Język komunikacji ze światem subtelnym

Język komunikacji ze światem subtelnym

w oparciu o wiedzę wedyjską

JĘZYK

    Choć może to zabrzmieć dziwnie, najważniejszą nauką na świecie jest językoznawstwo (lingua – język, lingwistyka), ale wciąż niewiele osób o tym wie. Nie ma nic ważniejszego niż język, ponieważ to on jest ogniwem łączącym człowieka ze światem subtelnym . W procesach takich jak uczenie się, kreatywność, myślenie, odczuwanie język, w którym przemawia do nas nasza podświadomość, w dużej mierze determinuje przebieg i wynik tych procesów. I nawet zewnętrzny projekt wyników jakiejkolwiek działalności odgrywa zasadniczą rolę: subtelne momenty, dla których w rzeczywistości buduje się ogród, można przekazać jedynie odpowiednim językiem, a wszelkie próby wyrażenia ich w wulgarny sposób dialekt zawsze zawodzi . Pragnienie przekazania myśli lub uczucia bez znalezienia odpowiedniego języka wypełnia wiele tomów dzieł filozoficznych, naukowych i artystycznych, z wielką szkodą dla pragnącej zrozumieć ludzkości.

    Wszelka komunikacja człowieka ze światem subtelnym polega na tym, że osoba zadaje pytanie (niekoniecznie wyrażone słowami) i przekazuje kontrolę podświadomości, która kieruje uwagę do odpowiedniego obszaru w świecie subtelnym, otrzymuje stamtąd pewien kwant informacyjno-energetyczny (obraz) i interpretuje otrzymaną informację w przystępny dla siebie sposób; wynik tej interpretacji w takiej czy innej przekształconej formie wchodzi do świadomości. Oczywiste jest, że język, w którym podświadomość odbiera informacje ze świata subtelnego, ma ogromne znaczenie; a przede wszystkim dlatego, że stanowi pewien filtr przepływu informacji i energii: to, co niewyrażalne w danym języku, po prostu nie dociera do podświadomości . Jednak sam język percepcji informacji zależy od konkretnej warstwy podświadomości: każda warstwa ma swoją. Języki te mogą charakteryzować się szerokim zakresem elastyczności: od sztywnego formatu tak-nie po na przykład szeroki system pojęć z określonej dziedziny nauki.

    Należy w tym miejscu podkreślić, że język komunikacji podświadomości różni się od tego, co zwykle rozumie się pod pojęciem języka : społeczny, literacki, naukowy itp. Język komunikacji podświadomości to w przybliżeniu tzw. słownik aktywny, czyli tzw. coś , co może przyjść komuś na myśl „ja” .

    Język komunikacji podświadomości kształtuje się w wyniku uczenia się pod wpływem dwóch czynników: języka świata zewnętrznego i, że tak powiem, osobistej kreatywności człowieka. Zderzają się tu dwa trendy. Z jednej strony, dla celów komunikacji, język musi być publicznie dostępny. Osiąga się to poprzez fakt, że społeczeństwo jako całość tworzy pewien obszar w świecie subtelnym (zbiorowy tezaurus (skarb), czyli słownik objaśniający), w którym znajdują się odpowiednie pojęcia i powiązania między nimi, oraz trenuje swoje poszczególnym członkom dostępu do tego obszaru: dziecko uczy się rozumieć, wypowiadać się na różne tematy, uczy dobrych manier przyjętych w społeczeństwie itp. Z drugiej strony, w procesie wyrażania swoich myśli i uczuć, człowiek często staje w obliczu faktu, że brakuje mu języka, którym mówi i zaczyna tworzyć osobisty słownik: nadaje poszczególnym słowom i wyrażeniom specjalne znaczenia lub konotacje, wprowadza nowe słowa i pojęcia, tworzy między nimi powiązania itp. Naturalnie, aby taką osobę zrozumieć , musisz najpierw przestudiować jego osobisty tezaurus.

    To samo dzieje się z językami podświadomości; różnica polega na tym, że rolę zbiorowego słownika objaśniającego pełnią w tym przypadku określone języki podświadomości publicznej . Ogólnie rzecz biorąc, główną trudnością w nauczaniu nie jest wyjaśnianie uczniowi, co ma myśleć – można to wyrazić słowami, ale wyjaśnienie, jak myśleć , czyli ukształtowanie odpowiedniego języka komunikacji z podświadomością.

    Konieczne jest rozróżnienie dwóch zasadniczo różnych zadań: pierwszym jest nauczenie człowieka myślenia jak wszyscy inni, to znaczy połączenie go z podświadomością społeczną (lub, jak się obecnie powszechnie wyraża, noosferą), a drugim jest naucz osobę myśleć (tworzyć, czuć) samodzielnie , to znaczy nauczyć go budować języki do komunikacji ze swoją podświadomością. Jedno i drugie jest konieczne, ale drugie zadanie jest zwykle trudniejsze.

    Wbrew powszechnemu przekonaniu głupia osoba może stać się mądra, tak jak osoba z natury słaba może stać się silna. Codzienne ćwiczenia mające na celu połączenie się ze zbiorową wiedzą i różnymi planami społeczeństwa dadzą mu możliwość połączenia się ze zbiorowym tezaurusem i przeczytania informacji na pożądane tematy; innym będzie się wydawało, że zmądrzał i zaczął myśleć rozsądnie . Rzeczywiście, dana osoba nauczyła się języka i teraz może nim mówić. O wiele trudniej jest nauczyć się myśleć oryginalnie. Oznacza to, że dla każdego konkretnego problemu osoba rozwija swój własny, specjalny język dla odpowiedniej płaszczyzny podświadomości. Język zbiorowy, choć bardzo potężny, wciąż nie jest skupiony na danym, konkretnym problemie i może okazać się dla niego nieadekwatny, czyli niezdolny do wyrażenia subtelnych punktów. Ponadto w języku zbiorowym istnieje wiele klisz, które często pełnią rolę odgałęzień, czyli bezpośrednich blokad przepływu informacji ze świata subtelnego . Przełamanie klisz, a w szczególności uświadomienie sobie, że sztampowa odpowiedź nie jest odpowiedzią, lecz zablokowaniem uwagi skierowanej na obiekt niedostępny dla danego języka, o którym informacji nie da się wyrazić za pomocą tego języka, jest pracą najważniejszą i niezbędną zarówno indywidualnie, jak i dla całego zespołu.

    Jak jednak można jeszcze wykształcić język komunikacji z podświadomością, skupiony na danym problemie, czyli na komunikacji z daną częścią subtelnego świata? To jest główny problem uczenia się. Zazwyczaj uczenie się jest postrzegane jako tworzenie w człowieku zredukowanej kopii zestawu zbiorowej wiedzy, umiejętności i zdolności (co nazywa się technologią: rysowanie, czytanie, gra na skrzypcach) – a następnie tworzenie, jeśli to możliwe. W ten sposób powstają niezliczone obiekty sztuki, teorie naukowe i systemy filozoficzne, wewnętrznie całkowicie identyczne i zaskakująco odpowiadające swemu czasowi i społeczeństwu, nie noszące żadnego śladu osobowości twórcy i co najważniejsze, nie biorące pod uwagę specyfiki dzieła. problem.

