Chemtrails, HAARP, World Orders
Podstawy
Badania nad dziwną pogodą występującą na całym świecie (w tym zjawiskami takimi jak czerwone deszcze, wykrywanie nagłej śmierci roślin w wyniku stresu abiotycznego, ekstremalne poziomy promieniowania i światła ultrafioletowego) mogłyby rzucić światło na to, co się dzieje… Projekt Montauk (koniec Long Island w stanie Nowy Jork). Ta interpretacja wyjaśnia smugi chemiczne, HAARP, geoinżynierię, podziemne miasta, inżynierię genetyczną, a nawet osie czasu i nadchodzące wzniesienie się do wyższej gęstości. Powiązania takie nie są brane pod uwagę przez naukę głównego nurtu ze względu na różne źle rozumiane koncepcje traktowane jako fakt (odwrócenie ewolucji gwiazd, ignorowanie czasu 3D, ignorowanie „sektora kosmicznego” (wszechświata antymaterii) oraz natury promieniowania i emisji rentgenowskiej). Biorąc pod uwagę informacje z książek Deweya Larsona „A Universe of Motion” i „Beyond Space and Time”, a także kolejne artykuły profesora Nehru na temat natury wnętrz gwiazd i plam słonecznych (Nehru. „Glimpses in the Structure of the Sun” ), to co dzieje się na gwiazdach nabiera dużo większego znaczenia. Myślisz, że tylko politycy coś ukrywają, a co z naukowcami?
Wiele z tego, co się dzieje, jest reakcją na ważne wydarzenie. Znajdź przyczynę, a skutek zacznie mieć sens. Zacznijmy więc od najbardziej oczywistej konsekwencji – zmiany klimatu. Aby to zrobić, będziemy musieli przyjrzeć się pojedynczemu, największemu wpływowi na pogodę – światłu słonecznemu – i skąd ono pochodzi – Słońcu.
Ewolucja gwiazd przebiega w odwrotnym kierunku
W fizyce odwrotnej wzajemności Larson proponuje logiczną strukturę atomu opartą na koncepcji ruchu skalarnego i w naturalnej konsekwencji taką strukturę atomu wyznaczają dwie „granice niszczenia”: granica termiczna i granica starzenia . Granica termiczna jest ogólną granicą stosowaną w reakcjach termojądrowych, a granica starzenia jest nieznana nauce konwencjonalnej i wiąże się z wychwytywaniem naładowanych neutrin elektronowych przez atom i tworzeniem masy izotopowej. Po osiągnięciu granicy starzenia pierwiastek staje się radioaktywny i eksploduje. Larson nazywa to „granicą starzenia”, ponieważ proces atomowy jest analogiczny do starzenia. W miarę upływu czasu wychwytywanie neutrin jest nieuniknione i nieodwracalne, dlatego z biegiem czasu masa izotopowa staje się większa, niż jest w stanie wytrzymać struktura atomowa. A atom „umiera” w wyniku eksplozji termicznej, którą obserwuje się w przestrzeni kosmicznej w postaci promieniowania radioaktywnego. Kiedy Larson zastosował te koncepcje do astronomii, odkrył inny mechanizm spalania gwiazd w oparciu o te ograniczenia – raczej rozszczepienie niż syntezę jądrową. Doprowadziło to do wniosku, że astronomowie postrzegają sekwencję ewolucji gwiazd (i galaktycznej) w odwrotnej kolejności !

W książce A Universe of Motion Larson wskazuje na konsekwencje tego, co się dzieje, gdy przeanalizujemy ewolucję gwiazd wstecz, licząc czerwone olbrzymy jako najmłodsze, a niebieskie olbrzymy jako najstarsze.
Odwrotna ewolucja, akceptowana jako całkowicie logiczny i spójny wzorzec rozwoju, eliminuje potrzebę przyjmowania całego szeregu założeń, które tradycyjna astronomia czyni, aby nadać sens swoim interpretacjom – ciemna materia, ciemna energia, czarne dziury, kwarki, gwiazdy neutronowe i tak dalej NA. Jeśli sekwencjonujesz prawidłowo, wszystkie stają się jedynie wynikiem różnych etapów pojedynczego, spójnego gwiezdnego procesu ewolucyjnego.
Ze względu na prawidłową sekwencję ewolucji gwiazd niektóre wnioski odbiegają od popularnego rozumienia:
– gwiazdy powstają jako ogromne obłoki pyłu, kondensują się w czerwone nadolbrzymy, pomarańczowe olbrzymy, żółte gwiazdy, białe gwiazdy ciągu głównego, następnie wyrastają na niebieskie olbrzymy, a następnie w supernowe. Podobny proces zachodzi podczas podgrzewania metalu, od czerwonego blasku do błękitu i zniszczenia.
– Ponieważ gwiazdy wykorzystują pył i gruz jako paliwo, im więcej paliwa, tym gorętsze słońce.
– Jak zauważył wcześniej David Wilcock, satelity planety pozostawiają ślady w całym Układzie Słonecznym, wskazując, że weszliśmy w zapylony obszar kosmosu. Ponieważ pył i gruz są dostępne jako paliwo, Słońce powiększa się i staje się gorętsze, przechodząc z żółtej gwiazdy G w żółto-białą gwiazdę F.
– ponieważ nasz system datowania długoterminowego opiera się na założeniu, że pierwiastki promieniotwórcze powstały podczas narodzin Ziemi i nie powstają regularnie, nasz system er geologicznych jest radykalnie błędny. Zdarzenia astronomiczne zachodzą tysiące razy szybciej, niż sądzą astronomowie. Planety i Układ Słoneczny nie są tak stare, jak się wydaje, a ludzkość widziała w przeszłości „zmianę” Słońca.
Kiedy weźmie się pod uwagę konsekwencje skorygowanej ewolucji gwiazd, jeden wniosek jest jasny: globalne ocieplenie nie jest spowodowane przez gazowane krowy, ale dlatego, że Słońce staje się coraz gorętsze i wciąż robi się gorętsze.
