Słowiańskie praktyki oczyszczające
Starożytni Słowianie w swojej Zdrawie rozumowali prosto. Co jest najważniejsze w człowieku? Tylko ciało, tylko uczucia i tylko myśli. Co zatem jest potrzebne do zachowania dobrego zdrowia?
Poprawnie: trzeba ustalić, co jest najbardziej odpowiednie dla danego typu budowy ciała (konstytucji), danego temperamentu (sfery emocjonalnej), w jaki sposób człowiek może przebudować swoje myśli, aby nie przeszkadzały mu być zdrowym, pewnym siebie, radosnym i szczęśliwym.
Polegali na tym, co nazywali „cielesną suryą”. Co to jest? Są to trzy biologiczne soki życia, które podlegają ciągłym zmianom, utrzymując jednocześnie dynamiczną równowagę między sobą.
W Zdrawie nazywane są „borea”, „perynya” i „velesitsa” – trzy podstawowe energie odpowiedzialne za wszystkie procesy fizjologiczne i psychologiczne zachodzące w ciele i umyśle.
Czym są te siły, te energie?
„Borea” to siła składająca się z elementów eteru i powietrza. Aktywność tej siły zależy od proporcji tych dwóch elementów; objętość eteru (przestrzeni) decyduje o zdolności powietrza do nabierania siły „Borea” – jest to zasada ruchu, zasada dynamicznego oddziaływania eteru i powietrza. W organizmie człowieka objawia się poprzez ruch impulsów nerwowych, powietrza, krwi, pożywienia, odpadów i myśli.
„Borea” ma siedem cech – chłód, lekkość, niestałość, ruchliwość, suchość, rzadkość i szorstkość. Cechy te decydują o wpływie tej „cielesnej surya” na ciało człowieka.
Nadmiar „boreasu” może powodować podrażnienie nerwów, wysokie ciśnienie krwi, gromadzenie się gazów w jelitach i splątanie myśli. Nie jest to wcale zaskakujące, ponieważ „borea” przypomina powietrze. A gdy ruch powietrza nie będzie już ograniczany przez żadne przeszkody (jak na przykład nad powierzchnią oceanu), wiatr nabierze takiej siły, że łatwo zaczną powstawać huragany, których niszczycielskie skutki znane są na całym świecie.
Niedobór „borei” prowadzi do obumierania komórek nerwowych, zaparć i przekrwienia, a także powoduje nieostrożność i nieostrożność. I to nie powinno nikogo dziwić – w zamkniętej przestrzeni powietrze nie może się poruszać i staje się stęchłe.
„Perynya” to siła, energia, która powstaje w wyniku dynamicznego oddziaływania wody i ognia. Zarówno woda, jak i ogień symbolizują transformację, przeobrażenie, i to właśnie w tym na pierwszy rzut oka tkwi podobieństwo tych dwóch sił. przeciwstawne sobie we wszystkim. Prawdą jest, że ogień i woda nie mogą się wzajemnie przekształcić. Potrafią one jednak wzajemnie się modyfikować i nie mogą się bez siebie obejść w żadnym procesie biologicznym.
Na poziomie fizycznym pióro objawia się w postaci enzymów, które odpowiadają za trawienie, oraz hormonów, które regulują procesy metaboliczne. Na poziomie psychicznym siła ta przekształca impulsy elektrochemiczne w konkretne myśli. Nadmiar „pyłu z piór” może powodować wrzody żołądka, zaburzenia hormonalne, podrażnienia (np. na twarzy pojawia się trądzik, który niszczy skórę – szkoda, ale to wszystko jest „pyłem z piór”!), a także gwałtowne emocje.
Niedobór „pierzastego krzewu” powoduje niestrawność, utrudnia procesy myślowe i spowalnia metabolizm. Wszystko to jest zasługą ośmiu cech tej siły, które oddziałują na ciało: pióro jest gorące, lekkie, płynne, cienkie, ostre, cuchnące, miękkie i przezroczyste.
Czym jest trzecia „surya cielesna” – „Velesitsa” ? To jest równowaga wody i ziemi. Na jednym poziomie „velesica” to komórki budujące tkanki naszego ciała, a na innym poziomie to płyny, które zapewniają tym komórkom odżywianie i konserwację. Zgodnie z prawem słowiańskiej zdrowia, nadmiar „welesicy” prowadzi do gromadzenia się śluzu. Jeśli doprowadzimy wodę do zbyt dużego wrzenia, woda wyparuje i naczynie się przypali. Ile razy sam to robiłem! Zagotuję wodę i o tym zapomnę. Jeśli wlejemy do naczynia za dużo wody, rozpryska się ona i ugasi ogień.
Jeśli wrzucisz garść piasku rzecznego do naczynia z wodą, te dwie substancje nie wymieszają się ze sobą, a piasek opadnie na dno naczynia. Tylko przy ciągłym mieszaniu można uzyskać równomierne rozprowadzenie piasku w wodzie. W tym przypadku „velesica” jest podobna do takiego procesu, zapewniając równowagę w zatokach nosowych, jamie nosowej, płucach i jelicie grubym. W sferze mentalnej ta „fizyczna surya” może powodować upór, ciasnotę umysłu i nieustępliwość. Niedobór „welesicy” powoduje suchość dróg oddechowych, zgagę (spowodowaną niedoborem śluzu chroniącego ściany przewodu pokarmowego przed niszczącym działaniem kwasu żołądkowego) i niezdolność do koncentracji. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że „velesica” ma następujące cechy: tłustość, chłód, ciężar, stabilność, gęstość, gładkość.