    Jednak prawdziwa kreatywność zaczyna się tam, gdzie człowiek tworzy swój własny język komunikacji z podświadomością i tego właśnie należy się uczyć i uczyć – oczywiście wraz z nauką języka zbiorowego. W tym miejscu należy mieć na uwadze dwie istotne okoliczności. Po pierwsze, osoba otrzymuje odpowiedzi tylko na te pytania, które zadaje , a po drugie, odpowiedzi zawsze zawierają jakąś dodatkową informację , która nie jest bezpośrednio związana z pytaniem, ale jest wskazówką do dalszego postępowania. Jeśli zatem artysta rysując model zadaje sobie pytanie, jak umieścić rysunek na kartce, to (być może po bolesnym wahaniu) otrzyma odpowiedź, a jeśli nie zada tego pytania, to na pewno nie. otrzymać odpowiedź. Ale co więcej, decydując się na główną kompozycję, otrzyma odpowiedź (podpowiedź), jaki powinien być ogólny wyraz twarzy, a inne proporcje nagle staną się wyraźniejsze (znowu, jeśli artysta będzie dążył do stworzenia pełnego, to znaczy posiadającego wewnętrzna harmonia, rysunek, a nie tylko zainteresowanie podobieństwem czy proporcjami samymi w sobie). W miarę postępu rysunku jego główny język, czyli ukryte załamania linii i układ plam cienia, wyłania się właśnie z tych kolejnych podpowiedzi, niezwiązanych bezpośrednio z pytaniami stawianymi przez artystę. Dobry artysta dąży do tego, aby każdy model znalazł swój własny, najodpowiedniejszy język komunikacji z podświadomością, w którym podświadomość będzie odbierać informacje, a następnie przekaże je bezpośrednio do głowy i ręki artysty.

A w wyrazie rysunku zobaczymy syntezę wizerunku modela i indywidualności artysty; im bardziej elastyczna jest jego metoda, tym mniej jego niższe ja pojawia się na portrecie, naruszając obraz oryginału.

    Niezwykłe znaczenie języka komunikacji podświadomości wyraża się pośrednio w bardzo ciekawym zjawisku, które można zaobserwować wszędzie, zarówno w życiu codziennym, jak i w nauce – są to spory o słowa lub terminologię.

    Wydaje się, że najbardziej radykalnie tę kwestię rozwiązano w matematyce. Tam człowiek ma prawo powiedzieć: „Nazwijmy to a takim martyngałem” i nikt nie może go winić, jeśli definicja jest trafna. Jednak ta swoboda jest pozorna.

    W naukach mniej precyzyjnych, powiedzmy, w językoznawstwie czy informatyce, z jakiegoś powodu uwaga skupia się na kwestii definiowania podstawowych pojęć. Cóż, mogłoby się wydawać, jaką różnicę robi to, czym dokładnie jest język lub fakt dla osoby, która zajmuje się tym wąskim problemem językowym lub wyszukiwaniem informacji. Ale nie! – każdy zawodowy lingwista wyraźnie uważa, że ​​definicja języka jest konieczna. I rzeczywiście tak jest.

    Tezaurus zbiorowy odzwierciedla wszystkie pojęcia i znaczenia wszystkich słów, w tym dość niejasnych, takich jak: substancja, szczęście, świadomość, wiara itp. Jednak niezależnie od tego, jak niejasne mogą się one wydawać, w zbiorowej podświadomości mają one całkowicie określone , choć jest to znaczenie słabo wyrażone słowami , a właśnie to badacz chce uchwycić i wyrazić. Zatem osoba, która definiuje np. język, zwykle nie tyle precyzuje znaczenie tego słowa w swojej dalszej prezentacji, ile raczej stara się opisać, jak słowo to jest odbierane przez podświadomość społeczną.

    Jednak najbardziej cenione przez społeczeństwo osoby to te, których indywidualne języki komunikacji z podświadomością są na tyle potężne, że same stają się częścią zbiorowego tezaurusu, wzbogacając go. Największą zasługą Puszkina nie jest to, że napisał dzieła genialne, ale to, że odtworzył język rosyjski. To wzorowy przykład tego, jak człowiek poszukiwał odpowiedniego języka, aby wyrazić to, co jego dusza widziała w subtelnym świecie, a efektem jego poszukiwań były nie tylko wiersze i wiersze, ale cały język, który stał się zbiorowy. Innym przykładem jest psychoanaliza. Zygmunt Freud zasłynął nie tylko jako twórca pewnych koncepcji psychiki, ale także jako twórca języka, w którym można opisać te ruchy duszy. Osoba, która przestudiowała jego twórczość i opanowała język psychoanalizy, czyli która włączyła ten język w podświadomy program postrzegania innych ludzi, patrzy na świat zupełnie innymi oczami: jego świadomość bardzo się zmienia.

    Wracając do tematu relacji tezaurusów osobistych i zbiorowych, na szczególną uwagę zasługuje bezpośredni wpływ podświadomości społecznej na jednostkę. To właśnie dzięki temu wpływowi słowa są odporne na niewłaściwe użycie . Jeśli dana osoba nie czuje w wystarczającym stopniu znaczenia słowa tak, jak jest ono rozumiane przez podświadomość publiczną, nie powinna nadawać mu znaczenia według własnego uznania, w przeciwnym razie rezultatem będzie coś brzydkiego. Dlatego osobiste języki komunikacji z podświadomością muszą koniecznie uwzględniać języki podświadomości publicznej (nie oznacza to, że ten pierwszy powinien być podporządkowany temu drugiemu).

    Ogólnie rzecz biorąc, utworzenie nowego języka ma jeden cel: poszerzenie zakresu przepływów informacji i energii z subtelnego świata, które mogą być przekazywane w tym języku. Kiedy człowiekowi uda się przekazać szerszy zakres przepływów niż było to możliwe wcześniej, sprawia to wrażenie cudu. „Jak on to zrobił?!”. – zdumieni współcześni i koledzy pisarze (pędzel) zadają sobie pytanie i natychmiast zaczynają studiować i analizować stworzony przez niego język. Z reguły jednak ograniczają się do jej widocznej części, natomiast główną rolę odgrywa język komunikacji podświadomości, w którym podświadomość odbiera informacje ze świata subtelnego. Język ten przejawia się nie tyle w nowych słowach, połączeniach kolorów itp., ile w nieistniejących wcześniej intonacjach fraz, osobliwościach użycia słów („frak z atakami na modę” – Gogol), słowem, w akcenty , które precyzyjnie odróżniają geniusza, pochodzą od utalentowanych, a utalentowani pochodzą od standardu . Puszkin nie stworzył praktycznie ani jednego nowego słowa, co więcej, użył wszystkich słów w ich ówczesnym literackim znaczeniu, nie narzucając swoich znaczeń współczesnym, ale mimo to znacznie rozszerzył zakres przepływów energii, które literatura zaczęła po nim przekazywać.

    Pouczający w tym sensie jest przykład poetów symbolistycznych początku XX wieku, którzy próbowali stworzyć nowy język poezji nie za pomocą podpowiedzi ze świata subtelnego, przychodzących w miarę potrzeby w procesie rzeczywistej komunikacji z jakimś subtelnym przedmiotem dążący do ucieleśnienia, ale oparty na formalnych (prop) mentalnych reprezentacjach i ideach . Symboliści stworzyli martwy język , który nie miał praktycznie żadnego wpływu na dalszy rozwój zarówno języka poetyckiego, jak i rosyjskiego. Wynikało to z faktu, że ich język w żaden sposób nie poszerzał zakresu postrzeganych nurtów .

    „Wszystko to dobrze” – powie czytelnik – „ale nie jestem Puszkinem! Dlaczego potrzebuję własnych języków, aby komunikować się z podświadomością? A potem po prostu nie wiem, jak tworzyć i myśleć oryginalnie .” Ostatni fragment zawiera już odpowiedź na zadane pytanie. Osoba nie może myśleć, to znaczy myśli nie przychodzą mu do głowy dokładnie wtedy, gdy nie ma w swojej podświadomości języka, w którym można by te myśli wyrazić. Zadając pytanie, zawsze powinieneś wiedzieć, w jakim języku możesz spodziewać się odpowiedzi. Człowiek może przez całe życie zadawać sobie pytanie: „Jak mam żyć!?” (i zatruwać otaczających go ludzi), ale dopóki w jego podświadomości nie uformuje się odpowiedni język, dopóki pojęcia moralności, duchowości, odpowiedzialności za swoje czyny nie zmaterializują się dla niego na tyle, że będą uznawane przez jego podświadomość za realne, nie będzie móc otrzymać satysfakcjonującą odpowiedź .