Słońce nagrzewa się w skokach kwantowych, a nie w płynnej transformacji
W „Układzie Odwrotnym” wszystko jest kwantowane na dyskretne jednostki . To samo dzieje się w przypadku granic zniszczenia (rozpadu). Gwiazdy nie nagrzewają się płynnie, ale mają tendencję do utrzymywania określonej temperatury, a następnie nagle przeskakują do nowego zakresu temperatur wraz ze wzrostem poziomu jonizacji magnetycznej (która jest kontrolowana przez granicę starzenia). Właśnie dlatego dysponujemy dyskretnym systemem klasyfikacji gwiazd w oparciu o temperaturę barwową. Dyskretne skoki stają się wyraźnie widoczne, gdy spojrzymy na diagram C-T w świetle prawidłowej sekwencji ewolucyjnej i zobaczymy gwiazdy przemieszczające się od czerwonych nadolbrzymów do pomarańczowych olbrzymów wzdłuż ciągu głównego – w dyskretnych pasmach na wykresie, z kilkoma krokami pomiędzy tymi dwoma skrajnościami. Początkowe etapy rozgrzewki wymagają większej liczby skoków niż późniejsze, co jest oczywiste. Wynika to ze sposobu, w jaki jonizacja magnetyczna wpływa na pierwiastki jako funkcja drugiego rzędu. Bez jonizacji wszystkie pierwiastki do 118 są stabilne. Przy pojedynczej jonizacji wszystkie pierwiastki, począwszy od Urana, stają się radioaktywne – 27 pierwiastków, to jest obecny poziom jonizacji na Ziemi. W jonizacji drugiego rzędu wszystko, zaczynając od złota, staje się radioaktywne, do źródła paliwa dodaje się 13 kolejnych pierwiastków i ilość ta maleje. Astronomowie traktują olbrzymy oddzielnie od karłów, ponieważ nie zdają sobie sprawy, że gwiazdy nagrzewają się w skokach kwantowych. Pozwalają na ciągłą zmianę, więc tracą połączenie.
Radioaktywność: przyspieszenie do prędkości nadświetlnych
Tradycyjne rozumienie pierwiastków promieniotwórczych wymaga aktualizacji. Zgodnie z odwrotną wzajemnością, materia przyspieszana powyżej prędkości światła staje się radioaktywna. Emituje fale radiowe, wyrzucając cząsteczki . Dlatego proces ten nazywa się radioaktywnością. Ma to związek z faktem, że po przekroczeniu prędkości światła strefa stabilności izotopowej ulega odwróceniu . Eksplozje atomów we wnętrzach gwiazd są wystarczająco potężne, aby przyspieszyć ruch powyżej prędkości światła, czego nie można osiągnąć za pomocą środków elektromagnetycznych w akceleratorach cząstek.
Weźmy na przykład uran-236. Uran jest pierwiastkiem o numerze 92, więc jego naturalna masa wynosi 184 (dwukrotnie większa od liczby atomowej), pozostałe 52 jednostki masy to „masa izotopowa”, skupisko mas (neutrina), które tworzą izotop 236. 184 + 52 = 236. Gdy uran 236 przyspiesza powyżej prędkości światła, następuje inwersja, a strefa stabilności wynosi 184 – 52 = 132. Aby osiągnąć stabilność powyżej prędkości światła, atom musi oddać 104 jednostki masy (2 x 52). Emisję masy izotopowej nazywa się emisją radioaktywną.
Wróćmy teraz pamięcią do czasów Boba Lazara i jego twierdzeń, że silniki UFO napędzane są pierwiastkiem 115, którego masa naturalna wynosi 230, a masa szacunkowa 288, co oznacza, że istnieje 58 izotopowych jednostek masy. Pierwiastek 115 jest wyjątkowo niestabilny przy prędkościach poniżej prędkości światła, ale powyżej prędkości światła jego masa wynosi zaledwie 172 – jest absolutnie stabilny.
Wyjmij go jednak z reaktora, a będziesz bombardowany promieniami rentgenowskimi, aż zaczniesz świecić w ciemności. Dlatego nigdy nie wyłącza się silników powyżej prędkości światła, w przeciwnym razie prowadzi to do odwrotnego procesu – zmniejszenia prędkości materii z nadświetlnej do podświetlnej.
Emisja promieni rentgenowskich: od prędkości nadświetlnej do podświetlnej
Kiedy prędkość szybko poruszającej się materii spadnie poniżej prędkości światła, musi ona odzyskać masę izotopową. U-236 ma masę nadświetlną wynoszącą zaledwie 132. Kiedy powróci do prędkości podświetlnej, masa powinna wzrosnąć do 236 jednostek masy atomowej, co jest zjawiskiem odwrotnym do emisji radioaktywnej po drugiej stronie granicy prędkości światła – atom absorbuje cząstki i emituje promieniowanie rentgenowskie, a nie fale radiowe, ponieważ zwraca masę. Wszystkie pierwiastki zwalniające z ruchu nadświetlnego do podświetlnego będą emitować promieniowanie rentgenowskie i wszystkie astronomiczne emitery promieniowania rentgenowskiego wykazują ten proces, łącznie z naszym Słońcem.
Jedyne prędkości podświetlne na Słońcu występują w fotosferze. Po wejściu głębiej poziom jonizacji magnetycznej staje się znacznie wyższy, a zniszczenia wynikające z granicy starzenia stale przyspieszają materię do prędkości nadświetlnych, dlatego dolne warstwy fotosfery są źródłem emisji radiowej. Jest to granica ruchu powyżej prędkości światła . W każdej chwili tu i teraz Słońce zdaje się odbijać, a część materii nadświetlnej wychodzi z jądra do fotosfery, natychmiast zaczyna się ochładzać i zwalniać poniżej prędkości światła, tworząc błysk promieni rentgenowskich i gwałtownie rozszerzająca się plazma – koronalny wyrzut masy.