Kiedy trzy „surya ciała” są zrównoważone i znajdują się w stanie harmonijnej równowagi, zdrowie jest w porządku. Słowiańska Zdrava głosi, że „Borea”, „perynia” i „velesica” podtrzymują integralność żywego organizmu ludzkiego w jego normalnym stanie i łączą się ze sobą w taki sposób, że czynią człowieka całością z jego silnymi indrijami [narządami zmysłów], dobrą cerą i niewątpliwą długowiecznością. Choroba pojawia się jedynie wtedy, gdy zaburzona zostaje równowaga między trzema siłami.A ponieważ to właśnie najsilniejsza „surya cielesna” ma zazwyczaj największą tendencję do wzrostu, człowiek jest najbardziej podatny na choroby związane ze wzrostem jego najsilniejszej „surya cielesnej”.
Aby stać się naprawdę zdrowym człowiekiem, musisz nauczyć się kontrolować wszystkie elementy starożytnych żywiołów, które determinują twoje główne „ciało surya”: Powietrze, Wodę i Ogień. Czy się uśmiechasz? Pytasz, kto wie, co radzili starożytni poganie, pokryci mchem? Tak, świat nie stoi w miejscu. Ale pamiętajmy, że w starożytnej Rusi w religii zdrowia nie było dogmatów. Spróbuj sprawić sobie przyjemność!
Leczenie „borrea”
Wyobraź sobie, że jesteś żywiołem – powietrzem. Co jest najbardziej charakterystyczne dla powietrza? Absolutnie słusznie – ciepło i wilgotno. Rozejrzyj się więc wokół siebie i znajdź miejsca, które są jednocześnie ciepłe i wilgotne. Sporządź ich listę na dokładnie jeden tydzień („tydzień”, jak mówiono w Starożytnej Rusi).
Kiedy już opanujesz to pozornie proste zadanie, znajdź ustronne miejsce i tam naucz się unosić nad ziemią, otaczając się ze wszystkich stron powietrzem. Zdejmij wszystkie ubrania w tym miejscu. Po co? Pozwól, aby jak najwięcej powietrza Cię dotykało. Poczuj jak powietrze wychodzi z twojego ciała i wchodzi do niego. Powietrze jest wciągane przez nos, przechodzi przez ciało i dociera do płuc. Pamiętaj, że każda jego cząsteczka ma tylko jedno przeznaczenie – oddychać, a Twoja skóra również jest częścią tego niesamowitego systemu. Poczuj jak powietrze oczyszcza całe twoje ciało. Poczuj niezwykłą lekkość, a nawet lekkie zawroty głowy, ciepło i wilgoć. Stań się powietrzem, „suryą ciała”, „boreą”!
A teraz ważne jest, aby nauczyć się kontrolować powietrze. Aby to zrobić, wyobraź sobie, że jesteś lekkim wiatrem, a następnie wyciągnij ramiona, trzymając dłonie zwrócone do siebie, w niewielkiej odległości (15–20 cm). Podczas wydechu wyobraź sobie, jak powietrze wychodzi z ciebie i wypełnia przestrzeń utworzoną „zamkniętą” przez twoje dłonie. Aby wypełnić tę przestrzeń wystarczy 3-5 wydechów. Następnie weź głęboki oddech i powróć do normalnego stanu. Nie tylko wykonywałeś „ćwiczenia oddechowe”, ale wraz z powietrzem wydychałeś wszystkie choroby, całe zło. Ponownie wyciągnij ramiona i wypełnij powietrzem przestrzeń wyznaczoną dłońmi, aż będzie cała. Wyobraź sobie teraz wielką „czarną dziurę” (jak mówili Słowianie, „przejście do nieumarłych”) i „wypchnij” całe powietrze z tej przestrzeni do tej właśnie „dziury”. Zrobiłeś to?
Teraz zamknij „czarną dziurę” na całą wieczność. Czujesz lądowanie? Gratuluję pozbycia się choroby!
Zajmujemy się składową wodną siły „piórkowej”.
Jak już wspomniano, „pióro cielesne surya” jest zarówno wodą, jak i ogniem. Spróbujmy zrozumieć te dwa elementy.
Zapewne nie raz słyszałeś od doświadczonych jasnowidzów, że woda potrafi neutralizować obce pole informacyjne. Naukowcy odkryli, że mycie wodą pomaga zmienić potencjał elektryczny komórek skóry: woda nasyca tkanki jonami ujemnymi, co poprawia napięcie ciała i spowalnia procesy utleniania w organizmie. A utlenianie, jak wiemy, jest jedną z przyczyn starzenia się.
Wierzcie mi, starożytni Słowianie myli twarze równie często jak my. Co więcej, myli się znacznie częściej niż „oświecona Europa”. Słowianie mieli łaźnie i mydlarnie, natomiast w Europie panicznie bali się wody. Pamiętasz obraz Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem”? Słodkie zwierzątko, prawda? A panie trzymały takie małe zwierzątka jak… zbieracze pcheł. Były też złote, puste w środku patyki z pokrywkami, gdzie w Europie zbierano… wszy. Ale wróćmy do Słowian.
Nie tylko myli się często, ale nadali tej czynności zupełnie inne, święte, rytualne i uzdrawiające znaczenie niż my, dzieci cywilizacji technicznej (myjemy się z czysto higienicznych powodów). Dla Słowian żywioł wody jest żywym odzwierciedleniem obecności myśli bogów na ziemi. Odnosząc się do wody jako do pewnego rodzaju uproszczonego związku chemicznego, zapominamy o najważniejszym: „…To jest istota wielu przejawów Reguły”.