    Opowieść o Koszczej Nieśmiertelnym, którego życie jest na czubku igły, które jest w jajku, które jest w kaczce, które jest w zającu, które jest w skrzyni, które jest na szczycie dębu , który z kolei nie wiadomo gdzie – więc ta bajka polega właśnie na poszukiwaniu i stworzeniu języka, w którym zostanie sformułowane rozwiązanie problemu naukowego, powstanie dzieło sztuki lub zostanie udzielona odpowiedź dowiedzieć się, jak zachować się w danej sytuacji życiowej. Zwierzęta, które spotyka bohater baśni – niedźwiedź, szczupak i inne – to podpowiedzi z subtelnego świata , za pomocą których człowiek tworzy język, w którym ostatecznie otrzymuje adekwatną odpowiedź.

KREACJA

    Twórczość jest, zgodnie z ideą ewolucji, podstawowym prawem życia i działania całego Wszechświata, zaczynając od cząstki elementarnej, a kończąc na przykład na Buddzie. Absolut obdarzył każdą cząstkę tego świata pewną wolną wolą, za pomocą której cząstka ta tworzy siebie, swoje przeznaczenie (w ramach karmy osobowej, grupowej i światowej) i w pewnym stopniu przeznaczenie świata. Każda żywa istota nieustannie dokonuje wyboru pomiędzy różnymi opcjami dalszego działania, czy to wilk decydujący, za którym zającem biec, czy też artysta wybierający kolor swojego kolejnego pociągnięcia. Im wyższy poziom ewolucji, tym większy wybór i większa odpowiedzialność za decyzję .

    Przed pojawieniem się świadomości kreatywność jest ledwo zauważalna, ponieważ jest całkowicie kontrolowana przez indywidualnego ducha, którego wpływ jest homeopatyczny. W niewielkim, choć ciągłym stopniu, oddziałuje na podświadomość zwierzęcia, powodując stopniowe różnicowanie i komplikowanie jego programów, a także w niewielkim stopniu wpływa na jego zachowanie, dając (czasami) „wgląd” w trudne sytuacje. Wraz z pojawieniem się świadomości człowiek otrzymał potężne środki do aktywnego włączenia się w proces ewolucyjny, a zatem wzrosła jego indywidualna i grupowa odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Wzrost odpowiedzialności wyrażał się w tym, że człowiek otrzymał większą władzę nad swoją karmą.

    Ogólnego przebiegu ewolucji nie da się zmienić: można ją porównać do ogromnej rzeki wpływającej do oceanu. Mężczyzna płynie tą rzeką w delikatnej łódce, ale ma parę wioseł. Jego karma jest jego indywidualnym przepływem, a węzły karmiczne są wirami. Osoba złapana w taki wir wiruje w miejscu, aż do usunięcia odpowiedniego węzła karmicznego. Osoba, która nie znalazła swojego miejsca w życiu i nie żyje zgodnie z przygotowanym dla niej planem (w ogóle) wiosłuje w poprzek lub pod prąd, tworząc w zależności od siły wiosłowania większe lub mniejsze wiry i wiry, to znaczy nowe węzły karmiczne. Nie da się długo wiosłować pod prąd: pojawia się nadchodząca fala, która przytłacza i przewraca łódź. W ten sposób mnisi-pustelnicy, którzy nie przeżyli (ale w rzeczywistości stłumili) swoje „niższe” instynkty, często w następnym wcieleniu stają się wielkimi libertynami. Im wyższy poziom ewolucyjny, tym większe wiry w prądzie powstają przez osobę o nieprawidłowym (z ewolucyjnego punktu widzenia) zachowaniu , ponieważ jego łódź ma już mocniejszy silnik; z drugiej strony ma możliwość samodzielnego kierowania łodzią z prądem, w szczególności w celu wygładzenia wirów, rozwiązywania węzłów karmicznych (nie tylko swoich, ale czasem grup, a nawet swojego ludu).

    Osoba widzi karmę, czyli ewolucyjny przepływ w pewnym swoim otoczeniu, nie w całości, ale zgodnie ze swoim poziomem ewolucyjnym. Na pierwszym etapie ewolucji duchowej człowiek nabywa mistyczne poczucie koherencji, jedności świata, nieprzypadkowości niektórych zdarzeń i samego pojęcia losu. W drugim etapie pojawia się idea odnalezienia swojego miejsca w świecie, która w przybliżeniu odpowiada wizji kierunku przepływu ewolucyjnego w danym miejscu. Następnie pojawia się poczucie odpowiedzialności za swoje czyny przed siłami wyższymi, początkowo często w postaci idei odpłaty za grzechy. Jednak na początku wszystko to jest dość niejasne i najczęściej przybiera formę przesądów, a to nic innego jak przesada własnych możliwości: osoba faktycznie wierzy, że widzi karmę bardziej szczegółowo (czarny kot jako znak ostrzegawczy itp.), natomiast szczegółową wizję mają tylko ludzie znajdujący się bardzo wysoko na drabinie ewolucyjnej. Inną rzeczą jest to, że każda osoba czasami widzi znaki losu , ale muszą one brzmieć osobiście w jego duszy.

    Wraz z pojawieniem się świadomości człowiek otrzymał niespotykane dotąd możliwości kontrolowania przepływu ewolucji: czuł się tak, jakby na jego łodzi zainstalowano silnik. Odpowiednio jednak wzrosła odpowiedzialność za działania i ich rzeczywiste konsekwencje. Niezależnie od tego, czy człowiek (i ludzkość jako całość) tego chce, czy nie, silnie wpływa na tę część strumienia ewolucyjnego, w której się znajduje, niezależnie od tego, czy jest tego świadomy, czy nie. Nie możesz nic nie robić, o niczym nie myśleć, nie dążyć do niczego, żyć tak, jak żyjesz itp.; ale to nie będzie oznaczać, że wyłączyłeś silnik swojej łodzi – nikt i nic nie może tego zrobić – ale że porzuciłeś kierownicę, a konsekwencje nie pozwolą Ci czekać .

    Twórczość w szerokim znaczeniu to uczestnictwo w procesie ewolucji. Złoczyńca, który mozolnie rozwiązuje węzły karmiczne, kopie doły dla innych – jednym słowem pełni rolę czarnego nauczyciela, pokazując ludziom ich ewolucyjne „ogony”, czyli niższe partie ich natury, których jeszcze nie pokonali – ten złoczyńca jest jest również niezbędny dla ewolucji, a on jest głównym węzłem karmicznym, który robi to dla siebie, a następnie z wielkim trudem się go pozbędzie. Nasze koncepcje dobra i zła odnoszą się bardziej do gładkości lub wirowości przepływu niż do jego kierunku ; wiry, czyli to, co czasami odbierane jest jako zło, nieszczęście, cierpienie itp., są w naturze rzeczy, bez nich bieg ewolucji jest niemożliwy . Rozumieli to średniowieczni teolodzy, którzy argumentowali, że dobro wykuwa się w walce ze złem.

    Przepływ ewolucyjny obejmuje całe życie człowieka, dlatego człowiek tworzy w sposób ciągły; inna sprawa, czy robi to jako rzemieślnik, korzystając z kompletu szablonów i stempli, czy też jako mistrz, rozpalając ogień swojej duszy. Co powie droga czytelniczka, jeśli w chwili czytania tych zdań mąż oderwie ją od tej ekscytującej czynności? Ma szeroki zakres możliwych odpowiedzi, począwszy od krótkiego „Wynoś się!” do uroczystego: „Czy naprawdę, drogi Timofieju Pietrowiczu, nie jest dla ciebie jasne, że oddaję się czytaniu wzniosłości i dlatego nie mogę odpowiedzieć na twoje wołanie?” Nawet zwykłe „Nie przeszkadzać!” można to powiedzieć w tysiącu różnych odcieni, z których wiele rozgrzeje serce odrzuconego męża. Zatem możliwość tworzenia jest dostępna na każdym kroku; w tym przypadku całkowicie wytłumiona odpowiedź nie będzie twórcza: semantycznie, werbalnie, intonacyjnie i energetycznie – ale niestety jest to odpowiedź, którą jako pierwsza oferuje nam podświadomość (zgodnie z zasadą najmniejszego działania i kreatywności): „ Rolka.”