Ze względu na odwrotną zależność ruch powyżej prędkości światła gwałtownie rozszerza się w czasie, jednocześnie kurcząc się w przestrzeni . Kiedy temperatura spadnie do poziomu sublight, kompresja ponownie się rozszerza w formie przestrzennej eksplozji. Dlatego koronalna emisja masy jest dobrym wskaźnikiem tego, jak turbulentny jest rdzeń przy prędkościach ponadświetlnych.
Wiadomo już, że odwrotnością emisji radioaktywnej jest emisja promieni rentgenowskich, a oba zjawiska polegają na przekraczaniu granicy prędkości światła (od ruchu podświetlnego w przestrzeni trójwymiarowej do ruchu nadświetlnego w czasie trójwymiarowym). Proces przyspieszania powyżej prędkości światła powoduje powstanie radioaktywności; zwalnianie powoduje powstawanie promieni rentgenowskich.
Transformacja Słońca
Nadszedł czas, aby wszystko poskładać w całość. Słońce nagrzewa się coraz bardziej od pyłu i zanieczyszczeń znajdujących się w Układzie Słonecznym. Przyczyna nadmiaru pyłu w Układzie Słonecznym jest niejasna, ale astronomowie wiedzą o tym od 50 lat. Zwolennicy New Age nazywają to pasem fotonowym, ale bardziej prawdopodobne jest, że będzie to po prostu mgławica pyłowa lub protogwiazda przecinająca płaszczyznę naszego Układu Słonecznego. Biorąc pod uwagę, że nasze Słońce, część karła Strzelca, przecina płaszczyznę Drogi Mlecznej, jest to bardzo prawdopodobne. Rosnące paliwo zwiększy granicę zniszczenia termicznego, co spowoduje odpowiedni wzrost poziomu jonizacji magnetycznej, czyli dostarczy więcej pierwiastków dostępnych w procesie spalania gwiazdowego – Słońce stanie się jaśniejsze i gorętsze. Na początku wszystko będzie się działo w postaci jasnych rozbłysków (jasne rozbłyski na dużych szerokościach Słońca notowane są od 2010 roku, atmosfera staje się rozrzedzona i nie ma już warstwy zanieczyszczeń/smogu. Zwiększone natężenie trwa od kilku minut do kilku godzin). i jest podobny do lasera. Powoduje niezwykłe zniszczenia w okolicy, takie jak nagła śmierć roślin i drzew (liście wypalają się aż do momentu, w którym stają się łamliwe) lub pęknięcia na przednich szybach samochodów), niczym mini nowe, dopóki nie będzie wystarczającej ilości materiału. utrzymać granicę jonizacji magnetycznej przy następnym skoku kwantowym. Wtedy Słońce nagle wskoczy do następnej klasy gwiazd i tam pozostanie („w górę” w przypadku wzajemności i „w dół” w tradycyjnej astronomii, ponieważ w tej ostatniej jest odwrotnie).
Metamorfoza będzie interesująca. Kiedy poziom jonizacji magnetycznej Słońca wzrasta, można to porównać do wylania filiżanki benzyny na ruszt grilla — błysk płomienia i aktywność cieplna tak wysoka, że prędkość cieplna przekracza prędkość światła. Rzeczywiście, taka „odwrócona emisja cieplna” często występuje na mniejszą skalę i została szczegółowo udokumentowana w artykule prof. Nehru „Wgląda w strukturę Słońca: wnętrze Słońca i plamy słoneczne”. Dlatego plamy słoneczne są ciemne i wydają się zimne.
Odwrotny (nadświetlny) ruch termiczny jest bardzo gorący, tak gorący, że wydaje się zimny, a obszar Słońca, w którym występuje, staje się ciemny, jak cień plamy słonecznej. Są już sygnały, że proces się rozpoczął.

Tylko tym razem całe Słońce stanie się „cieniem” – powinien nastąpić jasny błysk, podobny do nowej, jak wtedy, gdy wrzucono benzynę do ognia (nagle w wyniku skoku magnetycznego dostępne są dodatkowe pierwiastki jako paliwo jonizacja). W miarę zachodu słońce będzie ciemniejsze. Ale tylko na krótki okres czasu, aż do wstrzyknięcia nowego paliwa i powrotu Słońca do strefy stabilności. Podobnie jak wiele innych rzeczy, to miało miejsce już wcześniej i wydarzy się ponownie.
Pomyśl także o przemianach radioaktywnych. Kiedy poziom jonizacji magnetycznej wzrośnie, nastąpi ogromny wybuch fal radiowych spowodowany przez materię przyspieszającą powyżej prędkości światła, wraz z eksplozją nowej. Słońce ciemnieje (porusza się szybciej niż prędkość światła), a kiedy ponownie zacznie się rozjaśniać, wyemituje ogromny rozbłysk promieni rentgenowskich; Ogromna ilość materii może zostać wyrzucona z powierzchni Słońca dzięki nowej ekspansji ruchu termicznego w wyniku przejścia z ruchu nadświetlnego do podświetlnego.
Po konwersji
Po zakończeniu transformacji Słońce będzie fizycznie większe, jaśniejsze (bardziej białe niż żółte) i gorętsze i tak pozostanie. Można by pomyśleć, że taka sytuacja spowoduje, że planety wewnętrzne „zagotują się” jak suflet na grillu. Ale co ciekawe, tak nie jest. Wydaje się, że twórca gwiazd i planet wziął wszystko pod uwagę, a energia transformacji zostanie wykorzystana do pomocy w dalszej ewolucji życia.
I stanie się, co następuje: dzięki rosnącemu ruchowi Słońca z prędkością ponadświetlną zmieni się równowaga grawitacyjna Układu Słonecznego. Ruch FTL jest antygrawitacyjny, więc w ramach rekompensaty Słońce dosłownie wypchnie planety z ich orbit ; rok będzie dłuższy. Będąc dalej od Słońca, planeta przetrwa i stworzy nowy ekosystem – ale inny. Mitologia mówi nam, że zdarzyło się to już kilka razy. Na początku rok miał 260 dni, potem 360, a w końcu 365 dni.