Dawny Słowianin, zmywając z siebie brud i kurz, starał się oczyścić z tego, co powierzchowne, aby na nowo stać się sobą – zdrowym i silnym. Czy wiesz, co wisiało przy zlewie? Tak, to prawda, ręcznik, ręcznik haftowany! A w tym hafcie było wiele świętych symboli. Był powód, dla którego ręczniki haftowano w ten sposób. Po umyciu człowiek kładł swoją twarz na świętych symbolach słowiańskich bogów, nastawiając się w ten sposób na prawe myśli.
Haftowany czerwony romb był znakiem boga Roda;
niebieski – bogini Makosh, bogini losu, Wielka Prządka;
zielone diamenty są znakiem Matki Ziemi.
A czym teraz wycieramy sobie twarze? W najlepszym wypadku „Kubuś Puchatek” albo ręczniki z dolarami. Jest to jednak oczywiście kwestia osobistych przekonań…
Jeśli siła „piór” organizmu jest całkowicie osłabiona i staje się zupełnie nie do zniesienia, nie bądź leniwy, zwróć się do praktyków Słowiańskiej Zdrawy. Stań pod bieżącą wodą i poproś starożytnych bogów, aby zmyli cały brud i wszystkie choroby za pomocą swojej siostry wody. Negatywne tło, które do Ciebie przylgnęło, na pewno zostanie usunięte.
Każdy z nas może przeczytać w kronikach, że nasi dalecy przodkowie czcili źródła. Widzieli w źródłach przejaw dobrej woli bogów wobec ich dzieci. W niektórych rosyjskich wioskach do dziś zachował się zwyczaj chodzenia do źródła, nabierania wody, mycia się nią i wrzucania do wody symbolicznej monety, co miało oznaczać „sprawiedliwość nad brzuchem”.
Spróbujmy skupić się na uzdrowieniu „drżącego” piórka w naszym ciele. Pamiętasz, jakie właściwości ma woda? Dokładnie – chłodno i wilgotno. Teraz spróbuj zauważyć rzeczy wokół siebie, które mają dokładnie te cechy. Aby połączyć się z wodą, należy zdjąć ubranie i wejść do chłodnej wody (wanny, jeziora lub rzeki). Możesz zabrać ze sobą rurkę do nurkowania, aby zanurzyć się głębiej w wodzie. Poczuj jak powietrze opuszcza twoje ciało. Wyobraź sobie swoje ciało jako gigantyczny aparat oddechowy. Każda jego część oddycha, każdy por skóry oddycha… wodą. Woda oczyszcza cię i wychodzi. Ale bądź ostrożny: nie utożsamiaj żywiołu wody z pierwotnej siły „pióra” z fizyczną wodą, w przeciwnym razie szybko się utopisz!
Przez 3 minuty dziennie wyobraź sobie, że jesteś Wodą. Poczuj jego płynność, chłód i orzeźwiającą wilgoć. Poznaj ją we wszystkich jej przejawach. A pewnego dnia nauczysz się „być Wodą”.
Wypędzanie chorób za pomocą wody
W jaki sposób możemy spróbować wygnać choroby za pomocą starożytnej słowiańskiej praktyki związanej z wodą? Całkiem proste. Wybierz dogodny moment i wyobraź sobie, że jesteś Wodą. Podnieś ramiona tak, aby odległość między dłońmi zwróconymi do siebie wynosiła około 20 cm.
Teraz wyobraź sobie, że trzymasz w rękach małą beczkę. A kiedy wydychasz, powoli wciągnij wodę, która z ciebie wypływa, a wraz z nią wszystkie twoje choroby, do tej właśnie beczki. Powinien napełnić się po 4-7 oddechach. Kiedy już to zrobisz, weź trzy głębokie oddechy i wylej wodę z chorobami, po czym wróć do normy.
Zajmujemy się ognistym składnikiem siły „pióra”
Usiądź wygodnie. Jeśli chcesz pozbyć się przeziębienia skutecznie i szybko, musisz opanować zasadę „ognistego wydechu”. Przyłóż dłoń do ust i powoli i delikatnie wydychaj, aby ogrzać je wydychanym powietrzem. Jeżeli wykonasz tę czynność prawidłowo, twoja dłoń zrobi się ciepła i spocona.
Teraz spróbujmy „wypalić” zimno. Połóż obie dłonie na brzuchu i weź głęboki oddech. Zamknij oczy. Zacznij powoli wydychać powietrze do wewnątrz, w okolicę dolnej klatki piersiowej lub raczej do samego środka dolnej części klatki piersiowej. Upewnij się, że podczas takiego wydechu cała dolna część klatki piersiowej rozgrzewa się, wypełniając ją ciepłem.
Teraz owiń nadgarstek ciepłym, dzianinowym szalikiem. Przybliż usta do szalika lub chusty nad dłonią i zacznij wydychać „ognisty oddech”, tak jakbyś wdychał go bezpośrednio do szalika. Poczujesz gorący kompres, a ciepło wniknie do środka i ogrzeje Twoją dłoń.
Teraz owiń szalik wokół szyi i powtórz ćwiczenie. Wydychaj powietrze w okolicę jabłka Adama na szyi. Wydychając w ten sposób rozgrzejesz całą szyję.
Wewnętrzny wydech „ognistego oddechu” był uważany przez Słowian za bardzo przydatny: szybko napełniał każdą część ciała ciepłą, iskrzącą energią, wypędzając choroby.