    Dla ewolucji (i podświadomości) nic nie jest obojętne, w szczególności: czy człowiek jest schludnie ubrany, gdy nikt go nie widzi; jakie są jego plany, które nigdy nie zostaną zrealizowane i on o tym wie; w jakich stereotypach myśli i postrzega. I jest tu jeden delikatny punkt.

    Ludzkość jako całość ma o wiele więcej szacunku dla kreatywności w wąskim znaczeniu, niż powinna, tak samo jak mniej szacunku dla kreatywności w szerokim tego słowa znaczeniu. Powszechnie wiadomo, że należy uczyć się i doskonalić przez całe życie; Jednak artysta, który przebił się przez warstwę społecznych klisz i nabył własny styl (minimum warunku kreatywności), który uzyskał dostęp do jakiejś warstwy subtelnego świata, może potem tę warstwę eksploatować przez całe życie i nikt zrzucą na niego o to winę: wszak dzieła sztuki, a nie podróbka, nie rzemiosło, a nawet noszące piętno indywidualności autora, nie można mylić z innymi. Jednak tak naprawdę dla niego są to wszystko klisze, czyli wytwory tego samego podświadomego programu, stworzonego kiedyś w młodości. Jednocześnie dla osoby, która nie stworzyła niczego społecznie znaczącego, ale nie żyje według standardów, z którą nie jest nudno, bo się nie powtarza, która ma nieszablonową percepcję, która ciągle zmienia się wewnętrznie, od którego trudno usłyszeć coś mądrego, ale łatwo usłyszeć coś nieoczekiwanego, o osobie, obok której tworzy się dość nietypowa atmosfera, choć trudno powiedzieć konkretnie, w jaki sposób się to wyraża, i wreszcie o osobie, obok którego ludzie (z niejasnych powodów) chwilowo stają się lepsi – o takiej osobie społeczeństwo nie patrzy na nią jak na twórcę, chociaż to właśnie on jest prawdziwym twórcą ewolucji, w przeciwieństwie do opisanego powyżej artysty.

    Głównymi barierami kreatywności są lenistwo i idea nagrody. Lenistwo to reakcja podświadomości, spowodowana brakiem energii, a także jej ogólną bezwładnością: najłatwiej jest reagować według oklepanego programu i w żadnym wypadku niczego nie zmieniać. Nie bierze się tu jednak pod uwagę tego, że kreatywność zawsze łączy człowieka z nowymi źródłami energii : energia niezbędna do przekształcenia niezamanifestowanego świata, Chaosu, w Kosmos, jest dostarczana bezpośrednio przez Absolut. Dlatego idea nagrody za kreatywność jest fałszywa : przychodzi automatycznie. Inną sprawą jest to, że człowiek musi wpasować się w otaczający go świat i jakoś utrzymać swoje istnienie, czego nie da się osiągnąć samymi subtelnymi energiami. Osoba otrzymuje wynagrodzenie w dwóch miejscach: od społeczeństwa za pracę społecznie użyteczną i od Absolutu za udział w ewolucji; i nie ma potrzeby mieszać tych rzeczy : od Cezara – to, co należy do Cezara, od Boga – to, co należy do Boga.

    Jeśli chodzi o kreatywność w wąskim znaczeniu, panuje powszechne przekonanie, że wyrażanie siebie jest dobre. Czasem nawet można usłyszeć, że taki jest cel twórczości. W rzeczywistości sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Jak każdy człowiek, artysta lub pisarz ma ego i ducha. A owoc jego twórczej inspiracji, że tak powiem, w dużej mierze zależy od tego, pod czyim wpływem znajdował się program podświadomości, który odczytywał informacje ze świata subtelnego, a ponadto z jakiego konkretnego obszaru tego świata.

    Tutaj ponownie wybieramy się na krótką wycieczkę w okultyzm. Świat subtelny dzieli się na obszary zwane strukturami pola; na przykład każda religia ma swoją własną strukturę pola lub egregor: chrześcijanin, muzułmanin, hinduista itp. Duże struktury terenowe mają wydeptane ścieżki, wzdłuż których tradycyjnie uczy się je łączyć z nimi; Taka jest w szczególności funkcja modlitwy. Osoba, która nauczyła się łączyć z tą czy inną strukturą pola, odkrywa, że ​​nauczyła się myśleć i czuć w stylu określonej szkoły, religii itp. Wszyscy poeci zaczynali od poezji naśladowczej: nie byli w stanie od razu stworzyć własnego pola strukturę, najpierw nawiązali do jakiejś już istniejącej (stąd – imitacja), a następnie wyłapawszy własny, indywidualny styl, czyli rodzaj subtelnej energii, rozwinęli ją i udoskonalili.

    Dlatego prozelita, który zaczyna samodzielnie interpretować teksty religijne, powinien początkowo z dużą podejrzliwością patrzeć na interpretacje, które przychodzą mu na myśl: z jakiej subtelnej płaszczyzny one pochodzą? Z pewnością nie od Marksa lub Engelsa? Ogólnie rzecz biorąc, umiejętność odróżniania informacji od różnych planów jest absolutnie niezbędna osobie, która nie chce być całkowitym niewolnikiem swojej podświadomości, ale dąży do precyzyjnego dostosowania i ukierunkowanej kreatywności ; W przeciwnym razie skończysz z bałaganem myśli i mieszanką uczuć. Niestety, człowiek Zachodu jest w zasadzie skłonny uważać każdą myśl, która przychodzi mu do głowy, za „jego własną”, to znaczy wygenerowaną przez jego świadomość (lub podświadomość). Wtedy jest to oczywiście świętość i nie ma śladu po jakichkolwiek strukturach polowych i nie może być.

    Wracając do tematu wyrażania siebie, zauważamy, że jest to podstawowa potrzeba człowieka, podyktowana pragnieniem ducha objawienia się człowiekowi. Duch modeluje w człowieku obraz tego pragnienia, tworząc potrzebę autoekspresji, w której łączą się ze sobą dwie: potrzeba odkrycia siebie (czyli ducha) i potrzeba wyrażenia siebie. Jeśli jednak nie możesz odkryć swojego wyższego ja, to co pozostaje do wyrażenia? Jasne jest: niższe (rzeczywiste) „ja”, czyli ego. A człowiek zanurza się w subtelny świat na poziomie swojego ego i przedstawia społeczeństwu swoje osobiste problemy, presje i kompleksy. Jednocześnie płynie po dość brudnej, subtelnej płaszczyźnie (egregor), po której kierują go odpowiednie programy podświadomości. To ostatnie wcale nie oznacza, że ​​dzieło nie będzie utalentowane, ale czytanie go będzie obrzydliwe: w tym przypadku rola kreatywności została zredukowana do wylewania duchowego pomyj na głowę publiczności, czyli osoby wypluł to z osobistej podświadomości do opinii publicznej.

    Zasadniczo celem kreatywności jest właśnie zrozumienie swojego ducha przez człowieka; i dopiero po tym i po stworzeniu odpowiedniego języka można spróbować wyrazić to, co ktoś widział. Nieodpowiednie wyrażenie może wskazywać, że dana osoba albo nie widziała, albo widziała, ale nie patrzyła wystarczająco uważnie, nie widziała szczegółów i dlatego nie mogła znaleźć języka do wyrażenia.