Zmiany na Słońcu spowodują zmiany na planetach, zwłaszcza w elektromagnetycznym ustawieniu biegunów. Istnieje również duże prawdopodobieństwo, że kompresja wywoła „rozbłysk w jądrze”, a rozszerzająca się materia nadświetlna w jądrze spadnie do prędkości poniżej światła, co zmusi skorupę ziemską do rozszerzania się i otwierania w pęknięcia tektoniczne; aby to zrekompensować, pojawi się więcej lądu, a poziom oceanów spadnie.
Najwyraźniej transformacja Słońca jest „żniwem” lub „wniebowstąpieniem” do nowego stanu życia na Ziemi. Nie tylko ludzie, ale całe życie na Ziemi. Jak powiedziałby Emeril, wszystkie właściwości fizyczne „podniosą się o jeden stopień”, powszechnie znane jako „wyższa gęstość” lub „wyższy wymiar”.
Gorący czas dla Starego Świata
Jeśli pracowałeś dla NASA, Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej lub byłeś tam i wiedziałeś, że Słońce cały czas się nagrzewa, ale nie znałeś szczegółów, ponieważ słuchałeś tradycyjnych naukowców z ich odwróconą ewolucją gwiazd , od czego byś zaczął to robić? Oczywiście opracowaliby długoterminową strategię walki z nadmiarem ciepła. Podobne badania prowadzono od lat pięćdziesiątych XX wieku. Rozważano tę możliwość i zaproponowano trzy alternatywy:
1. Użyj broni nuklearnej, aby zrobić dziury w górnych warstwach atmosfery i usunąć przez nie nadmiar ciepła;
2. Buduj ogromne podziemne miasta, w których możesz żyć, dopóki Słońce się nie ustabilizuje;
3. Po prostu opuść Ziemię.
Pierwsza alternatywa jest absurdalna i nie można jej wdrożyć bez poinformowania opinii publicznej, dlatego zaczęto wdrażać drugą i trzecią opcję.
Metoda „podziemnego bunkra” okazała się dość prosta, ponieważ jedną z cech operacyjnych HAARP było to, że można go było używać nie tylko do pobierania próbek ropy i surowców mineralnych z głębi ziemi, ale także do lokalizowania dużych zagłębień. Mogliby pomieścić piękne miasta, zaopatrzyć się w zapasy i wygodnie przetrwać transformację. Budowa takich podziemnych bunkrów trwała dziesięciolecia, a obecnie Alternatywa 2 jest już prawie ukończona.
Po odkryciu, że jonosfera silnie zareagowała na emisję HAARP, projekt został zmilitaryzowany (patrz patent USA 4 686 605: „Metoda i urządzenie do zmiany obszaru w atmosferze, jonosferze i/lub magnetosferze”). Może teraz tworzyć soczewki atmosferyczne, które mogą skupiać promienie słoneczne w określonym miejscu, powodując lokalny wzrost temperatury gleby, oceanu lub atmosfery. Na niskich szerokościach geograficznych wzrost tworzy system niskiego ciśnienia, a na dużych szerokościach geograficznych tworzy system wysokiego ciśnienia, który można wykorzystać do zmiany wzorców pogodowych.
Wkrótce po ukazaniu się raportu utworzyli NASA; niektórzy postrzegają to jako bezpośrednią konsekwencję Alternatywy 3. Misją NASA było odkrycie tego, co „tam jest”, ale ostatecznie odkryli, że ludzkość nigdzie się nie wybiera, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości.
Ponieważ Alternatywa 3 nie była wykonalna, a wiedząc, że utkną tutaj z resztą z nas, i nie chcąc spędzić całego życia w podziemnych miastach, musieli znaleźć sposób na stworzenie dla siebie utopii na Ziemi. To jest geoinżynieria. Musieli zmienić planetę, aby była odporna na zmiany i pozwoliła na dalsze istnienie korporacjokracji.
Geoinżynieria: przeróbka planety
Pierwszą rzeczą, z którą musieli się uporać, było to, że w wyniku spalania pyłu i gruzu, który obecnie występuje w znacznych ilościach w Układzie Słonecznym, Słońce stało się znacznie jaśniejsze. Musieli znaleźć sposób na stworzenie efektu „globalnego przyciemnienia”, aby zablokować jasne światło. Aluminium to wspaniały, lekki element, który jest dostępny w dużych ilościach i działa całkiem dobrze, dlatego większość nowoczesnych luster jest pokryta aluminium (a nie srebrem). Nanocząstki rozproszone w tropopauzie (warstwa przejściowa między troposferą a stratosferą, gdzieś w odległości 11 km) zwiększyłyby współczynnik odbicia Ziemi i zamieniłyby górne warstwy atmosfery w częściowo odbijające lustro. Stąd właśnie bierze się „globalne przyciemnienie” powierzchni. Okazało się to jednak niemożliwe na skalę planetarną, ponieważ promieniowanie słoneczne odparowuje aluminium, a wiatr słoneczny przenosi je daleko poza układ.
Kolejnym problemem są błyski rentgenowskie. Pasy Van Alena chronią Ziemię przed większością promieniowania korpuskularnego pochodzącego z koronalnej emisji masy, ale jest mało prawdopodobne, aby pole magnetyczne spowalniało promieniowanie rentgenowskie. Na szczęście już w latach pięćdziesiątych XX wieku pojawiła się technologia, która rozwiązała podobny problem – lampa elektronopromieniowa lub CRT. CRT był dużym emiterem promieniowania rentgenowskiego skierowanym bezpośrednio na osobę patrzącą na ekran. Aby zastosować tę technologię, musieli wynaleźć coś, co blokuje promienie rentgenowskie, ale nie wpływa na obraz. Próbowali ołowiu, ale po długotrwałym bombardowaniu promieniami rentgenowskimi folia ołowiana stała się brązowa i zepsuła obraz. Wszystko było w porządku po bokach słuchawki, ale nie na ekranie. Po poszukiwaniach odkryli parę tlenków, które znakomicie blokowały promieniowanie rentgenowskie i przez długi czas pozostawały użyteczne, nie czerniąc. Była to mieszanina baru i strontu. Dlatego uważali, że CLT są bardzo trujące. Jeśli stłuczesz któryś z nich, w żadnym wypadku nie powinieneś dotykać fragmentów, ponieważ uznano je za trujące.