Leczymy „velesitsę”
Siłą fizyczną „velesicy” jest przede wszystkim ziemia; To jest kamień.
A praktyki lecznicze Słowian, związane z tą „cielesną surją”, polegały na pracy z kamieniem.
Praktyka kamieniarska
Kamień zawsze był, przynajmniej rosyjski, od czasów starożytnych kamieniem słowiańskim. Posłuchaj słów „Kolo Rod”. „Rod zrodził gwiazdę Sedava [gwiazdę Roda, Gwiazdę Północną] na niebie, a pod nią Kamień Alatyra. I z Alatyrem ubijał i ubijał Mleko – a z masła zrodził Matkę Ziemię… Powstała Góra Alatyr ” (patrz „Święte Ruskie Wedy. Księga Kolady”). Kamienie i gwiazdy – i nic więcej.
Kiedy Rod uderza młotem w kamień Alatyr, bogowie rodzą się z iskier i niczym gwiazdy rzucają się na niebo. Kamień (góra) Alatyr jest piękny, otoczony siedmioma niebiosami, panuje na nim Złoty Wiek – wiek najwyższej szczęśliwości. (Stąd zresztą pochodzi rosyjskie przysłowie: „ W siódmym niebie ze szczęściem ”).
Dla Słowian jest to punkt centralny nieskończonego Kosmosu; Wokół niej, wokół osi świata, krążyły konstelacje Wielkiej Niedźwiedzicy, Słońca, Księżyca, planet i całe zastępy gwiazd. Północne zbocze góry Alatyr jest wykonane z czystego złota, południowe z szafirów, zachodnie z rubinów, a wschodnie z czystego srebra. Ludzie żyją tu co najmniej tysiąc lat, a Drzewo Świata rośnie, zgodnie z którym każdy z mieszkańców kamienia Alatyr dowiaduje się o swojej zbliżającej się śmierci w serii ciągłych transformacji z tygodniowym wyprzedzeniem.
Kamień zawsze był… Życie jest kamieniem, a kamień jest życiem, godnym swego wielkiego kamiennego rytuału…
W rosyjskiej literaturze hagiograficznej stale odnotowywane są fakty dotyczące rytualnego kultu kamieni. Tak więc aż do XIX wieku w rejonie odojewskim guberni tulskiej miejscowi mieszkańcy stawiali dwa duże kamienie, znane od stulecia pod nazwami Basz i Bashicha. Kamienie te można chwycić rękami. „ Mówią, że człowiek cierpiący na ciężką chorobę zostaje uzdrowiony, jeśli, będąc związanym… spędzi noc w tej pozycji” (E. Lassota; koniec XVI w.). W jakiś nieznany sposób (a może dzięki Wielkiej Wiedzy prawdziwych Wtajemniczonych?) Słowianie dowiedzieli się, że przed wschodem słońca z Basz i Baszichy rozchodzą się ultradźwiękowe impulsy, które następnie zanikają, a promieniowanie to jest najbardziej intensywne i długotrwałe podczas równonocy, lecz minimalne podczas przesileń. Dzięki potężnemu przepływowi energii prośby osoby dotkniętej chorobą docierały do bogów poprzez „bezpośredni kanał komunikacji ”.
Ach, ci kamienni uzdrowiciele – obiekty kultu Słowian! Tak pod koniec XIX wieku donosili rosyjscy etnografowie: w guberni charkowskiej chore dzieci przywożono do tzw. „kamiennej kobiety”.
Nie każda matka, nawet w tamtych odległych czasach, była gotowa oddać swoje dziecko w ręce maga lub uzdrowiciela. Wielkie kamienie Natury nie budzą lęku ani nieufności, ponieważ zostały dane przez samą Ziemię i stanowią jej integralną część, część bezgranicznego Życia.Są najlepszymi uzdrowicielami.
Na Pokuciu galicyjskim żyje dwulicowa „kamienna kobieta”: jedni widzą w niej wizerunki Lela i Polela, inni – Dażdboga i Łady. Przez stulecia starożytni Słowianie wydobywali cząsteczki kamienia i używali uzyskanego pyłu kamiennego jako leku.
Mieli także inny „rytuał kamienny”. W czasie suszy tę „babę” kładziono na ziemi, aby mogła prosić siły kosmiczne o deszcz, a w czasie wyjątkowo deszczowej pogody kładziono ją głową do góry, co ponownie energetycznie i informacyjnie nastrajało ją do połączenia z Innym Światem, Światłem bogów.
W obwodzie moskiewskim Kamień Błazna, Sin-Kamień w pobliżu Peresławia Zaleskiego i Bozh-Kamen w pobliżu Tuły do dziś otaczane są rytuałami podziwu. Do dziś (!) można zobaczyć wokół nich rozwieszone pieluszki dziecięce, szaliki, chustki itp.
I jak można ich nie czcić, nie uznawać za część wielkiego rytuału życia, skoro zostały wymienione w „Księdze Welesa”, w hymnach Rigwedy i w „Księdze Kolady”?! Bóg Wal (Weles) zamienił się w ogromny głaz i pokrył niebiańskie krowie chmury (nie bez powodu Słowianie czcili Welesa jako „boga bydła”), a życiodajne deszcze na Matce Ziemi ustały. Dlatego Indra (Indrik) wraz z Semargl i Barmą, na rozkaz Najwyższego Boga, uderzyli w głaz-Weles i otworzyli go. „ I uwierzyliśmy, i byliśmy razem z bogami… ” („Księga Welesa”).