    Główną funkcją świadomości jest kontrola uwagi ; można nawet powiedzieć, że jest to jego jedyna funkcja. Zasadniczo proces interakcji ze światem zewnętrznym i wewnętrznym składa się z dwóch etapów. W pierwszym etapie człowiek decyduje (świadomie lub nieświadomie), na co powinien zwrócić uwagę: na co patrzeć, co powąchać, czego dotknąć w przypadku świata zewnętrznego i o czym myśleć, jakie uczucie odczuwać. słuchać, w przypadku świata wewnętrznego. Na drugim etapie osoba otrzymuje odpowiedź od podświadomości w postaci pojawiających się wrażeń i myśli, które są rejestrowane przez jego świadomość ( ale wcale nie są przez nią generowane ).

    Dokładnie tak przebiega proces myślenia, w szczególności: wybór pytania (które człowiek zadaje niejako sobie, jak to się mówi, w przestrzeń), następnie skierowanie uwagi na percepcję od wewnątrz i natychmiastowe objawienie-odpowiedź – myśl pojawiająca się „znikąd ” . Ponieważ odpowiedź nie zawsze jest dokładna, ale może zawierać jedynie wskazanie pewnego obszaru, w którym odpowiedź powinna się znajdować, świadomość, biorąc pod uwagę informacje otrzymane w odpowiedzi, wyjaśnia pytanie, otrzymuje drugą odpowiedź itp., dopóki dana osoba nie otrzyma informacji, która ją satysfakcjonuje lub będzie rozczarowana Twoimi pytaniami.

    Podobny schemat ma miejsce zawsze przy każdym myśleniu, ale człowiek tak przyzwyczaja się do procesu otrzymywania objawień myślowych z zewnątrz, że nie postrzega ich jako cudu; Dopiero gdy przyjdzie mu do głowy zupełnie nieoczekiwana myśl, mówi, że był zainspirowany. Ludzkie zachowanie jest skonstruowane dokładnie w ten sam sposób w każdej sytuacji życiowej; tutaj odpowiedzią są nie tylko myśli, ale także bezpośrednie impulsy zachowania, intonacja itp. Różnica między zachowaniem osoby elastycznej i sztywnej polega na tym, że osoba sztywna odpowiada na pytanie „Co mam zrobić?” do sztywnego, ograniczonego systemu reguł postępowania lub myślenia, istniejącego w jego świadomości i podświadomości, przy czym osoba elastyczna nie ogranicza (świadomie i podświadomie) zakresu możliwej odpowiedzi; on, jak to mówią, patrzy na sprawy szeroko.

    W świetle powyższego staje się jaśniejsze, jakie korzyści zapewnia świadomość. Pozwala przeanalizować odpowiedź objawioną i znacznie dokładniej sformułować kolejne pytanie, na które odpowiedź jest już znacznie bliższa temu, co interesuje daną osobę. Brak racjonalizacji powoduje, że w wyjaśnianie sprawy zaangażowana jest podświadomość, która stosuje jeden ze swoich istniejących szablonów, niemających żadnego związku z istotą sprawy, lub działa metodą „losowego szturchnięcia”.

    Naukowiec różni się od zwykłego człowieka tym, że jest skłonny do zadawania pytań; możliwość rejestrowania odpowiedzi odgrywa znacznie mniejszą rolę, a poza tym rozwija się w miarę potrzeb. Oczywiście „zastanawianie się” niekoniecznie oznacza zadawanie pytań wyrażonych słowami. W rzeczywistości musisz przygotować się na otrzymanie odpowiedzi, skupiając najpierw swoją uwagę na konkretnym problemie ; słowa służą jako pomoc w koncentracji.

    Chociaż objawienie zwykle nie odpowiada dokładnie na zadane pytanie (choćby dlatego, że pytania są zazwyczaj błędne, a dana osoba nie zna języka, w którym można dostrzec adekwatną odpowiedź), to koniecznie zawiera jakąś dodatkową informację dotyczącą tego pytania , że to coś, o co człowiek nie pyta, ale zostaje mu powiedziany, że tak powiem, bezpłatnie, jako materiał do przemyśleń. W ten sposób naukowiec przychodzi na myśl nie tylko koniecznej transformacji, ale także ogólnej zasady, z której wynika; psychoterapeuta słyszy w głowie nie tylko kolejne zdanie, które należy powiedzieć pacjentowi, ale także intonację, z jaką należy je wymówić; badacz otrzymuje nie tylko odpowiedź na swoje pytanie, ale także kierunek dalszych badań; kochanek otrzymuje nie tylko informację, jak zadowolić obiekt swojej miłości, ale także ostrzeżenie, kiedy powinien przestać, aby się nie zepsuć; pisarzowi przychodzi na myśl nie tylko konkretne ucieleśnienie danego zwrotu akcji, ale także plan dalszej narracji itp. Być może to dodatkowa informacja, która zawsze wykracza poza ramy, jakie osoba świadomie lub nieświadomie wyznacza dla możliwej odpowiedzi , jest najcenniejszy. Jednak jego prawidłowa interpretacja i zastosowanie w dalszych działaniach świadomości nie jest zwykle oczywiste, a tutaj trudno polegać wyłącznie na racjonalnym myśleniu i świadomości.

    Nie należy myśleć, że to, co napisano powyżej, dotyczy tylko „twórczych” jednostek i ich działań. To samo dzieje się podczas jakiejkolwiek aktywności jakiejkolwiek osoby. Rozważmy na przykład dwóch dobrych przyjaciół uczestniczących w dialogu. Co sprawia, że ​​rozmowa toczy się dalej? Ogólne podejście do „podtrzymywania rozmowy” jest właśnie takie, że osoba, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, nieustannie zadaje pytania typu: „Co dalej powiedzieć na ten temat? Jak odpowiedzieć na uwagę itp. Jeśli ktoś tam jest? jeśli ma taką postawę i zdolność do realizowania odpowiedzi, to ma tak zwany talent komunikacji i w tym przypadku rozmowa, na pozór zupełnie pozbawiona sensu, może trwać w nieskończoność. Celem rozmowy nie jest oczywiście przekaz informacji, ale komunikacja jako taka (połączenie pól emocjonalnych lub mentalnych), wymiana sympatii itp., a obaj uczestnicy oczywiście są tego świadomi i potrzebują zewnętrznego zarysu rozmowy jedynie jako pomocniczego narzędzie. Jednak wybór tematu i uwag nie jest obojętny, a w dobrze zgranej parze z pewnością odpowiadają rzeczywistym celom rozmowy, innymi słowy rozmówcy tworzą dialog i komunikację w prawdziwym tego słowa znaczeniu słowo: dostrojenie do sytuacji, uważność na „odpowiedzi”, które pojawiają się w głowie wraz z odpowiednimi intonacjami; umiejętne unikanie pułapek (niebezpiecznych tematów); precyzyjnie utrzymany poziom osobistego zaangażowania i wiele więcej tworzy prawdziwe dzieło sztuki (tylko nieliczni potrafią to docenić). A rozmówcy wychodzą w świetnych humorach, całkowicie usatysfakcjonowani (jak im się wydaje) sobą, ale tak naprawdę kreacją, którą stworzyli.

    Stwierdzenie, że świadomość, odpowiednio przestawiając uwagę, musi przenieść kontrolę na podświadomość, oznacza w potocznym języku rzecz dość subtelną: mianowicie świadomości przypisuje się skromną rolę, jakby widzenie boczne , które w pewien sposób reguluje związek między intuicją a rozumem. Idealnie byłoby, gdyby człowiek polegał na intuicji, ale kontrolował ją i zarządzał nią za pomocą świadomości . W szczególności szkolenia odbywają się pod hasłem „Naucz się zapominać”, a raczej zanurzyć się w podświadomość. Tak więc osoba, poznawszy gramatykę swojego języka ojczystego, szczęśliwie o tym zapomina, ale pozostaje piśmienna. Jeśli nie nastąpi „zapomnienie” z powodu zbyt bliskiego (a nie bocznego) spojrzenia świadomości, to z człowiekiem może spotkać się to samo, co ze słynną zamyśloną stonogą, która zadała sobie pytanie: „W jakiej kolejności przestawiam swoje czterdzieści nóg? – a potem nie mogłem zrobić ani kroku. Powszechnie wiadomo, że bezpośrednie spojrzenie świadomości zabija uczucia. Ale to nie wszystko. Dla kompletności należy dodać, że po pierwsze bezpośrednie spojrzenie świadomości zabija myśl: traci głębię, tajemniczość, staje się płaska, jej zawartość energetyczna ulega wykastrowaniu; a jeśli chodzi o uczucia, tutaj bardzo przydatne byłoby spojrzenie na świadomość z boku. Czytelnik najprawdopodobniej nie będzie musiał daleko szukać przykładów.