Spodziewali się także ogromnego promieniowania korpuskularnego w wyniku koronalnej emisji masy, wykorzystując ogrzewanie Słońca, więc szukali sposobu na zwiększenie strumienia magnetycznego w górnych warstwach atmosfery. Obecnie zjawisko to nazywa się „odzyskiem magnetycznym”, a nie zjawiskiem naturalnym. Aluminium, bar i stront są paramagnetykami, ale potrzebny był materiał ferromagnetyczny. Co powiesz na inny popularny metal, taki jak żelazo? A jeśli niebo i deszcz zmienią kolor na czerwony w wyniku użycia tlenku żelaza, zawsze możesz uznać naocznych świadków za szaleńców. A co, jeśli burze staną się znacznie bardziej gwałtowne z powodu obecności metali przewodzących w atmosferze (burze superkomórkowe). Ludzie nie zwracają uwagi na takie rzeczy, prawda? Nadmiar żelaza stwarza środowisko dla rozwoju bakterii żywiących się żelazem, w szczególności MAC (kompleks Mycobacterium avium), który jest przyczyną wielu współczesnych chorób układu oddechowego. To tylko efekt uboczny, na którym czerpią korzyści firmy farmaceutyczne.
Opracowali więc technikę rozpylania aluminium, baru, strontu i żelaza do stratosfery za pomocą 10 000 samolotów codziennie i co godzinę. Wystarczyło stworzyć aerozol i dodatek do paliwa, „pozwolić mu polecieć” i „praca została wykonana”. Połącz system rozpylania aerozolu z globalnym systemem nawigacji, a będziesz mógł dokładnie kontrolować, gdzie rozpylać chemikalia, a piloci nawet nie zorientują się, że coś się dzieje.
A teraz, jeśli widzisz chemikalia w śniegu, lodzie i deszczu, co znajdziesz? Tlenek glinu, tlenek baru, tlenek strontu i tlenek żelaza . Te same elementy wykorzystano w projektach dotyczących zmian klimatycznych i geoinżynierii. Co za zbieg okoliczności!
Jeśli chodzi o kwestię „globalnego ocieplenia”, to tak, planeta rzeczywiście się ociepla. Jednak dzięki globalnemu przyciemnieniu powstałemu w wyniku projektu chemicznego ocieplenie zostaje na krótko nieco schłodzone, co skłania zwolenników teorii spiskowych do twierdzenia, że globalne ocieplenie to w ogóle farsa. Jeśli jednak byłeś w powietrzu, oczywiste jest, że Słońce jest znacznie jaśniejsze niż zwykle, szczególnie na większych wysokościach. Pomysł z chemiczną osłoną przeciwsłoneczną nie powiódł się, chociaż stale podwajają wysiłki, aby go wzmocnić.
Eksperci doskonale wiedzą, że Słońce staje się coraz jaśniejsze i gorętsze, ale nie można zmusić go do płacenia „podatku od odgazowywania”, które powoduje globalne ocieplenie. Ale jeśli źródłem globalnego ocieplenia są ludzie, to należy opodatkować krowy zagazowane, badania środowiskowe, sprzątanie, oddychanie, picie, recykling… parafrazując Carla Sagana, „miliardy dolarów”.
Początkowo geoinżynieria miała na celu blokowanie zmian zachodzących na Słońcu. Było to jedynie tymczasowe rozwiązanie do czasu zakończenia transformacji Słońca. Ale podobnie jak Miłosierni Samarytanie, globaliści widzieli inny obraz… a co by było, gdyby zniszczyli naturalny cykl i wprowadzili sztuczny? Cykl, w którym będą jedynymi menadżerami? Jedynym sposobem na przetrwanie jest płacenie za oddychanie.
Geoinżynieria i organizmy modyfikowane genetycznie (GMO)
Globaliści zawsze czerpali korzyści z bólu i cierpienia innych i ten przypadek nie jest wyjątkiem. Nie zawracali sobie głowy badaniami nad „skutkami ubocznymi” wytryskiwania do atmosfery milionów kilogramów pierwiastków, skupiali się jedynie na pilnej potrzebie ochrony przed przemianą Słońca i martwiliby się o efekty później. Ale tutaj pojawiła się wielka szansa na katastrofę, ból i cierpienie.
Kilka głównych skutków ubocznych to susza i silne burze. Nie możesz huśtać się i unikać skrajności.
Susza występuje na obszarach intensywnego rolnictwa, ponieważ nanocząstki w górnych warstwach atmosfery tworzą pewnego rodzaju centra kondensacji, ale jest ich zbyt wiele i nigdy nie kondensują one na tyle ciężko, aby spaść na Ziemię, przynajmniej nie teraz. Biorąc pod uwagę gromadzenie się wilgoci w miarę upływu czasu, skondensują się one na tyle, że utworzy się deszcz. Ze względu na znacznie większą objętość ośrodków „gęstość deszczu” staje się znacznie większa niż w przypadku burzy naturalnej, więc gdy pada deszcz, zamienia się w gwałtowną burzę. Tworzy to nienaturalną dychotomię: wzmożony wiatr oznacza suszę, osłabiony wiatr oznacza nadmierne opady deszczu.