Jak można nie pokłonić się podczas rytuału Życia samej Błękitnej Gwieździe, która na jeziorze Pleszczejewo zamieniła się w Błękitny Kamień? „Dopłynął” do Gór Jarilin, do ludzi wzdłuż nurtów jeziora Pleszczejewo, wcielił się na Ziemi w jedno z oblicz Wszechmogącego. Twierdzą (i mają ku temu powody), że Sin-Kamen potrafi samodzielnie poruszać się w przestrzeni kosmicznej i latać.
Popularna plotka głosi, że w czasach walk krzyżowych między chrześcijaństwem a pogaństwem do jeziora wrzucono kamień, który nocą w cudowny sposób powracał na swoje pierwotne miejsce.
Ludzie przy tych cudownych kamieniach praktykują następujący zabieg leczniczy. Matki nabierają chochlą wodę ze strumienia lub rzeki (jeziora), wylewają ją na kamień, a następnie gromadzą wodę w osobnym pojemniku.
Wodę tę uważa się za świętą i polewa się nią (błogosławi) niemowlęta. Następnie przebierają się w nowe ubrania, a stare zostawiają w pobliżu kamienia. Podczas rytuału wypowiadane jest następujące zaklęcie:
„ Stanę się (imię), błogosławiąc siebie i pójdę do błękitnej rzeki. Nad błękitną rzeką, na stromej górze, leży biały, łatwopalny kamień Alatyr (czyli Sin-Kamen, Shutov Kamen itp.). Tak jak zimna woda spływała z białego ciała, tak cofnij się od (imię) rodzimego ognia (gorączki, gorączki itp.), od gwałtownej głowy, od czystych oczu, od czarnych brwi, od białego ciała, od gorliwego serca… Od wiatru przyszedł – idź do wiatru, od wody przyszedł – idź do wody, od lasu przyszedł – idź do lasu od teraz i na zawsze ”.
Wdzięczność świętych kamieni zostanie wyrażona najskuteczniej, jeśli rytuał ten zostanie wykonany w starożytnym dniu Welesa, 12 lipca (obecnie uważanym za dzień Piotra), a także 7 lipca, w dniu Iwana Kupały, „ w Iwan-dobrą-trawę, gdy trawa jest koszona po raz pierwszy ”.
O tak, to były kamienie-bogów, kamienie życia, których „bramy piekielne nie przemogą” (Mt 16,18). Na wielu z nich starożytni rzeźbili kontury dłoni i stóp – ślady bogów, symbolizujące ruch słońca od wschodu, przez punkt w zenicie, do zachodu. Zachowały się również w puszczy kałuskiej…
W tym lesie znajduje się starożytne cmentarzysko słowiańskie, zajmujące powierzchnię około 300 m2, porośnięte bujnym lasem. Wielobarwne kamienie w kształcie kielichów wykonane z czarnego granitu to nasi słowiańscy przodkowie zamrożeni w innym świecie, a raczej ich kamienne święte bliźniaki.
Faktem jest, że wśród starożytnych plemion rosyjskich w obrzędach pogrzebowych i pochówku kamienie służyły jako swego rodzaju „zastępstwo” dla zmarłego w domu po pogrzebie. W obwodzie niżnonowogrodzkim na głowę umierającego kładziono naczynie z wodą, ręcznik i kamień; w guberni kałuskiej 40. dnia po śmierci kładziono kamień przykryty ręcznikiem… Możliwe, że kamień uważano za „ pojemnik dla duszy zmarłego, która po opuszczeniu ciała szuka dla siebie miejsca, niczym ptak gniazda ” (Miloradowicz). Tak, taka możliwość istnieje. Kamienie te utożsamiane są z rytuałem „zapomnienia o rodzicach”. W dni pamięci przy takich kamieniach odbywał się rytuał modlitewny: „Chodźmy, pokłońmy się, połóżmy kilka kopiejek… To za zapominalskich, zapomnianych rodziców… „ Zapominający rodzice, pomóżcie nam ”.
Wdzięczni za odprawiane im rytuały bogowie kamienni chronili naród rosyjski i ostrzegali go przed nadchodzącymi niebezpieczeństwami. W Ugliczu znajdował się głaz – Kamień Koguta – na jego górnej części widoczny był ślad ogromnego koguta. Zawsze, gdy Ugliczowie byli w niebezpieczeństwie, „bóg bydła” Weles (patron-obrońca) przylatywał i siadał na tym głazie w postaci ogromnego koguta i ostrzegał mieszkańców potrójnym pianiem, wzywając ich do czujności. A ponieważ niebezpieczeństwa następowały jedno po drugim, a Uglicz nie był „obrażony” nieszczęściami (co to za zabójstwo carewicza Dymitra i „sprawa Uglicza”, w wyniku której dobrą połowę miasta zesłano na Syberię?!), Weles-Kogut wlatywał tak często, że na głazie utworzył się głęboki ślad od jego stopy. Ślady boga…
Byli wdzięczni Welesowi za ostrzeżenia i w uroczystych rytuałach poświęcili złoto i kilka łodyg zboża kamieniowi, tzw. „brodzie Welesa”. W latach 30. XX wieku rytuały te ustały, a kamień został zniszczony. Ulicę wybrukowano gruzem z niego pochodzącym.
„kamienni” Lekarze
Każdy kamień, nawet ten najbardziej prosty i niepozorny z wyglądu, ma w sobie potężną energię. Kamienie różnią się między sobą budową wewnętrzną, różnią się też pod względem energetycznym, a co za tym idzie, ich oddziaływanie na człowieka jest także różne.