EDUKACJA

    Uczenie się w szerokim znaczeniu to tworzenie nowych języków podświadomości. Zostało to już omówione powyżej, a tutaj zatrzymamy się na specyfice nauczania kontaktów ze światem subtelnym. Poczynimy najpierw kilka uwag wstępnych.

    Pomysł, że świadomie myślimy i czujemy „siebie”, jest wyraźną iluzją. Świadomość nie ma władzy nad myślami, które do niej przychodzą: może jedynie wyznaczyć ich ogólny kierunek . Staje się to jasne, jeśli wyobrazisz sobie osobę rozwiązującą problem lub próbującą coś sobie przypomnieć. Kiedy o tym myśli, dzieje się faktycznie tak: uwaga zostaje przeniesiona do podświadomości, która kieruje tę uwagę w określone miejsce w subtelnym świecie i odczytuje dostępną tam informację o energii (subiektywnie można tego doświadczyć na różne sposoby: myśl przychodzi komuś do głowy, ogarnia go pragnienie, odczuwa impuls itp.). Świadomość nie ma bezpośredniego dostępu do świata subtelnego; musi posługiwać się jakimś językiem podświadomości . Należy tutaj podkreślić, że myśli są owocem rejestracji przez ludzką uwagę myślokształtów obiektywnie istniejących w świecie subtelnym . Tzw. banalności to myśli odpowiadające myślokształtom umiejscowionym w „najniższych”, publicznie dostępnych warstwach świata subtelnego. Te formy myślowe są cięższe i łatwiej je zarejestrować przez uwagę, dzięki czemu łatwiej przychodzą na myśl odpowiadające im myśli. To samo dotyczy banalnych uczuć i impulsów (gniew, wściekłość, czułość itp.), które pojawiają się u człowieka, gdy jego uwaga jest rejestrowana przez niższe astrosomy.

    Zwykle uwaga zostaje przeniesiona do podświadomości na tak krótki czas, że człowiek ma złudzenie, że jest cały czas świadomy. Stan, w którym przez długi czas uwaga skierowana jest na podświadomość (nawiasem mówiąc, nie oznacza to, że informacje ze zmysłów są blokowane) nazywa się mediumizmem, czyli transem. W rzeczywistości, jak widzieliśmy, człowiek jest świadomy, to znaczy kontroluje swoją uwagę za pomocą świadomości przez bardzo małą część czasu i dlatego większość swojego życia spędza w transie.

    Jak stworzyć języki, które połączą nas ze światem subtelnym? Tutaj jedno z centralnych miejsc należy do wiary .

    Wiara dla ateisty, materialisty i pozytywisty jest pojęciem dość niejasnym i nieco irytującym, budzącym skojarzenia z fanatyzmem religijnym. Chciałby, żeby to słowo całkowicie zniknęło z języka. Dla niego są tylko dwie sytuacje: „wiem”, czyli mam informacje i dowody na ich prawdziwość, oraz „nie wiem” i w tej sytuacji możliwa jest pozycja „przyznaję”; Po prostu nie ma już miejsca na wiarę jako taką. Jednak takie podejście do rzeczywistości, które zapanowało w umysłach Zachodu w wyniku tzw. Oświecenia XVIII w., które znacznie trafniej byłoby nazwać Zaciemnianiem, charakteryzuje się skrajną naiwnością, zarówno w odniesieniu do wiedzy, jak i w poczucie psychologii poznającego.

    Po pierwsze, nigdy nie ma wiarygodnych dowodów . Rzeczy pozornie niewzruszone, takie jak płaskość Ziemi, geocentryczna koncepcja Ptolemeusza, teoria ewolucji Darwina, która miała niezbite dowody, zostały obalone (nie uzupełnione, nie poprawione, a raczej obalone) przez późniejszy rozwój nauki. Co więcej, współczesna nauka, pamiętając swoje godne ubolewania doświadczenia, na ogół stara się nie mówić o prawach natury jako o prawdach ostatecznych, ale o modelach mających ograniczony zakres stosowania, co w istocie w pełni uznaje kantowski podział na „rzecz samą w sobie” , niepoznawalna dla ludzi i „rzecz dla nas”, o której możemy sądzić. Kant jednak nie czytał Wed i nie wiedział, że nauka ta nie jest oryginalna, lecz pochodzi z czasów starożytnych.

    Jednak wiara jest konieczna nie dlatego, że rzetelna wiedza jest niemożliwa. Wiara jest kanałem komunikacji ze światem subtelnym, przez który informacja energetyczna przepływa stamtąd do podświadomości . Jeśli masz wystarczający kanał, możesz skierować przez siebie energię potrzebną do przeniesienia góry. Przeciwieństwem wiary jest sceptycyzm, który zamyka odpowiedni kanał komunikacji. Sceptycyzmu nie zabijają dowody, tak jak wiary nie zabijają kontrprzykłady, ponieważ zarówno dowód, jak i kontrprzykłady są zjawiskami świadomości, podczas gdy wiara i sceptycyzm są podświadome . Czasami jednak program istotnego pogłębienia może zadziałać, podważając wiarę lub gasząc sceptycyzm, ale jest to raczej wyjątek niż reguła.

    Bez odpowiedniej wiary nie da się niczego nauczyć . W przeciwnym razie informacja nie dotrze, nie zostanie zapamiętana, nie zostanie przyswojona i zostanie wymazana z pamięci. Każde szkolenie jest barbarzyńskie i skazane na porażkę, jeśli uczeń nie ma pasji, to znaczy, jeśli nie ma wiary w przedmiot. W języku potocznym nie ma adekwatnego wyrażenia na ten stan przekonania, często słyszy się racjonalizacje: „Uważam, że temat jest konieczny (ważny)” lub po prostu: „Okropnie interesujący!”

    Świadomość może tymczasowo zamknąć kanał, na przykład mówiąc: „Nie wierzę w to”. Jednocześnie, aby otworzyć kanał, nie wystarczy świadomy wysiłek; nadal musimy stworzyć język podświadomości. Nie jest jednak potrzebna świadoma wiara; pozycja „przyznaję” jest w zupełności wystarczająca, tylko musi być szczera, bo jeśli osoba mówiąc to w głębi duszy nadal na to nie pozwala, to kanał nadal jest zablokowany . W miarę otrzymywania informacji ze świata subtelnego świadoma wiara, czyli to, do czego człowiek się przyznaje, może się zmienić: coś zniknie, coś się przekształci, pojawi się coś nowego – i ostatecznie wiarę zastąpi wiedza .

    Czym jest wiedza? Mądrość Wschodu mówi: wiedza to umiejętność. Możliwość wejścia do tej lub innej części subtelnego świata, dostrzeżenia tam dostępnych informacji o energii i przekształcenia ich w formę, która przynajmniej w jakiś sposób może być postrzegana przez resztę ludzkości. Ostatni etap jest bardzo ważny. Istnieje duża liczba osób, które potrafią wznieść się na dość wysokie, trudno dostępne warstwy subtelnego świata: złapać świeży pomysł, doznać niezwykłej sensacji itp. Jednak to nie wystarczy, aby przekazać odpowiednią treść informacji ludzkości lub przynajmniej komukolwiek. Najpierw musisz nauczyć się (i często stworzyć) języka, w którym możesz to zrobić. I dopiero potem teorie, koncepcje, powieści i obrazy „materializują się”. A jeśli nie ma języka, okazuje się albo banał, albo „woda w chmurach jest ciemna”; Nie ma potrzeby podawać przykładów. Jednak wdzięczna ludzkość czyta takie dzieła, przygląda się im, stara się rozeznać w nich prawdę i mówi: „A jednak coś w tym jest!”

