, a obserwator jest duszą przykutą do przepływu zdarzeń w jej życiu. Rzeka czasu płynie w dwóch kierunkach jednocześnie – z przeszłości do przyszłości, a także z przyszłości do przeszłości. W polu widzenia obserwatora znajduje się odbicie, albo to, co potocznie nazywamy teraźniejszością. Gdyby ktoś przyłożył rękę w tym miejscu, żeby oznaczyć je, natychmiast odkryłby, że nie ma tam żadnego prawdziwego miejsca, ponieważ rzeka płynie nieprzerwanie.
Czas nie stoi w miejscu. Sam obserwator znajduje się w chwili obecnej. Teraźniejszość jest oddzielona od przeszłości i przyszłości i reprezentuje inny wymiar czasu. Każda myśl, która przychodzi nam do głowy, należy już do przeszłości, ponieważ jest tylko odbiciem. Teraźniejszość jest momentem, który później zostaje pojęty przez umysł, a jeszcze później wyrażony słowami. Innymi słowy, aby zrozumieć i opisać choćby chwilę teraźniejszości, potrzeba pewnej ilości czasu. Podczas refleksji człowiek musi odejść od rzeczywistości chwili obecnej, aby powrócić do niej dopiero po refleksji. Widzimy zatem jedynie odbitą, znaczącą teraźniejszość, która w istocie jest przeszłością. Światło gwiazdy zawsze mówi tylko o jej przeszłym stanie. Jednak pamięć przechowuje bieżące obrazy i nazywa je teraźniejszością. Opierając się na tych wspomnieniach, człowiek próbuje zrozumieć i przewidzieć przyszłość. Pamięć podpowiada, że obserwator zawsze żyje teraźniejszością, lecz nurt rzeki życia stopniowo ją zaciera, nakładając coraz to nowe obrazy i zdarzenia. Na przykład ciało materialne również ma pamięć. Jeśli ktoś zostanie zraniony, jego rana będzie boleć, dopóki się nie zagoi, przypominając mu o tym, co się wydarzyło. Wtedy ból minie, ciało zapomni, ale pamięć o nim pozostanie głęboko w umyśle. Umysł będzie pamiętał ból przez długi czas, być może przez całe życie, ale śmierć wymaże wspomnienia, które zgromadziły się w naszym umyśle. W następnym życiu człowiek znów znajdzie się w pozbawionej sensu teraźniejszości. W ten sposób dusza zaczyna swoje życie „na nowo” miliony i miliony razy, ponieważ nie potrafi pojąć chwili obecnej ani siebie, lecz doświadcza jedynie bólu i przyjemności materialnego ciała. Jeśli dusza nie pamięta zdarzeń z poprzednich żyć, to kto obdarza ją nowym ciałem? Wedy mówią, że istnieje świadek tego, który znajduje się w sercu każdej żywej istoty, obok duszy. To jest Naddusza, która zna każde ciało we wszechświecie. Nagradza osobę w teraźniejszości tym, na co zasłużyła w przeszłości.
W Bhagavad-gicie Bóg mówi: „Nigdy nie było takiego czasu, w którym nie istniałbym Ja, nie istniałbyś ty, albo nie istniałby wszyscy ci królowie. I w przyszłości nigdy nie będzie tak, że przestaniemy istnieć.” Wszystkie dusze i Dusza Najwyższa istnieją wiecznie. Jednakże w miarę jak dusze przechodzą od narodzin do narodzin, tracą pamięć o swoich życiach, podczas gdy Naddusza pamięta i zna je wszystkie. Wiedza ta podtrzymuje życie Wszechświata i każdej żywej istoty. Wiedzę tę można nazwać intuicyjną, choć współczesna nauka posługuje się innym pojęciem – instynktem. W każdym razie wiedza ta wykracza poza ludzkie zrozumienie. Wedy nazywają go apaurusheya, nadludzkim.
WYŻSZE JA
Wejście do królestwa wyższego Ja oznacza wejście do królestwa Bożego. Istnieje tylko jedna droga do wejścia tam – czysta miłość do Boga i wszystkiego, co z Nim związane. Nauka o relacjach międzyludzkich osiąga doskonałość, gdy człowiek zyskuje zdolność komunikowania się z Bogiem twarzą w twarz.