Wierz mi, nie oszukuję: każdy kamień jest dobry na swój sposób. A jeśli w czasie spaceru zauważysz kamień, który koniecznie chcesz wziąć do ręki, bierz go, nie wahaj się. Każdy kamień, nawet najzwyklejszy, może przekazać nam promień kosmicznej energii.
Oto co pisze T. Dombrowski w swojej książce „Charyzma”: „… Coś dziwnego wydarzyło się zupełnie przypadkowo, ale mimo to, posłuszny wewnętrznemu wezwaniu, spojrzałem w lewo, chociaż do tej pory nie zauważyłem tam niczego godnego uwagi. I już miałem odwrócić wzrok, gdy zobaczyłem kamień, płaski, eliptyczny kamień. Różnił się od innych, przeważnie szarawych, kamieni swoim kolorem, świecił na biało, jak świeżo pobielona ściana domu. I gdy tylko zauważyłem ten kamień, poczułem niewytłumaczalne pragnienie, aby go podnieść i zabrać ze sobą. I to uczucie stawało się coraz silniejsze. Posłuchałem impulsu i podniosłem kamień. Był przyjemnie zimny. Kamień leżał na moich dłoniach, jakby zawsze tam był, całkowicie kopiując ich kształt. Zabrałem go do domu i odłożyłem na półkę z książkami… Nadal nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego od tamtej pory nieustannie odczuwam potrzebę, aby go podnieść… Gdy osiadł w moich dłoniach, poczułem się dobrze. Poczułem jego uspokajający wpływ… Raz po raz, w mojej duszy budzi się pragnienie kontaktu z kamieniem .”
A w słowiańskiej Zdrawie mówiono, że im bardziej kochasz swój kamień, im bardziej o niego dbasz, tym więcej z nim rozmawiasz. wyczyść go i rozłóż na słońcu, żeby się „naładował”, tym większą mocą ci odbierze. Już sama rozmowa z kamieniem jest doskonałą praktyką uzdrawiającą . W słowiańskiej Zdrawie dawano radę: usiądź gdzieś w lesie (w naszych czasach wystarczy park), ściskając kamień w dłoniach, spróbuj skoncentrować się na nim, na tym, co może ci powiedzieć. I bez wątpienia wiele ci to wyjaśni.
Być może odczujesz przenikanie molekularnej struktury kamienia lub będziesz w stanie dosłownie „poczuć” swoją własną duszę dzięki sondom kosmicznym twojego kamienia.
Kiedy pewne nieprzyjemne problemy przeradzają się w kłopoty, noszenie na ciele kamienia pomocniczego staje się rytuałem. Proszę Cię, abyś w takich przypadkach częściej brał kamień do ręki.
W dni trudne, energetycznie skąpe i niekorzystne pod względem pasm, kamień można zabrać ze sobą do łóżka. Aby mocniej przycisnąć kamień do ciała, owiń się długim lnianym ręcznikiem: w ten sposób promienie kamienia będą miały bezpośredni kontakt z Tobą.
Starożytni Słowianie stosowali następujący zwyczaj, aby ustalić pokrewieństwo między kamieniem a jego przyszłym właścicielem: kamień przywiązywali do zewnętrznej strony lewego przedramienia osoby. Osoba zasnęła w tej pozycji.
Jeśli śniły mu się koszmary, to kamień był dla niego energetycznie przeciwwskazany. Jeśli pojawiały się dobre sny, wierzono, że kamień będzie wiernie służył swemu ziemskiemu „panu”.
Jeśli człowiekowi nic się nie śniło, to Słowianie wysnuwali następujący wniosek: kamień jest dla tego człowieka „obojętny”, nie przyniesie zła, ale też nie udzieli żadnej szczególnej pomocy, więc czy nie lepiej poszukać innego, bardziej odpowiedniego.
Ale Słowianie mieli szczególnie ukochanych pomocników energetycznych – kamienie szlachetne . Uważano, że mają one szybsze, bardziej bezpośrednie i intensywne działanie, wciągając człowieka w spiralę przepływu energii.
Dla Słowian kamienie szlachetne były kroplami krwi bogów walczących ze złem w niebie i nic nie mogło „unieważnić” tej pogańskiej wiary, więc ojcowie Kościoła chrześcijańskiego pogodzili się i poszli na kompromis: opracowali cały rytuał poświęcenia kamieni szlachetnych.
Uroczyście owinąwszy kamień w płótno, kapłan odmawiał nad nim modlitwę, kończąc ją następującymi słowami:
„ Panie, błogosław działaniu ich mocy, którą dałeś im /kamienie/, każdemu z osobna. A ktokolwiek je nosił, zawsze czuł ich obecność i moc, niech będzie godzien ochrony ich mocą. Dzięki Ci składajmy, Panie! ”
W „Izborniku Światosława” (1073) znajdujemy pierwsze opisy bursztynu, ametystu, perły, lali, turkusu, onyksu, lapis lazuli itp. i ich właściwości zgodnie z kanonami słowiańskiej astrologii.
Baranek (Baran) : rubin, ametyst, opal.
Zemun (Byk): agat, szafir, turmalin, szmaragd.
Kupala (Kostroma) (Bliźnięta) : topaz, tygrysie oko, chalcedon, akwamaryn.
Rak : kamień księżycowy, perła, opal, szmaragd.
Lew : kryształ górski, diament, bursztyn, rubin, granat.
Maya Zlatogorka (Panna) : topaz, turkus, żółty szafir, ametyst.
Bielsze (Waga) : lapis lazuli, topaz, koral, akwamaryn, turkus.