    Jeśli porównamy wiedzę danej osoby z pewnym okręgiem na płaszczyźnie Nieznanego, to ludzie różnią się nie tylko wielkością i położeniem swoich kręgów, ale także tym, czy te kręgi obejmują swoje granice, czy nie. Za głupca należy uważać nie tego, który wie niewiele, ale tego, który nie widzi granic swojej wiedzy .

    Jeśli przejdziemy w obszar podświadomości, zobaczymy, że każdy język podświadomości ma swoje własne granice zastosowania; w innych sytuacjach język, gdy jest używany, działa słabo i próbuje przenieść kontrolę na jakiś inny język. (Tak więc w sytuacjach stresowych złożone zróżnicowane języki często przenoszą kontrolę na starożytne języki prymitywne: wpadanie w szał, ucieczkę, omdlenia itp.) Niestety utworzenie podobnych mechanizmów przełączających w sztucznie stworzonych językach (języki marionetkowe ) nie jest przewidziana w procesie uczenia się, przynajmniej w większości przypadków. To samo jednak tyczy się każdego programu poznania z dowolnie elastycznym językiem odpowiedzi: zawsze możliwa jest sytuacja, gdy przepływ informacji i energii odpowiedzi jest zbyt duży i nie da się go wyrazić za pomocą danego języka. Jeśli jednak program jest zaprojektowany w taki sposób, że obszar jego zastosowania jest w nim z góry określony, to ma on znacznie mniej konserwatyzmu i łatwiej ewoluuje.

    Wydawać by się mogło, że tworzenie takich programów to Bóg wie jakiej mądrości. To jest źle. Każdy program sam w sobie jest stale udoskonalany przez podświadomość; wystarczy tylko wyznaczyć kierunek jego zmian. Bez względu na to, jakie pytania zadaje dana osoba, takie myśli przychodzą mu do głowy, a po chwili zostaje przerwany kanał komunikacji, a osoba opanowuje umiejętność arbitralnego poruszania swoją uwagą po subtelnym świecie, to znaczy określania kierunku przychodzących myśli niego (same myśli od niego nie zależą: są one odbiciem faktycznie i niezależnie istniejących form myślowych). W szczególności, stale zadając pytanie o przydatność danego programu, powiedzmy, klasyfikację, osoba pewnego pięknego dnia zaczyna otrzymywać jasne informacje w tej sprawie.

    W ten sam sposób następuje opanowanie języków komunikacji między podświadomością a światem subtelnym. Załóżmy, że dana osoba chce nauczyć się rysować. Najpierw uczy się dostrzegać proporcje oraz charakterystyczne krzywizny linii i cieni. Wtedy w jej dłoni pojawia się impuls, początkowo niezrozumiały: sięga po prześcieradło. Oznacza to, że podstawy języka zostały opanowane i istnieje chęć jego aktywowania, czyli rozpoczęcia mówienia. Umiejętność rysowania pojawia się, gdy język linii i cieni staje się na tyle elastyczny, że może przepuszczać przez siebie przepływ informacji i energii symulujący odczuwalny przez artystę rzeczywisty przepływ z przedstawionych obiektów. Prawdziwa umiejętność pojawia się nie wtedy, gdy artysta jest w stanie przedstawić coś podobnego, ale wtedy, gdy w procesie myślenia o obrazie oko jego umysłu jest przywiązane do pewnego obszaru w subtelnym świecie, a jego energia jest ucieleśniona (modelowana) w energii linii , która pojawia się jakby sama w wyobraźni artysty i na kartce . Oczywiste jest, że zdolność artysty do „widzenia”, czyli wyczuwania przepływów energii, odgrywa nie mniejszą rolę niż technika; należy jednak zauważyć, że w rzeczywistości świat jest tak ze sobą powiązany, że wszystko jest reprezentowane w którymkolwiek z jego przejawów (ku grozy fizyki cząstek elementarnych), tak że malując pejzaż, artysta przedstawia w teorii cały świat, przynajmniej może przepuszczać przez swoje płótno informacje i przepływ energii pod dowolną szerokością geograficzną.

    Oczywiście nie każdy może nauczyć się malować. Ale aby nauczyć się myśleć, czuć i zachowywać się niekonwencjonalnie, a zwłaszcza nie według szablonów podświadomości społecznej – ta szansa jest dana osobie po prostu dlatego, że ma świadomość i może zadawać sobie pytania – i nic więcej nie jest potrzebne. Podświadomość bierze na siebie całą brudną robotę.

POZNAWANIE

    Jak uczy Vedanta, każdy człowiek rodzi się z bardzo konkretnymi zadaniami, które musi rozwiązać w ciągu danego życia (inkarnacji), a do zadań tych należy także poznanie pewnej części siebie i świata. To, co dokładnie człowiek powinien wiedzieć, zależy w dużej mierze od jego początkowego poziomu ewolucyjnego: zgodnie z nim jest on podatny na mniej lub bardziej subtelne (wysokie) przepływy energii. To prawda, że ​​tę wrażliwość można rozwinąć, ale w granicach wyznaczonych ponownie przez poziom ewolucyjny.

    Poznanie jest procesem, być może nawet bardziej intymnym niż twórczość. Na każdym kroku potwierdzana jest, głoszona (i łamana ze względów karmicznych) teza o wolności twórczej, o wolności wiedzy zdaje się, że nikt jej jeszcze nie głosił.

    „Nie rzucajcie paciorków przed wieprze” – ta instrukcja zawiera w szczególności troskę o czworonożne zwierzęta, gdyż paciorki są dla nich szkodliwe, trujące i nie tylko ich nie przyswoją, ale, można sobie wyobrazić, wymiotują w jakiej formie. To jest właśnie reakcja człowieka na informacje wszczepione mu na siłę, na które nie jest przygotowany, to znaczy napływające z takich strumieni, których jego podświadomość nie jest w stanie dostrzec. W najlepszym wypadku dana osoba nic nie zrozumie; w najgorszym wypadku zniekształci, poniży, znęca się i rozgoryczy, a w dodatku nabawi się kompleksu niższości, czyli stworzy program blokujący postrzeganie takich przepływów. Ograniczenia poznania wynikają zatem z ograniczeń naszej zdolności percepcji, a nie z braku inteligencji czy wiedzy .

    Ezoteryczne (tajne) informacje o różnych religiach były przez cały czas utrzymywane w ścisłej tajemnicy i przekazywane ściśle od nauczyciela do ucznia, chociaż same w sobie są chronione: osoba znajdująca się na niewystarczającym poziomie ewolucyjnym po prostu ich nie zrozumie .

    Powyższe może wprowadzić czytelnika w konsternację. Współczesny filozof typu zachodniego szczerze wierzy, że jeśli nie tworzy, to z pewnością jest w stanie zrozumieć każdy system filozoficzny; Tego pytania nie warto nawet zadawać. Tutaj jednak zachodzi zasadnicza różnica pomiędzy dwoma rodzajami wiedzy: mentalną i istotną. Wraz z poznaniem zasadniczym następuje bezpośrednia percepcja i osoba zasadniczo się zmienia; dzięki poznaniu mentalnemu tworzone są modele mentalne i zmienia się tylko mentalna część ciała subtelnego, czyli innymi słowy tworzone i przekształcane są tylko mentalne programy podświadomości. Modele mentalne i wysiłki są niezwykle ważne: pomagają człowiekowi poruszać się i przywracać porządek w amorficznym środowisku intuicyjnej świadomości, ale dobrze, gdy zna swoje miejsce: szukając ukochanej dziewczyny zagubionej na polach, można oczywiście używaj lornetki, ale gdy już ją znajdziesz. Jeśli chcesz ją przytulić, powinieneś odłożyć lornetkę.