Parowanie nanocząstek można również usunąć z nieba za pomocą energii o częstotliwości radiowej, aby nieco wstrząsnąć otoczeniem, powodując kondensację i deszcz. Wibracje termiczne powodują kolizje, a zderzenia powodują łączenie się cząstek. Eksperymenty tego typu prowadzone są od lat przez Arco Power Technologies w celu modyfikacji pogody, co doprowadziło do pojawienia się HAARP, będącego narzędziem do tego celu. Metale w górnych warstwach atmosfery sprawiają, że kontrolowanie pogody na całej planecie jest niezwykle łatwe. Jeśli kontrolujesz pogodę, kontrolujesz świat.
APTI, Inc to firma, która zbudowała HAARP i jest cesjonariuszem następujących patentów:
5.202.689 – Lekki reflektor skupiający do przestrzeni kosmicznej;
5.041.834 – Sztuczne zwierciadło jonosferyczne składające się z warstw plazmy, które można przechylać;
4.999.637 – Tworzenie sztucznych zjonizowanych chmur nad Ziemią;
4.873.928 – Wybuchy jądrowe bez promieniowania.
Kontrolowanie świata za pomocą pogody ma swoje skutki uboczne, w szczególności zatruwa całe życie na planecie. Aby utrzymać istniejący porządek rzeczy (twoją kontrolę), należy zmienić strukturę genetyczną życia tak, aby stało się ono odporne na nowy klimat planety, czyli stront i bar (przydaje się naturalny stront – kości są lepsze niż z wapniem) .
Należy pamiętać, że wszystko zaczęło się w latach pięćdziesiątych XX wieku i trwa do dziś. A jeśli myślisz, że okaleczenia zwierząt gospodarskich dokonują kosmici za pomocą sond analnych, pomyśl jeszcze raz. Krew i narządy krów są zgodne z narządami i krwią Homo sapiens. Nadaje się do eksperymentów genetycznych. Po opracowaniu podstaw zajęto się ludźmi, próbując odkryć najlepszy projekt genetyczny umożliwiający ludziom życie w nowym, sztucznie stworzonym środowisku i kontynuowanie istnienia po transformacji Słońca. To przygotowuje grunt pod wszystkie historie o hybrydach ludzi i kosmitów. W rzeczywistości jest to po prostu dziedzina inżynierii genetycznej, która idzie w parze z geoinżynierią.
Jeśli spojrzysz na dziwne historie o UFO z ostatnich 60 lat, większość z nich to ruchy w kierunku skupienia się na stworzeniu sztucznego świata i sztucznej populacji, aby kontynuować życie na Ziemi w trzeciej gęstości po transformacji Słońca.
I nie tylko ludzie. Długoterminowe zasoby żywności również muszą się zmienić. Powinny być także dostosowane do sztucznego środowiska. Nasi przyjaciele z Monsanto osiągnęli w tym sukces – opracowali genetycznie zmodyfikowaną żywność, która jest odporna na suszę i toksyczne chemikalia. Zapewniamy, że jest to eksperyment populacyjny mający na celu wykrycie deformacji u osób, które na to zasługują. I bądź pewien, że masz HAARP i „opiekę zdrowotną”, aby umieścić wszystkie dane genetyczne w komputerach, aby określić, co działa, a co nie. Poza tym nie zbierają gór danych medycznych, chronią Twoją prywatność!
Teraz są całkowicie szczęśliwi w swoim małym sztucznym imperium i stosują wszelkie możliwe taktyki. Transformacja Słońca już trwa i pozostaje tylko odwrócić uwagę mas ludzkich na tyle długo, aż zaczną się pozytywne zmiany, aby mogły zamknąć się w podziemnych bazach i pozwolić nam wszystkim spłonąć.
Przynajmniej tak myślą. Cytując doktora Malcolma z Jurassic Park: „Życie znajdzie sposób”…
Wydarzenia Brinks i Wniebowstąpienie
Wydarzenia na krawędzi przetrwania nie są końcem, ale po prostu czasem zmian. Zdarzają się w przyrodzie cały czas. Przydarzyło się to dinozaurom, humanoidom, niezliczonym milionom owadów, wirusów i roślin. Ostatnie doniesienia wskazują, że liczba zagrożonych gatunków wzrosła tysiąckrotnie w porównaniu ze sto lat temu. Ale nie tylko znikają, ale… rozwijają się. I to jest dokładnie to, co stanie się z ludzkością i innymi inteligentnymi formami życia na Ziemi. Ludzie są po prostu gatunkiem dominującym i nie jedynym inteligentnym.
Gdyby globaliści nie zaczęli stosować geoinżynierii i genetyki 50 lat temu, ludzkość weszłaby już w fazę przejściową do bardziej złożonej formy życia – wyrazu świadomości „wyższej gęstości”. Cała genetycznie modyfikowana żywność, którą jemy na co dzień, w połączeniu ze środkami chemicznymi używanymi do modyfikacji klimatu, spowalnia początek niektórych naturalnych procesów.
W książce Deweya Larsona Beyond Space and Time autor omawia „jednostkę życia”, pochodzenie żywej komórki i biologiczny poziom istnienia. Jedną z najbardziej godnych uwagi cech struktury biologicznej jest to, że podąża ona za zachowaniem gwiazd – życie składa się ze stabilnej kombinacji materii i antymaterii (w Układzie Wzajemnym antymateria nazywana jest „materią kosmiczną” istniejącą w czasie trójwymiarowym). Związek ten ma także komponenty podświetlne (ciało przestrzenne) i nadświetlne (doczesny umysł lub dusza), a nawet wykracza o krok dalej, wkraczając w sferę etyki i metafizyki. Stąd tytuł książki Larsona Poza przestrzenią i czasem.
Życie wykazuje wyraźne podobieństwa do różnych etapów ewolucji gwiazd obserwowanych przez astronomów, jeśli prawidłowo rozważy się kierunek ewolucji. Gwiazdy rodzą się z chmury pyłu, która tworzy ciało, a następnie wszczepia się dusza, gdy kompresja materii osiąga prędkość nadświetlną. Ostatecznie gwiazda ginie w wyniku supernowej . Życie można sobie wyobrazić jako bliźniacze słońca – jedno w przestrzeni, drugie w czasie – połączone w kontrolowanej eksplozji energii, gdy wszystkie ekstrema temperatur znoszą się wzajemnie. Jak stwierdził Delen w Babylon 5: „Jesteśmy substancjami gwiezdnymi” i jesteśmy nierozerwalnie związani z procesami gwiezdnymi i planetarnymi Układu Słonecznego. Poruszamy powierzchnię tych powiązań z pojęciami takimi jak astrologia i metafizyka, ale tylko drapiemy.