Skipper-Beast (Skorpion) : turmalin, topaz, granat, malachit.
Kitovras (Strzelec) : topaz, lapis lazuli, chalcedon, obsydian.
Dy (Koziorożec) : rubin, kocie oko, onyks, malachit, kwarc.
Dach (Wodnik) : akwamaryn.
Ryby Yavi i Navi (Ryby) : ametyst, szafir, kamień księżycowy, koral.
„Lekcja” z kamieniami leczniczymi
Ta „lekcja” Zdravy jest konieczna, aby zharmonizować duszę i ciało, obudzić w sobie siły samoleczące oraz zapewnić sobie wszelką możliwą pomoc w powrocie do zdrowia.
Ta praktyka uzdrawiająca zajmie stosunkowo niewiele czasu – maksymalnie 20 minut. Ubierz się wygodnie, zapal świeczkę, stwórz wokół siebie atmosferę komfortu i spokoju. Tak, mój drogi współczesny człowieku, nie zapomnij wyłączyć telefonu komórkowego – nie pozwól, aby przeszkodził ci w drodze do siebie.
Usiądź wygodnie i połóż kamień szlachetny obok siebie. Połóż prawą rękę na brzuchu, wnętrzem dłoni zwróconym ku niebu i przykryj je lewą ręką. Pozwól, aby twoje palce lekko się zetknęły, jakbyś ukrywał w dłoniach małą kulę światła. Teraz skup się na oddechu. Posłuchaj, a następnie po około 2 minutach skup wzrok na kamieniu. Przyjrzyj się uważnie jego kolorowi i kształtowi. Podziękuj kamieniowi za uzdrawiającą moc, którą ci daje. Spróbuj zobaczyć tę cienką ścieżkę światła, która biegnie od ciebie do twojego kamienia.
Czy czujesz, że Twoja głowa (plecy, ramiona, nogi, brzuch itp.) zaczyna się rozgrzewać? Twoje ciało napełniła niezwykła lekkość, ból ustąpił. Po kilku minutach weź kilka głębokich wdechów i wydechów przez usta i wyobraź sobie, że wydychasz z siebie wszystko, co ciemne i negatywne. Następnie spójrz na kamień jeszcze raz. „Porozmawiaj” z nim jeszcze raz.
W Zdrawie zalecano przeprowadzenie takiej „rozmowy” z kamieniem na krótko przed pójściem spać. Wierzono, że wówczas z radością przejdzie do świata snów, napełniony uzdrawiającą energią kamienia pomocnika.
Praktyka uzdrawiająca dla odzyskania zdrowia
Według słowiańskiej Zdravy każdy człowiek może wypracować swój własny „rytuał kamienny”.
Zabierz swój ulubiony kamyk na spacer do lasu lub parku. Znajdź ciche, odosobnione miejsce. Usiądź na ziemi i ściskając kamień w dłoniach, skoncentruj się na swoim aktualnym samopoczuciu fizycznym, pomyśl: jakiej choroby na pewno chciałbyś się pozbyć w pierwszej kolejności. Następnie dmuchnij na kamień, przyciśnij go lewą ręką do bolącego lub potencjalnie słabego miejsca i głośno krzyknij, zwrócony twarzą do nieba:
„ Moce niebieskie, moce kosmiczne, pozwólcie mi stać się zdrowym! ”
Nie radzimy od razu po takiej rozmowie z niebem chować kamienia do kieszeni – on również potrzebuje czasu, aby podzielić się z wami kosmicznym promieniem zdrowia. Uwaga: w przypadku poważnych chorób nie należy oddawać się tego typu rytualnym „grom” z przestrzenią. W tym przypadku organizm człowieka staje się zbyt podatny, a poważnie chora osoba reaguje zbyt ostro na promieniowanie kamieni (poza tym można też złapać wszelkiego rodzaju „zakażenia” z kosmosu).
Ćwiczenia „Żywe”
Nasi przodkowie doskonale wiedzieli, że życie jest w ruchu. Jeśli się nie ruszamy, nie rozwijamy, to w efekcie co najmniej zachorujemy. Dotyczy to naszych cech osobistych, poziomu świadomości i ciała.
Aby zachować zdrowie, ciało musi się ruszać, energia musi przez nie krążyć, musi dosłownie pulsować.
Można powiedzieć, że jesteś ciągle w ruchu. Tak, ale w którym? Wstań, usiądź, porusz nogami, usiądź, wstań, połóż się… I to wszystko… Twoje ruchy zdają się leżeć w jednej płaszczyźnie, wyznaczonej przez jeden nudny program. Wierzcie mi, to nie wystarczy dla organizmu! Wymaga różnorodności ruchów. W starożytnych słowiańskich praktykach leczniczych uwzględniono to wszystko, w tym celu stworzono kompleks ćwiczeń „Żywa”.
Ptak Sirin lata

Starożytni Słowianie mieli praktykę uzdrawiania, która pomagała człowiekowi nie tylko poczuć się uskrzydlonym, ale także skutecznie pozbyć się okropnego bólu głowy, kiedy nie ma już nerwów na nic, od skurczów nóg, od ciężkich chorób nerek i stanu wyniszczającego bólu pleców. A do uzdrowienia nie potrzeba było wiele.
Stań prosto, rozstawiając stopy na szerokość barków, jakbyś wykonywał ćwiczenie gimnastyczne. Rozluźnij ramiona wzdłuż ciała. Utrzymuj klatkę piersiową w pozycji „koła”, wciągnij brzuch – nie ma potrzeby wypinania go przed „lotem”. Lekko ugnij kolana. Czy jesteś przygotowany? A potem – naprzód, coraz wyżej, za ptakiem Sirin!