    To dlatego nauki starożytnych filozofów wydają się płaskie i prymitywne we współczesnym zachodnim ujęciu. Zostały zaprojektowane z myślą o ich podstawowej wiedzy, gdy człowiek zaczął widzieć je w świecie bezpośrednio, bezpośrednio, a nie rysował w głowie diagram dwóch lub trzech pojęć. Przykładem jest nauczanie starożytnych Indian o trzech stanach (fazach istnienia) materii: stworzeniu, projektowaniu i niszczeniu. Główną tezą tej nauki jest to, że każdy przedmiot w swoim rozwoju przechodzi kolejno przez trzy fazy: najpierw jest tworzony, następnie przybiera odrębną formę i utrwala się w niej, po czym ulega zniszczeniu. Jednak poznanie tej nauki nie następuje wtedy, gdy człowiek rozumie i zapamiętuje odpowiadający mu tekst (jest to poznanie mentalne – tworzenie diagramu trzech okręgów i dwóch strzałek), ale wtedy, gdy zaczyna widzieć te procesy w otaczającym go realnym świecie . Przykładowo, po przybyciu do nowej pracy, po pewnym czasie widzi (w formie rewelacji), że organizacja, w której trafił, znajduje się na końcu fazy projektowania i wkrótce rozpocznie się faza niszczenia. Kiedy faktycznie opanuje się tę naukę, człowiek bardzo się zmienia: teraz ma podświadomy program, który ma dostęp do bardzo ważnych warstw subtelnego świata, które regulują karmę całego świata: stale otrzymuje silne wskazówki, czując, jak się w tym zachować lub ta sytuacja, rozmowa itp.

    Jednak budowanie modeli mentalnych jest łatwiejsze i bezpieczniejsze niż faktyczne zrozumienie świata, czyli istotna zmiana siebie. Poza tym człowiek ma złudzenie, że może zrozumieć i poznać wszystko. Jednak każdy fizyk doskonale wie, że współczesnej fizyki nie można zrozumieć bez opanowania odpowiednich działów matematyki wyższej; pewne pojęcie o fizyce można sobie wyobrazić za pomocą pary bliźniaków, pary zegarów i obrotu elektronu wokół nieistniejącej osi, ale to wciąż nie jest zrozumienie, ale ilustracja, metafora, a nie prawda , co w tym przypadku jest reprezentowane przez, powiedzmy, równania Einsteina lub Schrödingera. Aby zrozumieć mechanikę kwantową, człowiek musi się znacznie zmienić, stworzyć mentalne języki podświadomości, które otwierają dostęp do tych obszarów subtelnego świata, które zawierają informacje o odpowiednich gałęziach matematyki i nauczyć się dostrzegać odpowiednie przepływy.

    Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce w każdym innym poznaniu. Aby uzyskać odpowiedzi na pewne pytania, musisz mieć podświadomy język, który dostrzeże te odpowiedzi, a czasami mogą one przebiegać z bardzo dużym przepływem! Umiejętność nie obniżania odpowiedzi do swojego poziomu, ale samodzielnego wznoszenia się, jest rzadkim darem i należy ją stale kultywować w sobie. Współczesny człowiek, który niespodziewanie otrzymuje jakieś oczywiście ważne objawienie, rzadko myśli: „Czy jestem na tyle czysty, aby nie sprofanować tego objawienia?”

    Normalna droga poznania prowadzi od intuicyjnej percepcji zasadniczej do (zawsze prymitywnego) modelu mentalnego, który odzwierciedla główne elementy struktury danego obiektu i może zostać przekazany innej osobie w formie instrukcji : gdzie szukać, jakiego języka się nauczyć , jakie pytania zadać itp. Postępując zgodnie z tymi instrukcjami, uczeń może, w zależności od swoich możliwości, czegoś się nauczyć; jednakże znajomość tych instrukcji sama w sobie przybliża człowieka do wiedzy w takim samym stopniu, jak wykręcenie w sobotę żarówki elektrycznej z lodówki przybliża współczesnego Żyda do Boga.

    Główne przeszkody w poznaniu z punktu widzenia istoty psychologicznej: nieuwaga na wskazówki podświadomości; brak szacunku dla własnych myśli i uczuć; pewność (fałszywość) interpretacji intuicyjnych objawień; ignorowanie własnych psychologicznych mechanizmów zniekształcania i tłumienia (cenzura podświadomości).

    Nieuwaga na podpowiedzi podświadomości prowadzi do tego, że człowiek pozbawia się być może głównego momentu twórczego – świadomości dodatkowych informacji otrzymanych wraz z odpowiedzią na zadane pytanie. To za pomocą tej podpowiedzi, tych dodatkowych informacji buduje się wszystko nowe, tworzone są języki do komunikacji z podświadomością, a świadomość się rozszerza.

    Jeśli chodzi o szacunek dla własnych myśli i uczuć oraz ich właściwą interpretację, należy powiedzieć, że jest to centralny problem ludzkiego życia i im wyższy poziom ewolucyjny osoby, tym lepiej jest on rozwiązany. Na niskim poziomie ten problem nie jest realizowany, ale na średnim poziomie człowiek z pewnością popełni tysiąc błędów i skrzywdzi się, dopóki nie zacznie rozumieć machinacji swojej podświadomości, która początkowo ma prawie całkowitą władzę nad jego myślami i uczuć, zniekształcając je i tłumiąc według własnego uznania. Dotyczy to szczególnie wiedzy istotnej, której podświadomość, zarówno osobista, jak i publiczna, boi się jak ognia. Ciekawe nakładanie się na siebie pojawia się, gdy osoba instynktownie pociągana do podstawowej wiedzy religijnej poświęca swoje życie propagandzie ateistycznej i porównawczym studiom historii religii; kiedy ludzie instynktownie dążąc do doznania mistycznego wściekle demaskują psychikę itp. Poznanie mentalne, niezbędne człowiekowi jako właścicielowi świadomości, jest niezwykle niebezpieczne, gdy zastępuje to, co istotne , ponieważ model mentalny jest arbitralny i nie ma środków mentalnych określenia zakresu jej stosowania, tak aby jeśli nie zdamy się na intuicję, obszar ten może się rozrosnąć i objąć cały świat, a wówczas dostęp do innych informacji zostanie zablokowany. Teoretycznie widzenie mentalne powinno być w pewnym sensie boczne .

    Na szczególną uwagę zasługuje wiedza filozoficzna. To ma być istotne . Zrozumiał to S. Kierkegaard, który wprowadził pojęcie filozofii egzystencjalnej, czyli esencjalnej; niestety ani on, ani jego zwolennicy nie byli w stanie tego stworzyć, ale to inna rozmowa. Człowiek potrzebuje poczucia jedności świata . Nie wystarczy mu na przykład stwierdzenie, że świat jest jeden dlatego, że jest materialny. Musi czuć, że jego los nie jest przypadkowy, a los jego ludu ma znaczenie i że ma swoje miejsce na świecie, które musi zająć i coś zrobić, a nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. I to samo dotyczy wszystkich innych dziedzin filozofii: etyki, estetyki, epistemologii, ontologii itp. Filozofia jest bezradna, gdy ją tworzą ludzie, którzy nie mają odpowiedniego doświadczenia merytorycznego i starają się wymyślić mentalne modele świata, pozostając na poziomie mentalnych idei i wrażeń . Oczywiście odpowiednie teorie i koncepcje są martwe: można je studiować mentalnie, ale niczego się z nich nie można nauczyć.

    Teorii wiedzy musi uczyć ktoś, kto naprawdę wszystko wie, czyli ma bezpośredni kontakt z umysłem świata; i do tego trzeba spędzić więcej niż jedno wcielenie w głębokiej medytacji na zboczach Himalajów.