Problem polega na tym, że przez ostatnie 50 lat byliśmy blokowani przed naszym dziedzictwem genetycznym poprzez geoinżynierię i inżynierię genetyczną. Właściwe sygnały do wykonania „odnowy jednostki życia nie zostały odebrane, choć powinny zostać odebrane”. Przypomina mi to ludzi na siłowni, noszących słuchawki i niewidzących piłki uderzającej w ich twarz, mimo że ludzie krzyczą na nich, żeby „uważali”! Cios, a oni wciąż są zaskoczeni!
Czas zdjąć ludziom słuchawki i pozwolić im usłyszeć ostrzeżenia – sygnał do „odnowienia” swojej psychiki (duszy). Wciąż jest nadzieja i nie mam tu na myśli kosmitów…
Eliminacja modyfikacji genetycznych
Ja (Daniel) przeprowadziłem własne eksperymenty związane z modyfikacją genetyczną. Chciałem znaleźć sposób na odwrócenie modyfikacji w oparciu o koncepcje omówione z Davidem Wilcockiem w 2005 roku, dotyczące rosyjskich eksperymentów z polami torsyjnymi i ich rolą w modyfikacji DNA. I osiągnąłem pewien sukces. Z organizmów zmodyfikowanych genetycznie umieszczonych w polu skrętnym, które przenosi „odziedziczone ziarno” DNA, usuwane są sztuczne zmiany i przywracany jest oryginalny kod i kiełki pierwotnego DNA . Na razie udało się osiągnąć zaledwie 15% sukcesu, ale ważne, że zasada działa. Już samo to daje mi nadzieję, że jeśli usunięte zostaną sztuczne warunki narzucone planecie, życie szybko powróci do „ustawień fabrycznych”, odbierze odpowiednie sygnały i rozpocznie proces odnowy – który nazywa się wzniesieniem. Ponadto rdzeń Ziemi jest największym generatorem pola torsyjnego istniejącym na tym świecie. Wystarczy, że ktoś wciśnie przycisk start.
Aby utrzymać status quo, geoinżynieria wymaga modyfikacji genetycznych. Jeśli zostanie usunięty, natura rozpocznie proces gojenia. Zmieniona atmosfera i genetycznie zmodyfikowany organizm są postrzegane przez naturę jako obrażenia i choroby, a gdy tylko dana im zostanie szansa, natura może wyleczyć uraz i zabić chorobę.
Aby utrzymać kontrolę, globaliści muszą wyrządzić traumę ekosystemowi. Jeśli tego nie zrobią, stracą kontrolę i wszystko zacznie wracać do normy.
Linie czasu
Jeśli chodzi o negatywne i pozytywne linie czasu, o których mówił Lambremont i inni… Dużo pracując nad koncepcją odwrotnej wzajemności przestrzeni i czasu oraz jej wschodnim odpowiednikiem (yin-yang), negatywne i pozytywne linie czasu muszą zostać należy rozpatrywać jako dwa aspekty procesu ewolucyjnego. Nie jest to jedno ani drugie oddzielnie, jest jednym i drugim.
Transformacja Słońca z pewnością nastąpi, ponieważ jest to naturalny proces obserwowany w całym wszechświecie. Musisz tylko zrozumieć: kiedy rozwija się Słońce, rozwija się również życie z nim związane – życie na wszystkich planetach, satelitach i poza nimi.
To, co nazywa się negatywną linią czasu, jest tym, czego pragną globaliści: sztucznym środowiskiem z ich pełną kontrolą. Jeśli po transformacji Słońca wszystko pozostanie w trzeciej gęstości, do czego oni dążą (aby życie na Ziemi trwało w trzeciej gęstości, gdyż warunki, które stwarzają, rzeczywiście istnieją), wszystko będzie istnieć, ale tylko w trzeciej gęstości. Istnieje możliwość, że to wszystko nie potrwa długo. Pozostałe życie trzeciej gęstości na Ziemi albo wymrze, albo zostanie przeniesione do innego świata. (Strach jest uzasadniony i będą musieli wykorzystać rozgrywkę pomiędzy „dobrymi ludźmi” a bankierami. Ludzie żyjący w strachu utkną w trzeciej gęstości.)
Pozytywna linia czasu to linia wzniesienia, ruch do i poza czwartą gęstość. Transformacja Słońca zapewni energię potrzebną do popchnięcia życia do przodu w procesie ewolucyjnym. Biorąc pod uwagę naukę Larsona, mechanizmy stojące za tym procesem można zidentyfikować na wszystkich poziomach biologicznych. W rzeczywistości nie jest to wcale konieczne, ponieważ związek sprzyjający rozwojowi staje się oczywisty. Słońce się rozwija, zmusza planety do rozwoju, a planety przyczyniają się do ewolucji życia. Każdy wygrywa.
Ludzie, którzy podążają za tym procesem, widzą rozwój i poprawę. Ci, którzy pozostali, widzą chaos i zniszczenie. Możesz zostać uniesiony przez wysoką falę oceanu lub możesz wziąć deskę surfingową i pływać na niej przez długi czas. To osobisty wybór.
Trudności, przed którymi stoi ekosystem Ziemi, to nienaturalna manipulacja w krytycznym momencie. Mogą manipulować atmosferą i genetyką na powierzchni planety, ale nie mogą dotykać jej wewnętrznych mechanizmów. To jest dokładnie to, co ludzie powinni robić – komunikować się z planetą jako żywą, inteligentną istotą.