Podnieś ramiona do klatki piersiowej, tak jakbyś trzymał tuż obok siebie nadmuchiwaną piłkę. Prawa ręka trzyma wyimaginowaną „piłkę” od góry (czyli dłoń „patrzy” w dół), a lewa ręka – od dołu (dłoń „patrzy” w górę, w niebo). Najpierw przenieś ciężar ciała na lewą nogę, a następnie zmień położenie rąk na wyimaginowanej „piłce” z lewej na prawą. Podczas wykonywania tej czynności spójrz przez lewe ramię (co się tam dzieje, czy twoje skrzydła jeszcze nie urosły?).
Teraz przenieś ciężar ciała na prawą nogę. Ponownie zmień ręce na „piłce” – z prawej na lewą. Pamiętaj, że twoje ręce nie powinny być ze sobą połączone ani skrzyżowane (w końcu skrzydła ptaków na niebie się nie plączą – Słowianie pamiętali o tym wyraźnie). Teraz twój wzrok powinien być skupiony na niewidocznym punkcie za prawym ramieniem. Powtarzaj tę „lekcję” kilka razy, aż poczujesz, że latasz po niebie. Oczywiście, można zapytać, po co w ogóle jest konieczne praktykowanie takiego „lotu”. Chodzi o to, że Słowianie wiedzieli, że niespieszne ruchy rąk „skrzydłowych” pobudzają pewne witalne punkty ciała, które z kolei oddziałują na serce, układ krwionośny, płuca i jelita. Wiatr trzepoczących rąk („skrzydeł”) przepędza całą negatywność, która cię niszczy. Czy to nie wystarczy?
Mądrość Sowy, czyli starożytne słowiańskie ćwiczenia zdrowotne

Starożytni Słowianie wykonywali także inne ćwiczenia, które pomagały gromadzić „niebiańską” energię w ciele, co przyczyniało się do wzmocnienia zdrowia fizycznego.
Stań prosto, rozstawiając stopy na szerokość barków i trzymając ręce luźno wzdłuż ciała. Następnie podnieś ramiona do klatki piersiowej, ściskając w nich wyimaginowaną piłkę. Prawa ręka trzyma piłkę od góry (dłoń jest „zwrócona” w stronę ziemi), a lewa ręka trzyma ją od dołu. Przenieś ciężar ciała na prawą nogę i przesuń lewą nogę lekko na bok. Następnie przenieś ciężar ciała na lewą nogę i unieś lewą rękę na wysokość oczu, aby zobaczyć linie na dłoni. Opuść prawą rękę na biodro.
Spójrz na linie swojej lewej dłoni, a następnie przesuń ją od siebie na bok. Pochyl głowę w stronę prawego ramienia i spójrz na linie prawej dłoni: powinna być uniesiona, zgięta jak filiżanka, jakbyś miał zamiar napić się z niej wody. Jednocześnie przenieś ciężar ciała na prawą nogę. Następnie ponownie „podnieś” wyimaginowaną piłkę rękoma (prawa ręka na górze piłki, lewa na dole).
Energia twojego ciała – męskiego i żeńskiego – harmonizuje się podczas trzepotania twoich ramion-„skrzydeł”: jesteś przyciągany do ziemi (kiedy twoje dłonie „patrzą” na grunt), a następnie ku niebu, otrzymujesz potężny ładunek kosmicznej energii. Ta praktyka uzdrawiająca stabilizuje energię, łagodzi napięcie nerwowe i leczy bezsenność.
Odbyło się także kolejne „ćwiczenie z sową” – „Sowa ostrząca pazury”.
Ćwiczenie to było konieczne, aby uwolnić człowieka od bólu zęba i głowy.
Stań prosto, złącz nogi. Połóż ramiona wzdłuż ciała. Weź głęboki oddech, złóż dłonie, pochyl się lekko do przodu, trzymając dłonie między kolanami.
Lekko się pochyl i przyciśnij dłonie do kolan. Następnie najpierw podnieś lewą nogę, potem ją opuść, a teraz prawą nogę. Czy czujesz jak Twoje dłonie ocierają się o siebie i stopniowo się rozgrzewają? Oto puchacz ostrzący pazury. Czy masz ciepłe ręce? To wspaniale. Teraz podnieś je i masuj 8 razy.
Następnie naciśnij dłońmi gałki oczne; Otwórz oczy i wykonaj następujące ruchy: najpierw 8 razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, a następnie 8 razy w kierunku przeciwnym. Okazuje się? Przyzwyczaić się do tego. Następnie podnieś oczy w stronę nieba 8 razy i 8 razy opuść je w stronę ziemi. Czy czujesz, że Twoje zmęczone oczy stają się lżejsze, a napięcie „odpływa”?
Na koniec zastosowano ćwiczenie „Sowa uczy się kontrolować swój ogon”.
Połóż palce na skroniach. Masuj głowę kciukami 8 razy, zaczynając od zewnętrznych kącików oczu i kierując się ku nasadom włosów. Masaż ten pobudza ważne punkty zlokalizowane w skroniowej części głowy.
Ruchy palców pomagają w leczeniu bólów głowy, migren i bólu spowodowanego przemęczeniem oczu. Masaż ten jest szczególnie ważny dla kobiet – zapobiega tworzeniu się zmarszczek wokół oczu i nie pozwala, aby skóra na policzkach stała się wiotka.