Ten, który dał człowiekowi żołądek, wiedział, że najpierw człowiek będzie wiedział, co je, a dopiero potem będzie mógł żyć. Ktokolwiek dał człowiekowi zdolność myślenia, wiedział, że człowiek prędzej czy później zacznie zadawać pytania. Ten, który dał człowiekowi rozum, wiedział, że człowiek prędzej czy później dostrzeże swoją bezradność. Ten, który dał człowiekowi serce, wiedział, że człowiek nie zazna spokoju w życiu, dopóki jego sumienie tego nie uzna. Ten, który dał człowiekowi poczucie piękna, wiedział, że na końcu człowiek ujrzy niebo i ziemię, oceany i rzeki, a jego dusza sięgnie ku górze. Ten, który zagościł w sercu człowieka, wiedział, że człowiek będzie wytrwale szukał miłości, która go pochłonie, aż w końcu znajdzie w sobie bezgraniczne szczęście.
Miłość Boga jest uśpiona w sercu każdej żywej istoty w postaci nasienia. Dopóki gleba jest sucha, nasiona nie mogą wykiełkować. Miłość, niczym nasienie, budzi się w kontakcie z Najwyższym smakiem. Chociaż wyższe moce są zawsze bardzo blisko każdego, przeciętny człowiek nigdy tego nie zauważy. Aby odczuć obecność Boga w swoim życiu, musisz poznać naukę o relacjach z Tym, który jest ponad wszystkim.
Świadomość przenika materię poprzez uwagę, potem wnikliwą obserwację, potem doznania, potem przywiązanie, identyfikację i na końcu pożądanie. Wszystko zaczyna się od uwagi i komunikacji. Wiadomo na przykład, że uwagę można przenosić z jednego obiektu na drugi. Patrząc na jeden obiekt, człowiek źle widzi inne. Skupiając się na rozmowie w czasie lunchu, możemy nie zauważyć, z czego składał się dzisiejszy obiad. Kiedy komunikujesz się z ludźmi o złym charakterze, możesz zapomnieć o wszystkim, co dobre. I odwrotnie, dobra komunikacja sprawi, że zapomnisz o wszystkim, co złe. Wedy podają przykład błądzącej duszy, która zmienia swój wygląd – na czym skupi swoją uwagę, taki przybierze kolor i tym się stanie. Jak chodzący wiatr.
Jeżeli przelatuje nad wysypiskiem śmieci, przenosi ze sobą zapach śmieci i odpadów. Jeśli przelatuje nad ogrodem różanym, niesie ze sobą zapach róż.
Oznacza to, że jeśli dusza skupia się na fałszywej identyfikacji, to nie może czynić dobra, ponieważ rozprzestrzenia kłamstwa wszędzie.
FAŁSZYWE EGO
Fałszywe ego to błędne utożsamianie się z czymś lub kimś innym, co powoduje, że człowiek zapomina o swoim prawdziwym ego lub zapomina, kim naprawdę jest. Na przykład, kiedy widz ogląda trzymający w napięciu film, „wchodzi” w fabułę i wydarzenia na ekranie i zapomina o sobie. Martwi się, ekscytuje, śmieje się, a nawet płacze, jakby to wszystko przydarzyło się jemu. Potrafi żyć w tych niekończących się serialach telewizyjnych, z niecierpliwością oczekując kontynuacji wydarzeń wymyślonych przez kogoś. Fałszywe ego pozwala ci zapomnieć o swojej istocie i czuć się kimś innym. Niektórzy ludzie lubią marzyć o bogactwie, niektórzy pragną sławy, niektórzy szukają miłości i przyjaźni. Wszystko to można osiągnąć w świecie materialnym przy pomocy fałszywego ego. A w sensie duchowym człowiek otrzymuje wszystko, czego szuka, z wnętrza swojego prawdziwego Ja.
Jestem, istnieję. To jest prawda. Ale prawdy nie można zmienić, ponieważ jest niezmienna i zawsze, w każdych okolicznościach, pozostaje prawdą. Następnie pojawia się kwestia wolności wyboru. Jeśli prawda jest niezmienna i nie istnieje nic poza prawdą, to w jaki sposób istota żywa może ją odrzucić i wybrać coś innego? Odpowiedź jest taka, że pomaga mu w tym iluzja, czyli odbita prawda. Refleksja jest jednocześnie prawdą i nieprawdą. Na przykład, człowiek widzi siebie w lustrze. Tak naprawdę nie widzi siebie, lecz swoje odbicie.