Praca z roślinami i zwierzętami udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że ponowne połączenie z Ziemią inicjuje proces transformacji i wzniesienia, niezależnie od tego, co zrobią globaliści. To prowadzi nas z powrotem do linii dodatniego wzrostu.
Epilog
Jak każdy aspekt naszego społeczeństwa, wszystko sprowadza się do stanu „naturalnego” kontra stan „sztuczny”, czy to naturalny człowiek kontra sztuczny człowiek „korporacyjny”, prawdziwe pieniądze kontra fikcyjna waluta, naturalny rozwijający się świat kontra sztuczny niewolnik świat trzeciej gęstości.
W dzisiejszych czasach dużo mówi się o boskiej interwencji, kosmitach, aniołach i tym podobnych, którzy przyjdą i „uratują” nas. Osobiście nie chciałbym, aby kosmici ingerowali w nasze społeczeństwo, wszczepiając swoją wersję „prawdy absolutnej”.
Wiele osób uważa za przygnębiające, że większość życia spędzają na poszukiwaniu prawdy, a potem przychodzi jakiś kosmita i wręcza nam egzemplarz książki „Wszechświat dla opornych”, co daje nam poczucie, że całe życie poszło na marne. Nie mam nic przeciwko wskazówkom, ale chciałbym całą pracę wykonać sam.
Świadomość nie rośnie z raportowanych faktów, ona rośnie w wyniku ich poszukiwań . Myślę, że tego właśnie potrzebują ludzie na całym świecie – możliwości dorastania w wolnym społeczeństwie. Mam nadzieję, że możesz wykorzystać te informacje, aby pomóc innym znaleźć tę szansę.
Zastosowanie: Huragany
Korzystając z informacji o budowie Słońca dostarczonych przez Deweya Larsona i prof. Nehru, można to zastosować do planet. Chociaż planety mają atmosferę, a nie fotosferę, to, co dzieje się pod płaszczem, jest bardzo podobne do tego, co dzieje się w jądrze Słońca. Ziemia działa w taki sam sposób jak Słońce, tylko w innej skali .
Jedną z najbardziej znanych cech Słońca są plamy słoneczne, ciemne obszary, które często wytwarzają rozbłyski i wypukłości w cyklu okresowym. Ostatnie badania wykazały, że „tornada słoneczne” występujące nad aktywnymi obszarami Słońca rozciągają się na tysiące kilometrów.
Gdyby Ziemia wygenerowała własną wersję plam słonecznych, co byśmy zobaczyli? Najpierw cykl regularny, ale w innej skali, a nie co 11,5 roku, może raz na rok. Kiedy tworzy się plama słoneczna, powstaje silny ruch wirowy, wypychający materię od dołu i powodując jej unoszenie się wokół plamy słonecznej, podobnie jak tornado słoneczne; nazywamy to po prostu huraganem.
Jeśli przeanalizujemy ryc. 8 „Migracja protuberancji” z artykułu Nehru „The Interior of the Sun and Sunspots”, pokażemy, że huragany powstają na tych samych szerokościach geograficznych co plamy słoneczne, poruszają się w podobny sposób i zanikają w taki sam sposób, jak opisuje Nehru cykl plam słonecznych. Istnieje bardzo duże podobieństwo. To samo obserwuje się na innych planetach, na przykład gigantyczną czerwoną plamę na Jowiszu – huragan.

Wiadomo, że huragany powstają w wyniku naruszenia równowagi dynamicznej jednowymiarowych pól magnetycznych lub nici w jądrze Ziemi, są zjawiskiem naturalnym i nie mogą zostać wywołane sztucznie.
Redula komagnetyczna to jednowymiarowe pole magnetyczne, w którym ładunki podobne przyciągają się, a ładunki różne odpychają. Ma ruch skalarny do wewnątrz (zwykły magnetyzm jest skierowany na zewnątrz) i wytwarza zjawiska słoneczne, takie jak plamy słoneczne. Zjawisko pedałowania powstaje podczas poruszania się z bardzo dużymi prędkościami.
Na wczesnych etapach, gdy siły magnetyczne są najsilniejsze, nie można nimi kierować. Jednak w okresie formowania można je wzmocnić w ten sam sposób, który tworzy wspomnianą wcześniej wielokomórkową burzę wewnątrzmasową (superpotężną). Oznacza to, że nadmierna ilość jąder pary wodnej sztucznie wytworzona w górnych warstwach atmosfery poprzez zaszczepienie tropopauzy kryształami chemicznymi w celu wytworzenia chmur i ulewnego deszczu. Gdy utworzone nici zaczną się rozpadać, huragan można kontrolować poprzez lokalne zmiany temperatury i ciśnienia. HAARP robi to najlepiej.
To samo stało się z huraganem Sandy. Niewielka depresja tropikalna, która nigdy nie przekracza huraganu kategorii 1. Nie jest to zaskakujące, jest to powszechne o tej porze roku, z tym wyjątkiem, że ilość pary wodnej obecnej w systemie jest znacznie wyższa niż powinna. Obejrzyj animację burzy (dostępną w Internecie) w miarę jej wzrostu – centrum burzy dosłownie wyrzuca ogromną ilość chmur, gdy niewielka ilość wypychanej wody oceanicznej spotyka się z nadmiarem jąder kondensacji, które są wysyłane na ten obszar za pośrednictwem chemikaliów atmosferycznych – chemtrails.
Wątek komagnetyczny tworzący tę burzę trwał dłużej niż zwykle, dlatego burza podążała ścieżką plamy słonecznej, a nie była odbijana z powrotem do morza przez Prąd Zatokowy, co zwykle ma miejsce w przypadku huraganów. Podobnie jak transformacja Słońca, wskazuje to, że Ziemia jest gotowa na podobną głębszą zmianę. HAARP nie byłby w stanie pokierować ani odeprzeć tej burzy za pomocą aktywnego tredullum, chociaż mógł próbować. Miał naturalny przebieg, ale miał nienaturalną intensywność dzięki geoinżynierii, a konkretnie smugom chemicznym.