A jednocześnie widzi siebie, jeżeli nie zapomni, kim naprawdę jest. Jednakże, gdy tylko zapomni o sobie, jego odbicie natychmiast wprowadzi go w błąd. W tym kontekście pojawia się pewna anegdota o mądrym zającu.
Pewnego dnia Król Zwierząt złapał Zająca i przygotował się do jego zjedzenia.
Sprytny Zając zapytał Lwa, dlaczego chce go zjeść. Na co Lew odpowiedział, że jest jedynym i suwerennym władcą tego lasu, a zatem ma prawo wziąć tyle pożywienia, ile zechce.
Lecz Zając śmiało oświadczył, że Lew nie jest jedynym królem w tym lesie; widział innego, nie mniej silnego, który również uważał się za króla.
„Kim jest ten oszust?! – ryknął Lew. – No dalej, zaprowadź mnie do niego!
A chytry Zając zaprowadził go do głębokiej studni w lesie i wskazał w dół:
„Spójrz, on się tu ukrywa.” Lew zajrzał do studni i zobaczył tam… tego samego groźnego i potężnego lwa! Lew rzucił się na swoje odbicie, chcąc je zabić, ale… utonął w studni. Tak więc sprytny Zając pokonał pozornie potężnego, ale głupiego Lwa.
Prawdy nie da się oszukać od zewnątrz, za pomocą żadnej liczby odbić, ale można ją oszukać od wewnątrz. Oznacza to, że możesz oszukiwać tylko samego siebie. Ja jestem, ja istnieję, to jest prawda. Ale kim ja jestem? Tutaj kryje się oszustwo. Wszystko co człowiek myśli o sobie na tym świecie okazuje się kłamstwem. Ponieważ dusza nie pochodzi z tego świata, jest duchowa i jej miejsce jest w świecie duchowym. Dlaczego człowiek jest tak oszukany? Dzieje się to pod wpływem energii samooszustwa, czyli fałszywej identyfikacji. W sanskrycie energię samooszukiwania nazywa się ahankara.
Dusza ucieka się do niej, kiedy pragnie wejść w świat iluzji, w którym poczuje się niezależna od Boga. Ahankara jest najsubtelniejszym elementem materialnym i dlatego trudno go analizować. Trzyma duszę w bezpiecznej niewoli, w więzieniu, z którego nikt nie wydostanie się, pomimo że nie ma tam żadnych zamków ani krat. I nikt nie przetrzymuje więźniów siłą. Wszystko to jest stworzone mocą ahankary. Fałszywe ego jest węzłem materii i ducha, którego nie da się rozwiązać. Dlaczego? Ponieważ dusza sama mocno go przyciąga. Osobowość pragnie uwolnić się od cierpienia, lecz jednocześnie kurczowo trzyma się przyczyny tego cierpienia.
Walczy ze złem, ale nosi je w sobie. Chce szczęśliwego życia na ziemi, ale sama stwarza tu problemy.
Jeśli człowiek we śnie zobaczy dużo złota i pieniędzy, to przebudzenie przyniesie mu rozczarowanie. Ale marzenie pozostaje marzeniem. To tylko iluzja. Iluzoryczne bogactwo, iluzoryczne jedzenie, iluzoryczne szczęście. Jaka siła zaciska węzeł materii i ducha? Są to dwa najgłębsze pragnienia, które są wrodzone wszystkim istotom urodzonym na tym świecie – pragnienie dominacji i pragnienie przyjemności. Innymi słowy, pierwsza to chęć podporządkowania sobie energii Boga, a druga to chęć przyjęcia służby przeznaczonej dla Boga. Tak więc na koniec pozostaje tylko jedno pragnienie, obdarzone potworną mocą – pragnienie zajęcia miejsca Boga. To jest ahankara, pod wpływem której człowiek myśli o Bogu jako o sobie i o sobie jako o Bogu.
„Kiedy żywa istota zapomina o swoim związku z Najwyższą Osobowością Boga i wchodzi w kontakt z naturą materialną i wkracza w uwarunkowaną egzystencję, określa swoją pozycję w tym świecie, wybierając szczególną kombinację materialnych trybów. Żywe istoty w świecie materialnym są Moimi wiecznymi, oddzielonymi częściami i cząstkami. W swoim uwarunkowanym stanie muszą ciężko walczyć z sześcioma zmysłami, z których jednym jest umysł”.
/Bhagawadgita/